PRZEPIS NA DESER JOGURTOWY Z PŁATKAMI OWSIANYMI I OWOCAMI

13:08:00 Alina Dobrawa 31 Comments

Dziś kolejny przepis na deserek dla niemowląt z wykorzystaniem jogurtu naturalnego jako głównego składnika.

JOGURT NATURALNY Z PŁATKAMI OWSIANYMI I JABŁKAMI Z BRZOSKWINIAMI

SKŁADNIKI:
- jogurt naturalny - pół opakowania (małego)
- płatki owsiane - 1 łyżka
- jabłka z brzoskwiniami - pół słoiczka (małego)
PRZYGOTOWANIE:
Mieszam wszystkie składniki.


31 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

17/52 - 2014

15:37:00 Alina Dobrawa 40 Comments

PORTRETY MOICH DZIECI, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ

17/52 - 2014

POMOCNIK W SPRZĄTANIU

40 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

GDZIE NA WAKACJE Z DZIECKIEM?

14:25:00 Alina Dobrawa 51 Comments

Rok temu nie mieliśmy z M. wakacji. Głównie ja nie chciałam. Niby podróż z kilkutygodniowym niemowlęciem to nic nadzwyczajnego, ale ja wolałam odpuścić.
W tym roku to co innego. Wyjazd jest obowiązkowy. Wyjazd za granicę póki co odpada, a gdzie się wybrać w naszym kraju? Góry, czy morze?
Właśnie między tymi dwoma zastanawialiśmy się na samym początku jednak oba odpadły.

GÓRY

ŹRÓDŁO: http://turystyka.wp.pl/

Lubimy z M. góry, ale to na tyle. Nie jesteśmy jakimiś zapaleńcami, którzy musza tam być minimum 2 razy w roku i obowiązkowo wspinać się całymi dniami. My byliśmy dwa razy w ciągu siedmiu lat. Latem i zimą. Ja zdecydowanie wolę góry latem, jest przepięknie.
No, ale wracając do wypadu z dzieckiem. Dla nas wyjazd, nawet w niskie góry, np. okolice Karpacza, byłby z Lilą męczący. Nie ważne, czy na spacer wybralibyśmy wózek, czy chustę. Jeśli ktoś nie jest przyzwyczajony do takich maszerowań to nie ma sensu.

MORZE

ŹRÓDŁO: http://www.national-geographic.pl/

Tu jest już bez wzniesień :). Tak więc ze spacerowaniem z dzieckiem nie ma problemu. Nad morze wybieramy się z M. zdecydowanie częściej. Choć ja kąpieli nie lubię, a opalać się nie mogę, to lubię tak po prostu posiedzieć na plaży.
Niestety i ta wersja wyjazdu u nas odpada. Głównie ze względu na pogodę, która nad morzem dosyć często się zmienia, a do tego silniejszy wiatr, którego nie cierpię. Drugim ważnym powodem dla, którego rezygnujemy jest tłum turystów. Tłumy jakoś wielce mi nie przeszkadzają, ale środek sezonu, np. w Kołobrzegu to jakieś szaleństwo. My z M. potrzebujemy trochę spokoju.

Skoro nie góry i nie morze to co nam zostało?

MAZURY

ŹRÓDŁO: http://www.polskieszlaki.pl/

Nigdy tam nie byliśmy. Tak więc to będzie nas wszystkich pierwszy wyjazd do krainy jezior. Gdzie konkretnie się udać jeszcze nie wiemy. Będę szukać, ale mam sporo czasu, bo nie będziemy rezerwować nic na przód. Wyjedziemy na spontanie, wtedy kiedy będzie najładniejsza pogoda podczas całego urlopu M. Będzie spokojnie, tak jak chcemy :). Spacery po lasach, leniuchowanie przy jeziorku.
Już się nie mogę doczekać. Choć nie ukrywam, że przeraża mnie wizja pakowania. Obawiam się też trochę samej podróży. Mieszkamy pod Poznaniem, więc trochę będzie do przejechania.

A jak było z Waszymi pierwszymi wakacjami z dzieckiem? Gdzie się wybraliście?
No i najważniejsze. Jak maluchy znosiły podróż?

51 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

MAMA UWIELBIA - WHISKAS

14:06:00 Alina Dobrawa 49 Comments

Dzisiejszym postem chce rozpocząć taki mały cykl na blogu.
Co jakiś czas będę Wam pokazywać przedmioty którymi lubię się otaczać, może jakieś ciekawe książki, czy moje małe miłości, itp. Ogólnie wszystko to co lubię. Na razie nie wiem jak często będą się pojawiać posty. Chyba wszystko zależy od tego jak się spodobają.
No dobra, to tyle jeśli chodzi o wstęp. A na pierwszy raz zapraszam na post o naszym kocie.

NASZ KOT - WHISKAS

Uwielbiam, podziwiam, zachwycam się i kocham ponad wszystko. Whiskasiątkiem mogłabym się chwalić cały czas. Po prostu jestem kocią mamą zakochaną po uszy :).
Whiskas to kot rasy brytyjskiej, krótkowłosy, liliowy. Dziś ma już 3 lata i 7 miesięcy. Nasz kociak to naprawdę wyjątkowy egzemplarz. Czasem robi dziwne rzeczy, które raczej nie pasują do cech jego gatunku:

- codziennie budzi M. kilka minut zanim zadzwoni jego budzik, a potem towarzyszy mu przy szykowaniu do pracy
- zawsze wydobywa z siebie głośne i długie "miał" kiedy się go obudzi
- uwielbia bańki mydlane, a odgłos ich otwierania usłyszy zawsze
- lubi wodę, nigdy nie protestuje przy kąpaniu, nawet przychodzi i towarzyszy mi lub M. w łazience
- chrapie i to głośno
- oprócz swojej karmy skusi się jedynie na majonez, nawet najlepsza szynka nie zrobi na nim wrażenia, a wodę piję tylko z konewki (takiej otwartej)

Zdjęć dużo, ale Whiskasa folder jest sporych rozmiarów i ciężko było mi wybrać :).















Pochwalcie się, czy macie jakieś zwierzaki w domu :).
P.S.
Chcielibyście wiedzieć dlaczego Whiskas to Whiskas i jak do nas trafił :)?

49 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

16/52 - 2014

12:55:00 Alina Dobrawa 20 Comments

PORTRETY MOICH DZIECI, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ

16/52 - 2014

I PO KURCZAKU

20 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

PIERWSZE SPOTKANIE Z BUDUJĄCĄ MAMĄ

20:56:00 Alina Dobrawa 37 Comments

Na dzień dzisiejszy, w blogowaniu widzę same dobre rzeczy. To co robię sprawia mi przyjemność, a do tego poznaję cudowne osoby :).

Właśnie dzięki blogowaniu, miałyśmy przedwczoraj z Lili cudowne spotkanie z mamą Weroniką (autorką bloga: BUDUJĄCA MAMA) i jej śliczną córeczką Zosią.
Tak jak już napisała Weronika u siebie (TUTAJ), większość czasu spędziłyśmy w Ikei, która na pobyt z dzieckiem jest przygotowana jak żaden inny tego typu obiekt. Dziewczynki bardzo pozytywnie na siebie zareagowały, ale jeszcze za wcześnie na wspólną zabawę i każda robiła to na co miała ochotę :).
Dziewczyny dziękujemy za ten czas i czekamy na więcej.







37 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

PLAN DNIA MAMY I CÓRKI

15:24:00 Alina Dobrawa 59 Comments

Dziś nasz plan dnia. Plan dnia mamy i córki.
Mam to szczęście, że stały schemat tego co robimy z Lili jest u nas prawie od samego początku. Nie ma co ukrywać, że taka monotonia to same plusy. Dzięki temu praktycznie wszystko mogę zaplanować. Umawiać się na przód, na konkretną godzinę, czyli tak jak lubię.
Jaki jest nasz dzień, czyli wszystkie nasze dni :)?

NASZ PLAN DNIA

POBUDKA
07.30
Od zawsze to Lili budzi mnie. Chyba jeszcze, ani razu nie obudziłam się pierwsza :). Na początku delikatnie pojękiwała, później doszły poranne rozmowy z pluszakami, a dziś budzi mnie śmiechem :). Lubię takie poranki, lubię tak wstawać.
Ja wstaję, a Lili zostaje w swoim łóżeczku. Robię mleko, a Lili czekając na mnie bez problemu wytrzyma 10, czy 15 minut. Ja nie muszę się spieszyć i wykorzystuję to, bo lubię się rano porządnie rozbudzić. Inaczej kiedy Lili pije mi opadają powieki.

ŚNIADANIE
07.45
Biorę Lili do do siebie do łóżka. Picie mleczka to też czas porannych przytulasków :).

ZABAWA
08.00
Po wypiciu przez Gumbasa śniadaniowego mleczka, każda z nas ma czas dla siebie. Lili poświęca go w całości na zabawę i od niedawna denerwowanie Whiskasa :). Kiedy jeszcze należała do "niemowlaków leżących" zostawiałam ją w łóżeczku z zabawkami i świetnie się sobą zajmowała. Od niedawna bawi się, ale już na podłodze. Idzie i robi co chce :).
Ja w tym czasie ogarniam trochę dom. Myję i przygotowuję butelkę na następne karmienie. Czasami włączę na chwilę komputer. Zawsze coś tam wymyślę do zrobienia. Kiedy skończę dołączam do zabawy z córką.

I DRZEMKA
09.30
Mniej-więcej o tym czasie Lilu robi się senna. Zaczyna pocierać oczka, łapki robią się coraz cieplejsze. To znak dla mamy, że pora na spanie. Lili nie zaśnie sama, ale też ja nie muszę się mocno starać, by zamknęła oczka. Kładziemy się razem na łóżku w sypialni. Mocno ją przytulam daję do wypicia trochę wody. Pośpiewam do uszka, pomasuję brzuszek. Mija 3 do 5 minut i śpi.
Ze mną w tym czasie jest różnie :). Najczęściej robię drzemkę razem z Lili i w sumie kotem, który rano wiernie nam towarzyszy. Jeśli jednak mam dużo do zrobienia (czyt. pranie, większe sprzątanie, prasowanie) to zostawiam moje dzieci same i uciekam pracować :).

POBUDKA
11.00
To pora kiedy Lili się budzi. I znowu zostawiam ją, by się zabawiła czymś, a ja uciekam zrobić kaszkę.

II ŚNIADANIE
11.15
Kaszkę na drugie śniadanko podaję Lili łyżeczką. Zazwyczaj jedzenie zajmuje jej 15 minut, oczywiście w między czasie obowiązkowe wygłupy.
Kiedy Lili zje trzeba nakarmić kota :). On za każdym razem sam daje znać, że ma pustą miskę.

RÓŻNOŚCI
11.30
Można powiedzieć, że o tej godzinie tak naprawdę zaczynamy dzień. Obie dopiero zrzucamy piżamki. Lili zostawiona na podłodze, zajmuję się sobą. Bawi się w pokoju dziennym, odkrywa możliwości zabawy w garderobie, śledzi mamę i wiele innych poważnych zajęć niemowlaka :).
Mama w tym czasie ma swój czas. Wchodzi w to zadbanie o siebie, czyli jakiś lekki makijaż, ogarnięcie włosów, obowiązkowo kawa. Później czas spędzamy razem.

II DRZEMKA
13.30
Córka daje te same znaki jak przed pierwszą drzemką :). Usypianie także wygląda identycznie.
Kiedy Lili śpi już na całego, ja mam ponownie czas tylko dla siebie. Na początku robię trochę w domu. Wstawiam lub rozwieszam pranie, czy jakieś drobne porządki. Kiedy skończę ze wszystkim siadam wygodnie z laptopem na kolanach :). Czytam blogi, piszę posty, czyli pełen relaks.

POBUDKA
15.00
Kiedyś budziłam Lilkę, żeby przez długie spanie nie jadła za późno, ale  dziś pozwalam jej spać ile chce. Myślę, że tak jest lepiej. Tym bardziej, że coraz częściej to już jej ostatnia drzemka.

OBIAD
15.15
Po długim rozciąganiu i przytulaniu idziemy razem do kuchni na obiad. Jemy razem, oczywiście każda swoje. Najpierw podaję łyżeczkę Gumbasowi, potem ja i tak na zmianę :).

SPACER / RÓŻNOŚCI / III DRZEMKA
15.45
Po obiadku ogarniamy się i szykujemy do wyjścia. Na spacer od dłuższego czasu wychodzimy zawsze po obiedzie. Ta pora najbardziej mi odpowiada, a Lili to chyba obojętne :). Ja w domu mam wszystko zrobione i nie muszę się z niczym spieszyć. Spacerujemy na pełnym luzie. Jeśli pogoda nie pozwala nam wyjść z domu spędzamy ten czas na zabawie, czytaniu. Coś fajnego zawsze wymyślimy.
W tym czasie (choć już coraz rzadziej) jest też czas na ostatnią drzemkę. Jeśli jesteśmy na spacerku to Lili śpi we wózku, a jak zostajemy w domu to usypiam ją jak zwykle.

PODWIECZOREK / RÓŻNOŚCI
17.00
Po godzinnym zwiedzaniu wracamy do domku, a tam czeka już na nas tata :). Od tego momentu Lili nie odstępuje go na krok. Tata zajmuję się córką, a mama przygotowuję jakieś pyszności do zjedzenia.
Deser to ulubione danie Lili. Zjada wszystko i zawsze domaga się więcej.

ZABAWA
17.30
Po jedzonku znowu jest czas na przyjemności. Ten czas spędzamy całą rodzinką.
Ja często wykorzystuję czas kiedy M. jest już w domu i jadę na zakupy lub posprzątam odkurzaczem.

ZAKOŃCZENIE DNIA / PRZYGOTOWANIA DO SNU
19.15
Od niedawna zaczęłam z Lili sprzątać całodniowy bałagan :). Przedtem robiłam to sama kiedy ona już spała lub M. dawał jej mleczko, ale ostatnio robimy to razem. Ja mam małego pomocnika, a dla samej Lili to kolejna okazja do zabawy.

KĄPIEL
19.30
Kąpielą zajmuję się ja. W sumie to nie muszę za dużo robić. Lilka pod prysznicem jest sama, ale dopiero od kiedy mamy wanienkę z Ikei (do obejrzenia: TUTAJ). Wanienka rozmiarem idealnie pasuje, by postawić ją do naszego brodzika pod prysznicem. Lili bardzo stabilnie w niej siedzi. Wrzucam jej do wody zabawki, zamykam drzwi i daję się zabawić z 10 minut. Potem ją umyję i po kąpieli. Oczywiście kiedy Lili się bawi cały czas jestem z nią w łazience.

KOLACJA / ZASYPIANIE
20.00
Wykąpaną Lilkę przejmuję tata. Daje jej mleczko i to jest ich czas.
Lili jest karmiona na leżąco w naszym łóżku. Po wypiciu od razu jest przekładana do swojego łóżeczka. Chwilę się pokręci i zasypia. Zdarzają się też dni kiedy śpi już pod koniec picia mleczka, albo zupełnie odwrotnie po przełożeniu do swojego wyrka bawi się jeszcze z 30 minut.

Od tej chwili mamy z M. swój czas. Lubię ten czas, bardzo.
Tak właśnie wygląda większość naszych dni. Oczywiście nie jest to super dokładny plan dnia, bo w między czasie robimy jeszcze wiele rzeczy, ale nie będę Was zanudzać tym kiedy w ciągu dnia myję włosy, czy układam w szufladzie czyste skarpetki :).

DODATKOWO:
- jeśli wyjeżdżam z Lili na cały dzień (co zdarza się dosyć często) plan dnia sporo się zmienia, ale Lili dobrze przyjmuje takie zmiany
- dużo zmienia się także w weekendy kiedy M. jest w domu, wtedy to on więcej czasu spędza z Lili, jeśli natomiast wyjeżdża to nie zmienia się nic
- normalnie M. pracuje do 14.00 i w domu jest tak o 14.40, jednak czasem się zdarza, że przez jakiś czas musi jeździć na 10 godzin, czyli tak jak teraz (kiedy pracuje krócej to po obiedzie idzie razem z nami na spacer)
- spostrzegawczy mogą zauważyć, że nie napisałam nic o robieniu obiadu, po prostu go nie robię (sporadycznie się zdarzy), mieszkamy w domu jednorodzinnym z prababcią Lili i to ona zajmuję się przygotowaniem obiadu

59 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

15/52 - 2014

14:55:00 Alina Dobrawa 37 Comments

PORTRETY MOICH DZIECI, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ

15/52 - 2014

PRZYGOTOWANIA DO WYJŚCIA

37 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

BYĆ DOBRĄ MAMĄ

13:51:00 Alina Dobrawa 44 Comments

Od jakiegoś czasu, często nachodzą mnie myśli, jak będzie za kilka lat wyglądać moja relacja z córką. Bardzo chciałabym, żeby Lili wiedziała, że jest dla mnie najważniejsza i, że tak mocno ją kocham. Mówię jej to, od samego początku, choć teraz i tak nic z tego nie rozumie.

Często oglądam program "Surowi rodzice". Jestem przerażona zachowaniem tych dzieciaków. Nawet jeśli jakaś część jest reżyserowana, czy specjalnie podkolorowana, żeby zdobywać oglądalność to nie zmienia to faktu, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Od prawdziwych relacji, jakie powinny być między rodzicami, a dzieckiem dzieli ich daleka droga.
Za każdym razem mam w głowie pełno myśli i pytań. Jaki trzeba popełnić błąd w wychowaniu, żeby malutki kochany bobas wyrósł na takiego nastolatka? Mówi się, że czasami to szkoła i inne dzieciaki, tak zmieniają. Nie wiem, nie mam pojęcia. Najgorsze jest to, że często rodzice nie pozostają dłużni takiemu dziecku. W odpowiedzi na jakieś chamskie odzywki, reagują w ten sam sposób.
Nie wiem co musiałoby się wydarzyć, żebym podniosła głos na Lilkę, a uderzenie jej to już w ogóle. Całkowicie sprzeciwiam się, żeby bić dzieci, bić kogokolwiek. Od przemocy skuteczniejsza jest rozmowa, rozmowa i tłumaczenie. Jeśli Lilia zrobi coś złego, od razu z nią usiądę i będę rozmawiać.

Chciałabym, żeby w przyszłości Lilia była dobrym człowiekiem. Pomogła, jeśli ktoś tej pomocy, by od niej potrzebował. Miała dystans do wszystkiego, bo ja za dużo się czasami przejmuję i nie wychodzi mi to na dobre. Nie musi być wzorowym uczniem, za czwórkę ją pochwalę, a jak przyjdzie z dwóją to pomogę się uczyć. Planów mam dużo, ale zobaczymy jak to wszystko wyjdzie.
Sama o sobie bez zastanowienia mogę powiedzieć, że jestem dobrą mamą. Tak, jestem dobrą mamą. Staram się jak mogę i jestem pozytywnie nastawiona, choć obawy nachodzą mnie nie raz.

44 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

14/52 - 2014

18:02:00 Alina Dobrawa 37 Comments

PORTRETY MOICH DZIECI, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ

14/52 - 2014

CZAS NA PORZĄDKI

37 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

10 MIESIĄC Z ŻYCIA LILI

13:54:00 Alina Dobrawa 51 Comments

STATYSTYKA:
  Waga - 9,96 kg
  Wzrost - 71 cm
  Rozmiar ubrań - 68 i 74
  Rozmiar pieluch - 4
  Mleko - Bebilon 2
  Porcje mleka - 180 ml / 3 porcje
  Zęby - 8
OSIĄGNIĘCIA:
  Raczkuje.
  Siada z pozycji leżącej.
  Próbuję się podnosić.

Lili raczkuje :), duma mnie rozpiera. Jednego dnia był pierwszy raz, a drugiego Lili śmigała już jakby robiła to od dawna.

Opanowała też siadanie z pozycji leżącej, co przedtem było małym kłopotem. Teraz radzi sobie świetnie i na leżenie już nie ma czasu :).

Próbuje sama wstawać, ale niestety nie daje rady. Czasem się zdenerwuję, ale w zaparte ćwiczy dalej.

rytmem naszych dni nadal bez większych zmian. Lili zaczyna dzień butlą w okolicach 8.00, a zasypia o 20.00. W ciągu dnia od dłuższego czasu ma 3 drzemki. Noce całkowicie przesypia.

Zostając przy spaniu to w tym miesiącu Lilka zaczęła się bać ciemności. Niestety z M. zrozumienie o co jej chodzi zajęło nam, aż trzy wieczory. Gumbasek płakał przy odkładaniu do łóżeczka. Długo nie mogła zasnąć i kończyło się tak, że usypiałam ją w naszym łóżku i dopiero później przekładałam. W końcu postanowiliśmy zostawić jej zapalone małe światełko i od razu było dobrze.

Za nami, pierwsza poważna choroba, która skończyła się dobrze, ale nie uniknęliśmy podania antybiotyku. Lilka najprawdopodobniej zachorowała przez ząbki. W ciągu tygodnia wyszły jej, aż 4, wszystkie dwójki. Właśnie z tego powodu organizm był mocno osłabiony i choróbsko zaatakowało. Pojawienie się zębów jak zwykle było sporą niespodzianką. Po Lili oprócz mocnego ślinienia się nie było nic widać.

W ciągu dnia nie oglądamy już telewizji, po prostu się nie da. Lili za każdym razem była tak wpatrzona w ekran, że nie liczyło się nic więcej. Dla jej dobra włączamy dopiero kiedy idzie spać.

Na koniec muszę pochwalić Lili :). W końcu zaczęła pić więcej wody. Od dłuższego czasu jej maksimum w ciągu całego dnia to było zaledwie 50 ml. Teraz wypija całą butelkę, czyli 130 ml. A jak to się stało? Nauczyła się sama trzymać butelkę. Dzięki temu woda nagle zaczęła smakować.

LILIA W DZIESIĄTYM MIESIĄCU ŻYCIA



POPRZEDNIE MIESIĄCE
1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8 / 9

51 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

PROJEKT SAMO_SIĘ II - ETAP I

14:24:00 Alina Dobrawa 26 Comments

W końcu jest. Zaczynamy II edycję projektu SAMO_SIĘ.
Więcej o projekcie, na blogu (do obejrzenia: TUTAJ).
Etap pierwszy, czyli: MOKRA ROBOTA.

Na rozpoczęcie projektu, super temat podała zwyciężczyni całej poprzedniej edycji, czyli HUMA (autorka bloga: HUMAHUPPA MAJSTRUJE).
Nie mieliśmy wątpliwości co wymyślić. Mokra robota, czyli ma być mokro i ma być robota. Tym razem nie ma zabawy. Pracujemy z Lili. Jednocześnie łącząc praktyczne z pożytecznym.
Co robiła mama z córką? Umyłyśmy Lilkowe zabawki.
Zawsze robiłam to sama. Brałam po kilka sztuk i płukałam pod bieżącą wodą. Korzystając z tematu pierwszego etapu projektu postanowiłam, że zrobimy to razem. Żałuję, że wcześniej na to nie wpadłam. Było dużo śmiechu. Połączyliśmy pracę z super zabawą.

PRZYGOTOWANIA

Cała akcja musiała odbyć się w łazience. Z taką ilością wody, zabawa mogła odbyć się tylko tam. Aby Lili mogła brać czynny udział, zamiast brodzika wybrałam jej wanienkę do kąpieli. Lila czekała na miejscu i pilnowała, a ja chodziłam po całym domu i zbierałam wszystko co nadawało się do umycia. Mając pełne ręce przychodziłam i wrzucałam do wanienki, z której Lili nie wiadomo dlaczego co niektóre wyrzucała. Może uznała, że te jednak jeszcze nie muszą brać kąpieli :).




ZABIERAMY SIĘ DO PRACY

ruch poszła woda. Czyli najważniejsze. Lila była przeszczęśliwa. Chyba dopiero w tym momencie zdała sobie sprawę, że będzie naprawdę fajnie :). Myłam ja, a Lili przekładała do pudełka.







TROCHĘ ZABAWY

No dobrze. Po umyciu wszystkich zabawek był czas na chwilę wariactwa :).




SUSZENIE

Mokre zabawki zostawiłyśmy na całą noc w łazience.



SPRZĄTANIE

Wszystko umyte i odłożone. Woda wylana, więc mama zabiera się za sprzątanie, a Lili sama postanowiła doprowadzić się do porządku.


BONUS

Taki mały bonus gdyby ktoś miał wątpliwości, czy na pewno było mokro :). Zdjęcia i tak nie oddają tego co się działo. Łazienka była dosłownie zalana :).



WSZYSTKIE ETAPY W JEDNYM MIEJSCU: PROJEKT SAMO_SIĘ.

26 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ