NASZE PIERWSZE WSPÓLNE GRZYBOBRANIE

13:13:00 Alina Dobrawa 48 Comments

Wczoraj korzystając z pięknej pogody postanowiliśmy zabrać Lili na grzyby. Pomysł okazał się jak najbardziej trafiony. Mała była zachwycona.
Rok temu byliśmy w tym samym lesie. Wtedy były to pierwsze dni od kiedy wiedziałam, że jestem w ciąży. Teraz Lili też była u mnie pod sercem, ale już poza mną :).
Polecam każdemu taki wypad z dzieckiem. Miałam na sobie duży polar M. więc mogłam się zapiąć mając Lili w chuście dzięki czemu było jej cieplutko.





48 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

SKOK ROZWOJOWY

13:51:00 Alina Dobrawa 17 Comments

Dziękuję Wam bardzo, za wczorajsze rady :).
Tak jak już odpisywałam na komentarze, wychodzi na to, że to był skok rozwojowy. Jednak kiedy inne mamy opisywały tą przypadłość u swoich dzieciaszków to muszę stwierdzić, że Lili wyjątkowo dobrze to przeszła, bo jak już pisałam wczoraj, problemy mieliśmy tylko wieczorami. Czytałam, że dzieci są marudne zarówno w dzień jak i w nocy i to nie tylko przez kilka dni, ale nawet przez ponad tydzień.
U nas, wczorajszy wieczór wyglądał już po staremu. Lili po kąpieli, butli i czytaniu bajeczki ładnie sama zasnęła w swoim łóżeczku. Dodatkowo poszło jej to szybciej niż normalnie, bo padła po 5 minutach. Zobaczymy jak będzie dzisiaj, ale myślę, że już jest dobrze. Jeśli tak się stanie to problemowe mieliśmy tylko w 2 wieczory.

Co do tych skoków, to Lili ma już skończone 3 i pół miesiąca, a zdarzyło się to pierwszy raz. Z tego co czytałam, na tym etapie życia powinien to być 4 skok. Teraz nie wiem, czy tamte przechodziła bezobjawowo, czy może w ogóle. Jestem pewna, że nie zdarzało się, by jakieś dni odchodziły od naszej normy, ale z drugiej strony, dopiero nie dawno dowiedziałam się o tych skokach rozwojowych. Nie miałam pojęcia o czymś takim.
Zobaczymy co w tej kwestii przyniesie przyszłość. Kolejny skok przewidywany jest między 22, a 26 tygodniem. Będę wtedy uważniej obserwować Lilkę, bo może cały czas przechodzi te skoki, ale z bardzo małymi objawami.
Znalazłam dziś kilka ciekawych artykułów na ten temat, ale niestety w żadnym nie było napisane, czy dziecko może nie mieć żadnych objawów. Jak będziemy na kolejnym szczepieniu zapytam o to pediatrę.

Jak to jest u Was? Maluchy typowo książkowo to przechodzą, czy zdarza się też tak jak u Lili?

17 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

COŚ SIĘ DZIEJE

16:15:00 Alina Dobrawa 24 Comments

Niestety coś niedobrego z Lilką. Od kilku dni mamy problemy ze spaniem. Nie tyle samym snem co zasypianiem.
Wcześniej nie było problemu. Po wieczornej bajeczce, Lilunia była odkładana do łóżeczka i sama zasypiała, nie trwało to nigdy dłużej niż 15 minut. Jednak teraz jest niespokojna. Praktycznie przez całe przygotowania do snu. Ubieranie po kąpieli kończy się krzykiem. Z podawaniem butli też nie jest za łatwo, ale udaje się. Po wypiciu jednak, zaczyna się płacz o więcej. Przy czytaniu, sporo popłakuje. Raz baja wcale nie była czytana, bo rozpłakała się na całego. Przekładanie do łóżeczka to już w ogóle koszmar. Ostatnio kończy się tak, że kładę ją na naszym łóżku i usypiam kładąc się obok razem z suszarką, która jest od kilku dni dodatkowym wyposażeniem sypialni. Przy szumie i moim mocnym tuleniu, głaskaniu i cichutkim mówieniu do niej, wymęczona w końcu zasypia, ale nie jest to ten sam sen co jeszcze kilka dni temu. Przedtem spała mocno, teraz łatwo się przebudza. Często słychać jak się odzywa przez sen.

Kilka dni temu Ania (MAKS, LITTLE BABY BOY) pisała o skoku rozwojowym. Zastanawiam się, czy to może być to, ale w sumie poza kłopotem z wieczornym zasypianiem nic więcej nie dolega Lilce. W ciągu dnia jet dobrze, malutka jest pogodna i radosna jak zawsze. Zasypia na drzemki też bez większego problemu, więc może to jednak coś innego, bo chyba skoki u maluszków, mają to do siebie, że cały czas są marudne. Chyba, że się mylę.

Może któraś z Was miała podobną przygodę ze swoim dzieckiem?

24 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

ROLA OJCA W WYCHOWANIU DZIECKA

17:03:00 Alina Dobrawa 46 Comments

Kilka dni temu, w programie "Dzień Dobry TVN" został poruszony temat ojcostwa. Była mowa o tym jak opiekują się swoimi dziećmi ojcowie i ile czasu im poświęcają.
Niestety tata zajmujący się dzieckiem, a w szczególności niemowlakiem to jeszcze nowość. Ciągle w wielu rodzinach panuje opinia, że kobieta poradzi sobie lepiej. Jeden z gości, pan Michał Figurski twierdził, że był wręcz odpychany od nowo narodzonego dziecka, bo przecież może zrobić krzywdę.

Ja absolutnie się z tym nie zgadzam. Myślę, że tata powinien mieć takie same obowiązki, przy opiece nad dzidziusiem jak mama. Oczywiście wszystko w miarę możliwości, bo wiadomo, że ci pierwsi przeważnie jeszcze chodzą do pracy.
nas M. od samego początku bardzo angażował się w opiekę nad Lili. Mam nawet wrażenie, że czasem radzi sobie lepiej ode mnie. Kiedy krótko po porodzie dostałam zapalenia piersi i leżałam cały czas z gorączką, całkowicie przejął obowiązki przy dziecku. Do dziś, staramy się utrzymywać jakiś podział w zajmowaniu się Lilą, bo bardzo mi zależy, żeby w przyszłości miała taki sam kontakt z mamą jak i tatą. Choć może być ciężko, bo przecież M. chodzi do pracy i większość dnia to ja jestem z dzieckiem. Kiedy wraca też dajemy mu odpocząć, zrobić coś w domu, itp. Nasz rytuał wieczorny (KĄPANIE-MLECZKO-DOBRANOCKA-SPANIE) nie uległ zmianie i umówiliśmy się tak, że codziennie się zmieniamy z M. (jeden dzień ja to robię, a na drugi on).
Wśród rodziny i znajomych widzę, że jest bardzo podobnie i mężowie lub partnerzy bardzo się angażują w wychowanie, od samego początku. Niestety na pewno jest też wielu takich, którzy po prostu nie chcą tego robić. Najczęściej twierdząc, że to obowiązek kobiety i tyle.


Ciekawe jak to u Was wygląda i jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
P.S.
Planuję namówić M. na napisanie posta o pierwszych miesiącach życia dziecka z perspektywy taty. Chcielibyście poczytać? Może jak zobaczy, że tak, to będzie miał większą motywację :).

46 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

WÓZEK GRACO SYMBIO - GONDOLA, FOTELIK I AKCESORIA

16:47:00 Alina Dobrawa 39 Comments

Od narodzi Lileczki minęły już ponad 3 miesiące. Myślę, że to wystarczająco dużo czasu, by przedstawić Wam moją opinię na temat wózka. Na razie będzie tylko o gondoli, foteliku i akcesoriach. O spacerówce napiszę później.
Wcześniej wspominałam tylko jaki byśmy chcieli. Kiedy udało nam się go kupić stwierdziłam, że napiszę o nim dopiero jak trochę nim pojeździmy, po to, żeby przekazać Wam jak najwięcej informacji.
Zdecydowaliśmy się na wózek wielofunkcyjny Graco Symbio.

GRACO SYMBIO
WÓZEK WIELOFUNKCYJNY
Cena: 2700,00 zł

ŹRÓDŁO: http://www.fotelik24.pl/

GONDOLA - GO







OPIS PRODUCENTA:
Gondola GO firmy Graco, jest idealna dla noworodków. Dzięki płaskiej pozycji, nie nadwyręża kręgosłupa małego dziecka.
- gondola przeznaczona jest dla dzieci od 0 do 10 kg
- może być składana i przechowywana
- materac ma regulowany kąt
- pozycja leżąca idealna dla noworodka
- niewielki ciężar (4,5 kg)

MOJA OPINIA:
Osobiście nie wymagałam wiele od gondoliZależało mi, żeby była ładna, prosta i niezbyt duża. Tego ostatniego teraz żałuję, bo wątpię, czy Lili da radę w niej jeździć w nadchodzącej zimie. Wizualnie jest idealnie w moim guście. Niestety jest jeden minus. Zamontowana na stelażu gondola, jest lekko pochylona do przodu, przez co bardzo często Lilka osuwa się w dół i trzeba ją podciągać. Z możliwości podnoszenia fragmentu pod główką jeszcze nie korzystamy. Bardzo korzystne i wygodne rozwiązanie jest z pałąkiem, umocowanym nad budką. Sprawdza się przy przenoszeniu, bo można mocno i pewnie chwycić, a dodatkowo idealnie sprawdza się, by przywiesić zabawkę. Do gondoli, nie jest dodawana folia przeciwdeszczowa, bo materiał z którego jest wykonana nie przepuszcza wody. Kiedy złapie nas deszcz wystarczy założyć osłonkę. Dostępna jest także ta sama gondola, w wersji Drive, czyli taka, w której możemy przewozić dziecko w aucie.

FOTELIK - LOGICO S HP













OPIS PRODUCENTA:
- wzmocnienia boczne: podwójny EPS oraz plastikowa skorupa
- zerowe ryzyko niewłaściwego zamocowania w bazie Logico S HP
- wyraźnie oznaczone prowadzenie pasa
- 5 punktowe pasy bezpieczeństwa
- intuicyjne prowadzenie pasa
- regulacja wysokości jednym ruchem
- błyskawiczna regulacja pasów bezpieczeństwa
- wielopozycyjny uchwyt
- wskaźnik położenia do ustawiania kąta
- obszycia pasów bezpieczeństwa
- zintegrowana budka

MOJA OPINIA:
Dla mnie najważniejsze, w foteliku było to, by posiadał 5 punktowe pasy bezpieczeństwa i na szczęście kiedy upatrzyłam sobie powyższy wózek to ten w zestawie taki posiadał. Wizualnie też mi odpowiada. Z funkcjonalności, na pewno na pierwszym miejscu jest możliwość łączenia go z bazą jak i regulowana budka. Fajny jest też uchwyt (bardzo stabilnie się go trzyma). Do fotelika jest też dodana wkładka dla noworodka. U nas była używana przez prawie 3 miesiące.

BAZA - LOGICO S HP



OPIS PRODUCENTA:
- bazę można zamontować na stałe w samochodzie za pomocą uniwersalnych pasów
technologia “1 klik” zapewnia bezpieczeństwo i niezawodność bazy
- możliwość ręcznego dopasowania bazy do każdego typu pojazdu

MOJA OPINIA:
Baza to cudowna sprawa. Choć przyznam, że kiedy szukaliśmy wózka to w ogóle nie zwracałam uwagi, czy jest możliwość podłączenia bazy. Wtedy nie wiedziałam jak bardzo to uprości nam wyjazdy autem. Polecam każdemu kto się zastanawia, czy kupić. Zyskujemy wygodę i szybkość w wyjmowaniu fotelika z auta. Póki co, tylko raz przewoziłam Lilkę innym samochodem gdzie musiałam normalnie zapinać fotelik. Oczywiście poszło sprawnie i nie trwało to nie wiadomo jak długo, ale przyzwyczaiłam się już do tego, że wystarczy włożyć fotelik na bazę i gotowe.

STELAŻ







OPIS PRODUCENTA:
przekładana jednym ruchem rączka pozwala prowadzić wózek w pozycji otwartej – dziecko może oglądać otaczający go świat lub w pozycji przodem do rodzica, czyli tak aby mieć malucha na oku
- kompaktowa rama to łatwość przechowywania zarówno w domu, jak i w bagażniku samochodu
- niewielki ciężar i łatwe przenoszenie (7,5 kg)
- łatwe manewrowanie dzięki skrętnym kołom przednim oraz wygodny przejazd w wąskich miejscach dzięki małemu rozstawowi kół (58 cm)
- sprężynowane zawieszenie oraz pompowane opony to gwarancja wygodnego prowadzenia nawet w nierównym terenie
- system błyskawicznego składania "graco one-hand fold" pozwala na szybkie i łatwe złożenie wózka (pozostawiając jedną rękę wolną)

MOJA OPINIA:
Stelaż mimo, iż wyglądem bardzo mi odpowiada to niestety gorzej u niego z funkcjonalnością. Przekładana rączka na pewno jest plusem, ale przy gondoli oczywiście się nie sprawdza. Przy spacerówce może wykorzystamy tą opcje, ale na pewno tylko w awaryjnych sytuacjach, bo sprawdzałam i dość ciężko jedzie się kiedy większe koła są przodem do jazdy. Hamulec umieszczony przy ramie, jest według mnie lepszy niż taki między kołami. Po prostu wygodniejszy w użyciu. Skrętne koła przednie były jednym z kryteriów przy wyborze wózka, więc jak najbardziej jestem zadowolona. Niestety przy tym modelu, podczas jazdy na nierównym terenie, plastikowe osłonki przy kołach dość mocno hałasują i nie jest tak tylko przy naszym wózku ponieważ specjalnie to sprawdziliśmy, kilka dni temu będąc w sklepie. Producent nie przemyślał też składania wózka. Robi się to szybko, ale po złożeniu element, który trzymamy przy prowadzeniu, styka się z kołami i niestety się brudzi. Co do złożenia go jedną ręką to ja niestety nie potrafię i wolę to robić obiema. Tak jest chyba jednak szybciej i sprawniej. Kiepskie jest też rozwiązanie z plastikowym fragmentem przy rączce, ponieważ bardzo się rysuje chociaż, by od pierścionka. Stelaż przy przednich kołach posiada małe amortyzatory i dodatkowo same koła są pompowane, ale mimo to, kiedy prowadzimy go po nierównym terenie, dość mocno się trzęsie.

KOSZ



MOJA OPINIA:
Minusem choć nie dla każdego, może być kosz. Ładny, solidny, ale strasznie mały. Plus za łatwe ściąganie i czyszczenie.

W skład całkowitego kompletu wchodzą:
- gondola
- spacerówka
- fotelik
- stelaż
- baza
- adapter
- koszyk
- śpiworek
- folia przeciwdeszczowa do spacerówki

Wózek zakupiliśmy bez torby, dokupiliśmy ją później. Zdecydowałam, że też wezmę czarną, by całość ładnie się komponowała. Teraz jednak trochę żałuję, bo myślę, że kolorowa też fajnie, by wyglądała i rozweseliła całość. Jeśli chodzi o kolor wózka to cieszę się, że wybrałam czarny. Jest uniwersalny i na pewno nie będziemy mieli problemu z brudzeniem.
Wózek jest bardzo lekki i zgrabny. Każda mama bez problemu poradzi sobie z wnoszeniem go po schodach. My przed wejściem do domu, mamy do pokonania kilka schodków. Ja wnoszę osobno stelaż i osobno gondolę (z Lilką w środku), a M. wnosi od razu cały wózek. Mimo kilku wad, głównie przy stelażu to ja zakupiłam bym ten wózek ponownie. Za to M. nie do końca jest z niego zadowolony.
Na pewno bardziej nadaję się do miasta niż na wieś. Jest mały więc dobrze i wygodnie manewruję się nim po sklepach, między półkami.

Mam nadzieję, że moja recenzja będzie przydatna dla tych którzy aktualnie są przed wyborem wózka. Gdyby interesowało Was jeszcze coś, o czym nie wspomniałam to proszę napisać i chętnie pomogę.

39 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

ODCZUCIA MŁODEJ MAMY PO PORODZIE

16:52:00 Alina Dobrawa 40 Comments

Dziś post na prośbę autorki bloga: ZIMOWA MAMA.
Jak to wszytko wygląda po 3 miesiącach z perspektywy mamy? Różnie, ale na pewno bardziej pozytywnie niż negatywnie.

PORÓD
Było ciężko. Poród to nic przyjemnego i każda mama o tym wie. Myślałam, że było naprawdę źle, ale już kilka godzin po wszystkim, kiedy usłyszałam opowieści innych dziewczyn z sali wiedziałam, że mogę dziękować za to, że tak szybko i sprawnie to u mnie przebiegło. Dziś myślę tak samo, ale nie zgadzam się z tym, że zapomina się o bólu porodowym. Ja na pewno go nie zapomnę. Na samą myśl, ciarki mnie przechodzą. Mimo tego, jeśli będzie mi dane jeszcze zostać, po raz kolejny mamą to jak najbardziej chcę rodzić naturalnie. Głównie ze względu szybkiego dojścia do siebie i możliwości, by krótko po wszystkim mieć dzidzię przy sobie.

PIERWSZE CHWILE Z MALEŃSTWEM
Lilkę dostaliśmy, na 2 godziny, jakieś pół godziny po tym jak się urodziła. Są to najpiękniejsze momenty. Tyle czekania i w końcu mogłam ją trzymać i przytulać. Z perspektywy czasu, najbardziej żałuję tego, że nie przystawiłam jej od razu do piersi. Zrobiłam to dopiero z pomocą położnej, gdzieś po 7 godzinach (kiedy przynieśli mi Lilkę już na stałe).

KARMIENIE
Cudownie wspominam tylko pierwsze karmienie, niezapomniane, cudowne uczucie. Przy drugim i kolejnym następnym, piersi miałam już mocno poranione i ssanie po prostu bolało. Pomocne okazały się silikonowe nakładki. Lilka piła już przez nie do końca, bo z przyzwyczajenia nie chciała już bez. Całkowicie przestałam karmić w 9 tygodniu. Po zapaleniu piersi, pokarm zrobił się jałowy i Lila nie mogła się najeść. Najpierw tylko dokarmialiśmy mlekiem modyfikowanym, ale stopniowo dawki były zwiększane. Dziś kiedy poczytałam trochę na ten temat wiem, że prawdopodobnie za szybko się poddałam. Niestety kierowałam się tylko tym co mówi położna, która niestety nie do końca dobrze mi doradzała.

PRZYGOTOWANIA DLA DZIECKA
Najważniejsze co doceniłam kiedy na świat przyszła nasza córeczka to, to, że zdążyłam wszystko dla niej przygotować. Ułożone ubranka, przygotowane łóżeczko, itp. Kiedy to wszystko jest gotowe na powrót do domu, możemy w pełni poświęcić się opiece nad dzieckiem. W ciąży myślałam, że jeśli nie zdążymy czegoś kupić to nic się nie stanie. Dokupimy kiedy Lila będzie już z nami. Teraz wiem, że byłby to zakup szybki i na siłę. Zresztą zakupy to ostatnia rzecz, na jaką miałam ochotę w pierwszych tygodniach po porodzie.

MOJE CIAŁO
całej ciąży przybyło mi 14 kg, czyli akurat tyle ile najczęściej zalecają lekarze. Najszybszy przyrost wagi miałam na samym początku, ale i apetyt wtedy najwięcej mi dopisywał. Później wszystko zwolniło i tyłam równomiernie. Na miesiąc przed porodem, waga stanęła już do rozwiązania. Na dzień dzisiejszy zostało mi jeszcze do zrzucenia 3 kilo, ale nie dążę do tego na siłę. Włosy i paznokcie w ciąży były w bardzo dobrej kondycji i tak utrzymało się do dziś. Za to miałam i mam problemy ze skórą. Zrobiła się jeszcze bardziej wrażliwsza niż była. Kilka razy wyszło mi uczulenie od kremów, których wcześniej używałam bez problemu.

STAN EMOCJONALNY
Po porodzie nie miałam żadnych problemów z zaakceptowaniem nowej sytuacji. Było ciężko nie powiem, ale szybko się do tego dostosowałam. Kryzys miałam tylko raz. W 3 dobie, w szpitalu. Dopadło mnie zmęczenie, było strasznie gorąco, wszystko bolało. Dowiedziałam się, że z Lili zostajemy jeszcze 5 dni. Wszystko się we mnie skumulowało i płakałam cały dzień. Na następny, wzięłam się w garść i dzielnie wytrwałam. Dziś myślę, że na dobre wyszedł mi dłuższy pobyt w szpitalu. Lili została dokładnie przebadana, a ja w pełni doszłam do siebie po porodzie, dzięki czemu do domu wróciłam całkowicie sprawna i wypoczęta.

Z perspektywy czasu wiem, że wiele rzeczy zrobiłabym inaczej. Pewnie każda z Was tak ma, ale mądry człowiek po szkodzie.
Żałuję, że tak mało wiedziałam. Naprawdę dużo spraw mnie zaskoczyło. Nie chciałam za dużo czytać na temat porodu i całej tej otoczki, bo po prostu się bałam (głównie tego, że negatywnie się nastawię). Przestałam oglądać wszystkie programy telewizyjne o takiej tematyce. Dziś wiem, że lepiej być źle nastawionym, niż kompletnie nieświadomym.
Przy drugim bobasku będzie już o wiele pewniej i świadomej.

40 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

ŁAPIEMY OSTATNIE CIEPŁE DNI

15:37:00 Alina Dobrawa 23 Comments

W blogowym świecie dużo ostatnio małych i dużych wypadów. I my postanowiliśmy choć na chwilkę wyrwać się z domku.
Niestety nastąpił koniec lata. Normalnie bardzo bym się z tego faktu cieszyła, ale teraz kiedy jest z nami Lili postrzegam tę porę roku zupełnie inaczej. Ja zdecydowanie wolę wiosnę i jesień. Około 20 stopni to temperatura idealna dla mnie. Kiedy jest ciepło możemy oszczędzić dziecku ubierania w grube rzeczy. Lili już teraz coś źle zaczęła znosić ubieranie, i aż strach pomyśleć co to będzie jak przed wyjściem do zakładania dojdzie nam kilka warstw.

Dziś u nas już deszczowo i pochmurnie. Szaro, buro i brzydko. Na szczęście wczoraj zdążyliśmy wykorzystać ładną pogodę i wybraliśmy się nad jeziorko do Kiekrza pod Poznaniem. Pochodziliśmy trochę po lesie gdzie Lilka bez końca oglądała drzewka. Był też czas na karmienie.









23 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

WSPOMNIENIA

16:57:00 Alina Dobrawa 26 Comments

Dziś robiłam porządek w telefonie. Tak, tak w telefonie :). Jestem pedantką do bólu, ale do rzeczy :).
W telefonie mam zapisane pełno notatek. Zapisuje co muszę zrobić, ważne sprawy, plany, itp. Raz na jakiś czas przeglądam wszystko i kasuję to co niepotrzebne. Dziś się za to zabrałam i trafiłam na notkę z 4 czerwca, o której zupełnie zapomniałam.

A o czym te zapiski? O skurczach :).
Kiedy o godzinie 4.12, obudził mnie pierwszy skurcz, podświadomie wiedziałam, że coś zaczyna się dziać. Nie chciało mi się wstawać, a pod ręką był tylko telefon. Tak więc wzięłam go i notowałam.

4.12, 4.24, 4.35, 4.44, 4.56, 5.06, 5.20, 5.28, 5.39, 5.50, 6.03, 6,15, 6.24, 6.36, 6.46, 6.56, 7.06, 7.14, 7.26, 7.33, 7.44, 7.51, 8.00, 8.11, 8.23...


Wzruszyłam się kiedy to czytałam. Powróciły myśli i odczucia jakie mi wtedy towarzyszyły. Byłam strasznie podekscytowana i szczęśliwa, że coś zaczęło się dziać. Wiedziałam, że rozpoczyna się ostatni etap, którego uwieńczeniem będzie widok mojego wyczekiwanego dziecka.
Jednocześnie uświadomiłam sobie, po raz kolejny, o tym jak dobrą podjęłam decyzję, by pisać bloga. O tylu rzeczach zdążyłam już zapomnieć. Tu wszystko mam zapisane i w każdej chwili mogę wrócić myślami do cudownych chwil.

26 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

3 MIESIĄC Z ŻYCIA LILI

17:18:00 Alina Dobrawa 40 Comments

STATYSTYKA:
  Waga - 5,69 kg
  Wzrost - 60 cm
  Rozmiar ubrań - 56 i 62
  Rozmiar pieluch - 2
  Mleko - Bebilon 1
  Porcje mleka - 120 ml / 5 porcji
OSIĄGNIĘCIA:
  Gaworzy.
  Odpowiada uśmiechem na uśmiech.
  Piszczy i głośno pokrzykuje.
  Bardzo długo potrafi utrzymać główkę.

Gaworzenie jest już u Lili na porządku dziennym. Lileczka pogada do mamy i taty, ale chętnie utnie też pogawędkę z pluszakami :).

Śmieję się do niej bardzo często i za każdym razem w odpowiedzi dostaję to samo. Uśmiech dziecka to coś pięknego.

Lili ma głos, i to donośny głos. Daje nam o tym znać bardzo często poprzez piszczenie i długie gaworzenie.

Nasza Lilunia jest już bardzo silna i naprawdę długo potrafi utrzymać główkę. Oczywiście nie pozwalam jej na to za bardzo.

Nasz rytm dnia trochę się zmienił od tego miesiąc temu. Przede wszystkim postanowiliśmy kłaść Lilkę wcześniej spać, bo doszłam do wniosku, że 22.00 to jednak za późno. Na dzień dzisiejszy kąpiemy ją między 20.00, a 20.30. Potem oczywiście mleczko, dobranocka i zasypianie we własnym łóżeczku. Z nocami nadal bez zmian i póki co wszystkie zaliczam do całkowicie przespanych. Jeśli chodzi o rozpoczynanie dnia to z tym jest różnie. Raz Lili budzi się między 8.00, a 8.30. Innym razem potrafi spać nawet do 9.30. Nie wybudzam jej na siłę. Niech śpi tyle ile potrzebuje. W ciągu dnia, też jest niezłym śpiochem, bo zasypia po każdej butelce i drzemka trwa około godziny do półtorej. Śpi w swoim łóżeczku, w sypialni. Zawsze też zamykam drzwi, żeby miała ciszę. Na początku w ciągu dnia kładłam ją na naszym łóżku, ale my mamy bardziej miękki materac i Lila za każdym razem budziła się cała mokra.

Moja kochana dziewuszka jest już coraz większa. Aktualnie zakładam jej ciuszki z rozmiaru 62. Dzięki przedłużaczom (pisałam o nich: TUTAJ), cały czas mogę ją ubierać w bodziaki w rozmiarze 56, które właśnie teraz są jej idealnie dobre na szerokość. Dobre zrobiły się też bluzeczki rozpinane, z rozmiaru 56.

LILIA W TRZECIM MIESIĄCU ŻYCIA



POPRZEDNIE MIESIĄCE
1 / 2

40 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ