W CIĄGŁEJ GOTOWOŚCI

11:40:00 Alina Dobrawa 16 Comments

Cały czas jesteśmy w dwupaku :). Nie wiem jak to się dzieje, ale wychodzi na to, że Lilka wcale nie ma zamiaru opuścić bezpiecznego domku.
Ostatnie dni były trochę nerwowe. W niedziele zaczął mnie dość mocno pobolewać dół brzucha i lekarz kazał mi pojechać do szpitala. Pojechaliśmy w poniedziałek i zatrzymali mnie na dobę. Po badaniach i obserwacji wyszło, że wszystko jest w porządku, a bóle pojawiły się, bo za długo byłam na nogach. Poleżałam i ustąpiło. Pani doktor, która mnie badała stwierdziła, że poród jako tako się rozpoczął, ale ze spokojem mogę ten czas przeczekać w domu. Na KTG wyszły już dość ładne skurcze (cały czas nieregularne) i nie ukrywam, że zdziwiło mnie to, bo ponad połowy w ogóle nie czułam. Rozwarcie utrzymało się na 1,5 cm. Tak więc wróciliśmy i cały czas czekamy, ale nie zdziwię się jeżeli przenoszę tę ciąże. Termin mamy na pojutrze, ale na nic się już nie nastawiam.

Przy okazji ponownie zostało zbadane serduszko Lili i okazało się, że już wszystko jest dobrze. Arytmia ustała, a wcześniej pojawiła się więc zapewne dlatego, że serduszko było jeszcze nie do końca wykształcone. Bardzo mi ulżyło po tej informacji.

szpitalu stwierdzono, że powinnam już być pod opieką położnej. Wczoraj mieliśmy pierwszą wizytę i było bardzo fajnie. Pani dużo spraw wytłumaczyła mi w normalny sposób. Słuchaliśmy też tętna Lili i jeden aparat został ze mną, żebyśmy sami mogli sprawdzać, czy tętno nie spada.

Dziś wybiorę się z M. na jakiś dłuższy spacerek. Muszę też nadrobić zaległości blogowe, bo bardzo mnie ciekawi co u Was słychać :).

16 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

W OCZEKIWANIU NA PORÓD

18:16:00 Alina Dobrawa 14 Comments

Dziś zaczynam 40 tydzień ciąży, aż trudno mi w to uwierzyć. Byliśmy tak blisko przedwczesnego porodu w 30 tygodniu, a tu takie zakończenie :). Cieszę się bardzo, że tak to się wszystko skończyło, no ale teraz to już bym nie miała nic przeciwko, żeby Lilka opuściła mój brzuszek.
Na całe szczęście udało nam się z M. ze wszystkim zdążyć:
wózek czeka (po niedzieli kurier przywiezie torbę do kompletu)
- łóżeczko stoi
- ciuszki wyprane, wyprasowane i ułożone w komodzie
- wszystkie drobiazgi do pielęgnacji zakupione
- pieluszki i chusteczki ułożone na swoje miejsce
- domek cały wysprzątany
Mam też uszykowaną torbę do szpitala, ale tylko dla siebie, bo ten, do którego mam zamiar się udać, dla dzidziusia wszystko ma. Jedyne co potrzeba to ubranka na wyjście do domu, ale to M. dowiezie, bo nawet nie wiadomo jaka będzie pogoda, więc nie ma sensu niczego zabierać.

No i czekamy, aż Lilia poczuje, że jest gotowa i postanowi się nam w końcu pokazać. Nie jest łatwo tak po prostu czekać. Codziennie rano przez chwilę myślę, czy to już dziś, a jak dotrwam do wieczora, to te same myśli nachodzą mnie kiedy idę spać. Ciągle myślę też, czy w porę rozpoznam, że to już właśnie to, ale pocieszam się, że podobno nie da się tego pomylić z niczym innym, więc mam nadzieję, że i mnie intuicja nie zawiedzie i będę wiedzieć kiedy w porę wyjechać z domu. Od czwartku czuje dosyć silny ucisk w dole, mam nadzieję, że to dobry znak.

14 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

38 I 39 TYDZIEŃ CIĄŻY

18:36:00 Alina Dobrawa 29 Comments

Koniec jednego, a początek drugiego coraz bliżej. Wprawdzie do końca 39 tygodnia zostały mi jeszcze (łącznie z dzisiejszym) 3 dni to postanowiłam napisać post, bo myślę, że niewiele się już zmieni.

Wczoraj mieliśmy wizytę i ku mojemu zaskoczeniu lekarz stwierdził, że Lila szykuję się już do porodu, rozwarcie mam na 1 cm. Po chwili dodał, że powinna się urodzić w ciągu 3 dni, albo tygodnia to już na pewno. Nie ukrywam, że trochę liczyłam na takie wieści, ale myśleć o tym, a usłyszeć to zupełna różnica. Przeżyłam mały szok, ale już jest dobrze.
Od późnego wieczora, zaczęłam już czuć taki dziwny ucisk, więc wydaję mi się, że zeszła jeszcze ciut niżej. Skurcze też występują coraz częściej, ale póki co nie są regularne. Bakterie w moczu utrzymują się nadal, więc już na pewno do końca będę brać na to tabletki. Waga, ani drgnie do przodu i pytałam lekarza, czy to dobrze, bo wydawało mi się, że na końcu najwięcej powinna wzrosnąć, ale myliłam się i taki brak wzrostu lub nawet spadek wagi jest jak najbardziej normalny. Tak więc jeśli przez ostatni ponad miesiąc nic się nie zmieniło to już tak zostanie i podsumowując cały okres ciąży przybyło mi 14 kg. Myślę, że to tak akurat. Rozstępy też póki co się nie pojawiły, ale ostatnio się dowiedziałam, że mogą się pojawić nawet po porodzie.

Mała wygina się dosyć mocno cały czas, ale już zdecydowanie rzadziej. Pewnie jej miejsca zaczyna brakować. Ja za to nie raz po takich fikołkach biegnę do łazienki na ostatnią chwilę.


29 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

PIERWSZA PRZYTULANKA

18:01:00 Alina Dobrawa 11 Comments

Gdzieś w połowie ciąży zaświtała mi w głowie myśl, że fajnie byłoby gdyby Lilka od samego początku, miała coś ode mnie i M. Dla takiego dzidziusia oczywiście najlepszą rzeczą będzie maskotka.
Postanowiliśmy, że znajdziemy coś ładnego. Oczywiście nic na siłę, bo to nigdy dobrze się nie kończy. Jak byliśmy na większych zakupach, zawsze przy okazji rozglądaliśmy się za jakimś zwierzakiem. Kilka razy szukałam też w Internecie.

Gdzieś z 3 miesiące temu spodobał nam się uroczy króliczek, dostępny w księgarniach Empik, ale nie kupiliśmy go z myślą, że może jeszcze coś innego nam się spodoba. Tak się jednak nie stało i od zeszłego tygodnia jest z nami przesłodka Kala. Jej prawdziwe imię to Karin, ale nasza została Kalą, by Lili szybciej poradziła sobie z wymówieniem. Mam nadzieję, że będzie to jej ulubiona przytulanka :).


Maskotka jest dostępna w salonach Empik i w sklepie: GALERIA BUKOWSKI, a tu Karin: KARIN I CALLE.

11 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

36 I 37 TYDZIEŃ CIĄŻY

19:17:00 Alina Dobrawa 22 Comments

Kolejne tygodnie za nami. Od kiedy zaczęły się moje problemy z ciążą za każdym razem kiedy pisałam nowy post o mijających tygodniach przez chwilę zastanawiałam się, czy to już ostatni tego typu wpis, a tu prosze. Lili jest grzeczna i tak jak prosiłam została w brzuszku. Na wizycie lekarz stwierdził, że jest lepiej, więc może uda nam się dotrzymać do terminu.
Zmian nie zauważam już chyba żadnych. Po zdjęciach widzę, że brzuszek rośnie, ale sama już tego nie zauważam. Waga utrzymuje się taka sama od dłuższego czasu i pewnie nie wiele się już zmieni. Rozstępów jak nie było tak nie ma i na szczęście mimo upałów nie puchną mi dłonie, ani stopy.

Malutka ma coraz mniej miejsca i ja bardzo to odczuwam. Rozpycha się coraz mocniej i najczęściej z prawej strony mojego brzucha. Niestety jeszcze, ani razu nie udało mi się zrobić zdjęcia.

Na powtórnych badaniach, które miałam robione 2 maja, okazało się, że arytmia serduszka utrzymuję się nadal. Z dalszymi badaniami trzeba czekać, aż Lili się urodzi. Lekarz twierdzi, że w większości przypadków taka dolegliwość sama zanika kilka dni po urodzeniu. Mam nadzieję, że właśnie tak będzie u nas. Mimo tego serduszko Lili ma bardzo mocne i głośne, bo wystarczy, że M. przyłoży lekko ucho do brzucha i może posłuchać najcudowniejszego odgłosu.

22 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

ŁÓŻECZKO DLA LILKI I PREZENT DLA KOTA

17:50:00 Alina Dobrawa 24 Comments

W końcu się doczekałam łóżeczka, łóżeczka z tradycją. Wstawienie go do naszej sypialni było chyba najbardziej wyczekiwanym momentem przygotowań dla naszej córeczki. Teraz kiedy już stoi, nie mogę się na nie napatrzeć i M. na pewno też, bo ponad 30 lat temu sam w nim leżał. Niedawno miała go jego siostra dla swoich dzieci, a teraz jest nasza kolej. Łóżeczko cały czas było jasne i ponieważ za bardzo nam nie pasowało do mebli, postanowiliśmy je przemalować (zrobił to mój tata) na ciemny brąz.

Już na długo przed tym dniem wiedzieliśmy z M. o tym, że kiedy będzie wstawiane łóżeczko, musimy mieć też coś dla kociaka. Głównie dlatego, żeby nie myślał, że nowy mebel jest przeznaczony specjalnie dla niego, a także, żeby miał coś nowego tylko dla siebie, wtedy kiedy w domu pojawia się tyle nowości. Początkowo myśleliśmy o jakimś zwykłym legowisku lub wiklinowym koszyku, ale całkiem niedawno M. zdeklarował się, że zrobi mu drapak. Whiskas ma już w takim samym stylu tubę, z której bardzo dużo korzysta. Wyleguję się, bawi, czy ostrzy pazury.
Nowy drapak jest prostokątny, szerszy i wyższy, więc teraz kotek ma więcej miejsca. Niestety nie jest nim zachwycony, tak jak ponad rok temu kiedy dostał tubę. Przez pierwszy dzień korzystał z niego dopiero kiedy został zachęcony zabawą. Od wczoraj jest już lepiej i częściej sam zaczyna do niego wchodzić. Wydaję mi się, że może mieć na to wpływ zapach świeżej farby, którą drapak musiał być pomalowany od środka. Zobaczymy jak sytuacja rozwinie się w najbliższych dniach. Ponieważ stara tuba stoi w sypialni, nowy domek na początku postawimy korytarzu, a potem w pokoju dziennym i zobaczymy gdzie bardziej spodoba się kotkowi.

kwestii łóżeczka musieliśmy też jakoś dać kotkowi do zrozumienia, że to nie jest dla niego, więc na założonym już materacu rozłożyliśmy skórki od pomarańczy. Koty bardzo nie lubią tego aromatu i naszemu wystarczy przybliżyć kawałek skórki do noska i od razu ucieka. Niestety rozłożone w łóżeczku, na niewiele się zdały i po chwili Whiskas już w nim siedział. Nie mam już innego pomysłu więc jeśli jeszcze mu się to zdarzy to za każdym razem krzyknę i wyciągnę go.
Do zdjęcia Whiskas wybrał oczywiście tubę. Myślę, że i tak właśnie na niej będzie spędzał więcej czasu, bo stoi przy oknie dzięki czemu kotek ma stały podgląd na ptaszki :).



24 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

MOJE OBJAWY CIĄŻOWE

15:10:00 Alina Dobrawa 20 Comments

Objawy ciążowe, kto o nich nie słyszał. Niektóre śmieszne i niegroźne, a inne całkiem poważne.
książkach i gazetach skierowanych do przyszłych mam, pełno jest artykułów o dolegliwościach jakie mogą nas spotkać. Z czasem jak moja ciąża postępuje, coraz więcej zauważam na swoim przykładzie, a dokładnie?

ZMIANY W PIERSIACH
Moje zrobiły się nabrzmiałe i strasznie bolące już na jakieś 8 dni przed terminem miesiączki, która w sumie nie nadeszła. Byłam pewna, że te zmiany to objawy zbliżającego się okresu, a tu taka niespodzianka. Gdzieś od 6-7 tygodnia ciąży w ciągu jakiś 2 miesięcy, urosły mi o jeden rozmiar i tak już się utrzymało do dziś.

MDŁOŚCI
Towarzyszą chyba każdej przyszłej mamie. Mnie dopadły w 7 tygodniu i dręczyły, praktycznie całymi dniami i nocami, do 15 tygodnia. Za to na szczęście, ani razu nie zwymiotowałam.

NIEPORĘCZNOŚĆ
To jedna z tych bardziej zabawnych lub denerwujących dolegliwości, a przynajmniej jej skutki. Gdzieś od 2 miesięcy nie ma dnia, żeby coś nie wyleciało mi rąk. Do tego często się potykam, oczywiście o własne nogi :). Normą jest też małe zapominalstwo, które jest dla mnie dziwne, bo zawsze o wszystkim pamiętałam.

SKURCZE ŁYDEK
tej przypadłości dowiedziałam się kiedy już mnie dopadła. Ze skurczami męczę się gdzieś od 5 miesiąca ciąży, do dziś (niestety codziennie). Za każdym razem kiedy budzę się rano, chwyta mnie ogromny ból całej łydki. Najczęściej przy prawej nodze, ale sporadycznie zdarzy się też przy lewej.

SUCHA SKÓRA
mnie zwłaszcza na nogach. Niby nic takiego, bo wystarczy posmarować się kremem i po kłopocie. Dla mnie to jednak dziwne uczucie, bo zawsze moja skóra była dość dobrze nawilżona i balsamów tak naprawdę nie musiałabym używać, ale robiłam to, bo lubię kiedy skóra ładnie pachnie. Dziś balsam to podstawa, bo inaczej zadrapałabym się.

WRAŻLIWE DZIĄSŁA I BÓL ZĘBÓW
dziąsłami miałam problem od samego początku. Krwawiły mi przy każdym myciu, ale zauważyłam poprawę od kiedy zaczęłam używać szczoteczki elektrycznej. Z bólem zębów miałam problem tylko na początku i na szczęście pomogły domowe sposoby.

SENNOŚĆ I BEZSENNOŚĆ
tym przykładzie zmienia się u mnie co chwilę. Jeden tydzień przesypiam po ponad 12 godzin dziennie i do tego zasypiam bardzo szybko. Innymi dniami i nocami jest zupełnie odwrotnie. Śpię krótko i długo męczę się, żeby zasnąć. Ciekawa jestem od czego jest to zależne.

Pewnie znalazłoby się coś jeszcze, ale chciałam wyszczególnić tylko te, które trwają od dłuższego czasu. Na całe szczęście nie doświadczyłam najbardziej popularnego objawu ciąży, czyli wymiotów. Zachcianek nie biorę pod uwagę, bo miałam je może z 2 razy.

20 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ