CHINKA LILI

14:54:00 Alina Dobrawa 44 Comments

Kiedy Lili była jeszcze bardzo malutka, jej wuja wyjechał do Chin. Z cudownej podróży przywiózł jej piękne wdzianko, które dopiero teraz okazało się dobre :). Czapeczka już ciut za mała, ale to szczegół :).
Z wujem przyjechała też mała panda, która jest od tego czasu towarzyszką Lili snów.










Niestety strój tylko do zdjęć. Lili szybko zaczęła się w nim denerwować, ale udało się i pamiątkę mamy :).

44 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

MOJE POGLĄDY NA TEMAT WYCHOWANIA

13:32:00 Alina Dobrawa 21 Comments

Patrzę na Lili i myślę, jakim będzie człowiekiem w przyszłości. Coraz częściej nachodzą mnie takie myśli.
Dużo zależy od otoczenia i warunków w jakich żyje dziecko, ale najwięcej jest zależne od rodziców. Ode mnie i Lili taty. To właśnie my musimy w niej wpajać co dobre, a co złe. Uczyć, tłumaczyć, pomagać i odkrywać. Kochać, kochać i jeszcze mocniej kochać.

Wychowanie bezstresowe. W ostatnich latach dość znane młodym rodzicom sformułowanie. Choć tak naprawdę wywodzi się już z lat 50-tych, to w Polsce na dobre pojawiło się w latach 90-tych. Sposób wychowania, przez jednych pochwalany, a przez innych krytykowany (ja mam chyba neutralne podejście). Niestety przez większość nadal źle rozumiany. Wielu rodzicom wydaje się, że taki sposób wychowania to po prostu pozwolenie dziecku na wszystko. Niech czuje się swobodnie i żyje tak jak chce. Takie dziecko traci poczucie między tym co dobre i złe, bo przecież mama, czy tata nigdy nie mówią, że tego nie wolno, a inne jak najbardziej można. Dziecko robi źle i nie ma żadnej reakcji, a za dobre uczynki znowu żadnej pochwały. Taki sposób na relacje z dzieckiem jest nie dla mnie. Znowu wychowanie, aż zanadto rygorystyczne też do mnie nie przemawia.

Mimo, iż moja przygoda z macierzyństwem tak naprawdę dopiero się zaczęła to ja dziś mogę powiedzieć, że nie uderzę mojej córki. Nigdy w życiu. Nie boję się tu tego napisać, po prostu znam siebie. Dla mnie przemoc to największe zło, a już bicie dzieci to jakiś koszmar. Takim zachowaniem rodzice, czy opiekunowie pokazują jedynie jakimi są fatalnymi ludźmi i jacy są bezradni wobec własnego dziecka. Dla mnie to zwykłe nieradzenie sobie z własnymi emocjami. Prędzej sama bym walnęła głową w ścianę, by dać upust nerwom niż wyżyła się na dziecku. I w żaden sposób nie przemawia tu do mnie mówienie, że "jeden klaps to nic takiego". Może dla nas dorosłych nie, ale dziecko wszystko odbiera inaczej i ten "jeden klaps" może pamiętać do końca życia.

Z Lilu mam zamiar rozmawiać. Rozmawiać do upadłego, nawet jeśli ta sama rozmowa i tłumaczenie miałoby się co chwilę powtarzać. Trzeba być cierpliwym. Myślę, że to popłaci w przyszłości cudowną relacją :).
Nie będę surową matką, ale też nie chce Lili na wszystko pozwalać. Chce, żeby wiedziała, że jest dla mnie najważniejsza, zawsze jej pomogę, ale też zawszę będę mamą. Mamą, czyli kimś kogo trzeba słuchać. Nie dam sobie wejść na głowę, przynajmniej mam taką nadzieję. Między dorosłym, a dzieckiem muszą być zachowane jakieś granice. Przecież dziecko to dziecko, nie traktujmy maluchów na równi z sobą.
Nie wiem jak będzie z karami. Dla mnie to też jest dziwny sposób, ale może to kwestia tego jak zabrać się za taką karę. Na razie jeszcze nie muszę się tym przejmować, ale w przyszłości kto wie. Pewnie nie raz to słowo przejdzie mi przez myśl.

Czasem oglądam programy, gdzie rodzice nie radząc sobie z wychowaniem proszą o pomoc specjalistę. Rzadko kiedy wytrzymuję, by obejrzeć do końca. No nie mogę po prostu. Co jest nie tak i jaki trzeba popełnić błąd, żeby dochodziło do sytuacji, że dziecko pluję matce w twarz i nazywa ją dziwką?!
Podobno dzieciaki większość zachowania wynoszą z domu. Też mi się tak wydaję. Jeśli czterolatek potrafi już konkretnie przeklinać, to zapewne mama i tata też w ten sposób rozmawiają. W późniejszym wieku dużą rolę odgrywa już szkoła, ale to już temat nie na ten post.

Dać dziecku dobry przykład do połowa sukcesu, do dobrego wychowania. Takie jest moje zdanie i tego się trzymam w codziennym życiu z Lileczką. Chcę jej pokazać jak być dobrym człowiekiem, ale musi też umieć postawić na swoim i przede wszystkim mieć swoje zdanie. Nie chce, żeby dawała sobą w przyszłości manipulować.
U nas nie będzie wychowania bezstresowego, ale coś bardzo zbliżonego. Najważniejsze, czego się trzymam i polecam innym rodzicom to wychowywać dziecko z mottem: "szacunek za szacunek".

21 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

30/52 - 2014

13:17:00 Alina Dobrawa 18 Comments

PORTRETY MOICH DZIECI, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ

30/52 - 2014

NOWA ZABAWA

18 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

PRZEPIS NA DESER JOGURTOWY Z CIASTKAMI I OWOCAMI

13:05:00 Alina Dobrawa 30 Comments

Sezon na maliny i jagody w pełni, więc nie ma się co zastanawiać, czy z nich korzystać. Lili smakują jedne i drugie, więc ostatnio postanowiłam je połączyć. Oczywiście z niezastąpionym u nas jogurtem naturalnym.

JOGURT NATURALNY Z CIASTKAMI (PETIT BEURRE) I OWOCAMI

SKŁADNIKI:
- jogurt naturalny - pół opakowania (małego)
- ciastka (petit beurre) - 2 szt.
- maliny - 1 łyżka
- jagody - 1 łyżka
PRZYGOTOWANIE:
Ciastka kruszę na malutkie kawałeczki. Maliny dzielę na połówki, a jagody zostawiam w całości. Mieszam wszystkie składniki.


30 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

PIERWSZE ROZSTANIE Z DZIECKIEM

11:27:00 Alina Dobrawa 34 Comments

W końcu musiał nadejść ten czas. Po 13 miesiącach i 15 dniach przyszedł moment, że mama i córka miały się rozstać. Przedtem nasza najdłuższa przerwa to było zaledwie ponad pół dnia, kiedy Lili miała 3 miesiące.

Troszkę się obawiałam jak to będzie. Brałam pod uwagę, że kiedy Lili rano się zorientuje, że mnie nie ma, będzie niespokojna i zacznie płakać. I co? Moje dziecko w ogóle nie zauważyło, że mnie nie ma. Bawiła się świetnie i okazało się, że bez mamy da się żyć. Lili spędziła super weekend z tatą, a mama wybawiła się w przemiłym towarzystwie nad morzem. Wszyscy szczęśliwi i zadowoleni :).
Przed wyjazdem było mi troszkę smutno, że zostawiam Lilu, ale w głowie cały czas miałam, że przecież zostaje z tatą i w końcu wyjeżdżam tylko na weekend. Pierwszy dzień minął mi bezstresowo, jednak przy drugim złapałam się na tym, że coraz częściej myślę o Lileczce. M. przysyłał mi zdjęcia, by pokazać co aktualnie robią, a mi robiło się ciepło na sercu.
Póki co, to taki weekend jest dla mnie maksymalnym czasem na jaki mogę się rozstać z Lilu. Więcej chyba nie dałabym rady.


34 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

29/52 - 2014

13:21:00 Alina Dobrawa 27 Comments

PORTRETY MOICH DZIECI, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ

29/52 - 2014

PO PROSTU MIŁOŚĆ

27 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

MÓJ TYPOWY DZIEŃ

14:04:00 Alina Dobrawa 32 Comments

No i stało się. Mamy ostatni dzień wyzwania blogowego. 5 dni minęło nawet nie wiem kiedy.
Wszystko na temat projektu, w którym wzięłam udział, znajdziecie na blogu pomysłodawczyni, czyli Uli z: ULA PHELEP.

ŹRÓDŁO: http://urszula-phelep.com/

WYZWANIE BLOGOWE - DZIEŃ 5
MÓJ TYPOWY DZIEŃ

Mój dzień, to też dzień mojej córki, większość czasu spędzamy razem.
Swoją drogą, to na blogu 3 miesiące temu pojawił się już post z naszym planem dnia (do zobaczenia: TUTAJ). Na dzień dzisiejszy nie wiele się zmieniło.

PORANEK
Obie z Lili jesteśmy śpiochami. Po całej przespanej nocy Lili budzi się zazwyczaj o 7.30. Zaczyna bawić się w łóżeczku pluszakami i po chwili budzi mnie. Mamy czas na poranne buziaki, a po chwili pędzę robić mleczko. Po śniadanku wstajemy. Lili się bawi, a ja mam czas, by ogarnąć nasze cztery kąty. Poranek to też czas dla Whiskasa, któremu trzeba dać jeść, by mógł dalej spać :). Kiedy domek jest już wysprzątany, dołączam na chwilę do bawiącej się Lili. Chwilę potem ona udaję się na pierwszą drzemkę, a ja mam czas dla siebie, który przeznaczam na kubek kawy i bloga. No chyba, że mam kiepski dzień to też idę spać.

POŁUDNIE
Kiedy Lili się budzi, nie od razu ją wyciągam. Gumbasek lubi jeszcze sobie poleżeć, czy pobawić się. Po chwili relaksu, udajemy się na drugie śniadanie. Potem jest czas na wygłupy i wspólną zabawe, które kończą się drugą drzemką i znowu mam czas dla siebie, który wykorzystuję na różne sposoby. Robię coś w domu (czyt. piorę, prasuję, sprzątam) no chyba, że mam wszystko porobione to szczerze przyznaję, że się po prostu lenię :).

POPOŁUDNIE
Kiedy Lilu się budzi jest to już czas kiedy tata wrócił lub za chwilę wróci. To czas na wspólny obiad, pogaduchy, zabawy. O tej porze wstaje też kociak. Najzwyklejsze rodzinne popołudnie. Jeśli pogoda pozwala, to czas poobiedni jest u nas porą spacerową i właśnie wtedy udajemy się na przechadzkę.

WIECZÓR
Wieczór to zazwyczaj ciężki czas. W okolicach 18.00 Lili jest już bardzo zmęczona i trudno jej jakkolwiek dogodzić. Jakoś jednak udaje nam się przetrzymać i po godzinie rozpoczynamy rytuał zasypiania. Najpierw mama kąpie i szykuję do snu, a potem tata daje mleczko i kładzie Lileczkę. Kiedy dziecko błogo śpi, my mamy już czas tylko dla siebie. Jemy kolację, a później ja lubię posiedzieć z laptopem na kolanach :). Spać zazwyczaj chodzę po północy.

32 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

ULUBIONA KSIĄŻKA, ALBUM MUZYCZNY I FILM, DO KTÓRYCH LUBIĘ POWRACAĆ

12:54:00 Alina Dobrawa 20 Comments

Dziś już przedostatni dzień wyzwania blogowego. Szczerze myślałam, że nie wyrobię, by post pojawiał się codziennie, ale jak widać nie jest źle :). Pewnie dużą zasługą jest to, że temat mam już z góry narzucony.
Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej na temat wyzwania, to tak jak w poprzednich postach odsyłam Was do bloga Uli, czyli: ULA PHELEP.

ŹRÓDŁO: http://urszula-phelep.com/

WYZWANIE BLOGOWE - DZIEŃ 4
ULUBIONA KSIĄŻKA, ALBUM MUZYCZNY I FILM, DO KTÓRYCH LUBIĘ POWRACAĆ

ULUBIONA KSIĄŻKA
Lubię czytać, w zasadzie uwielbiam :). Teraz czasu mam już mniej, ale kiedyś czytałam codziennie, a kilka stron przed snem to był obowiązkowy rytuał. Mam swój ulubiony gatunek, jakim jest thriller medyczny. Z tego gatunku ubóstwiam pisarkę Tess Gerritsen, której książki kupuję i zbieram. Nie mogłabym wybrać jednej książki. Kocham i polecam wszystkie. Wciągają od pierwszej kartki, by całą resztą trzymać w napięciu, a końcem zszokować i zaskoczyć.
Jeśli lubicie coś bardziej lżejszego to polecam wszystkie książki Wojciecha Cejrowskiego. Można się dowiedzieć dużo fajnych rzeczy z miejsc gdzie podróżował, a przy okazji pośmiać, bo książki są bardzo humorystycznie napisane.

ULUBIONY ALBUM MUZYCZNY
W tej kategorii ciężko mi coś wybrać, ponieważ tak naprawdę nie mam ulubionego artysty, którego bym się kurczowo trzymała. Lubię różne gatunki. W domu najczęściej słucham Stinga, Dido, czy po prostu radia. Za to w samochodzie puszczam sobie coś bardziej dynamicznego, najczęściej Armina van Burrena.

ULUBIONY FILM
Z filmem może być ciekawie ponieważ moim ulubieńcem od lat jest "Bodyguard". Tak, tak :). Kiedy tylko dowiaduję się, że zostanie puszczony na jakieś stacji muszę go obejrzeć. Nawet jeśli wypada to kilka razy w roku. Znam go już na pamięć. Ciągnie mnie do niego głównie dlatego, że Kevin Costner to jeden z moich ulubionych aktorów, a w roli ochroniarza gwiazdy podoba mi się niesamowicie :). No i oczywiście piękna historia miłosna. Lubię też co jakiś czas wracać do starych polskich komedii. "Poranek kojota", czy "Czas surferów" to filmy, które zawsze mnie rozśmieszą :). Cenię sobie też filmy gdzie trzeba się skupić podczas oglądania. Najciekawszym jaki ostatnio widziałam to "Labirynt". Bardzo dobry dramat i jeśli jeszcze go nie widzieliście to czas nadrobić :). Jedną z głównych ról gra tam Jake Gyllenhaal, którego wielbię, podobnie jak Costner'a :).

20 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

10 RZECZY, KTÓRE LUBIĘ I 10, KTÓRYCH NIE ZNOSZĘ

13:16:00 Alina Dobrawa 40 Comments

Dziś już trzeci dzień wyzwania blogowego :). Już coraz bliżej końca, a przecież dopiero co zaczęłam. Są jeszcze chętni na dołączenie? Cały czas zachęcam :).
Wszystko na temat zabawy znajdziecie na blogu autorki pomysłu, czyli: ULA PHELEP.

ŹRÓDŁO: http://urszula-phelep.com/

WYZWANIE BLOGOWE - DZIEŃ 3
10 RZECZY, KTÓRE LUBIĘ I 10, KTÓRYCH NIE ZNOSZĘ

LUBIĘ, UWIELBIAM, UBÓSTWIAM
1. Bycie mamą - to najpiękniejsze doświadczenie na świecie.
2. Bloga - przyjemność sprawia mi pisanie mojego, jak i czytanie Waszych.
3. Czytać - najlepiej książki, ale i ciekawa gazeta też może być.
4. Lilou i Mokobelle - błyskotki z którymi się nie rozstaję.
5. Seriale - ostatnio wciągnęły mnie polskie produkcje.
6. Wczesną jesień - najlepiej słoneczną i ciepłą.
7. Telefon - mam w nim zapisane wszystko co ważne, to mój notes, aparat, okno na świat i telefon w jednym.
8. Słodycze - w każdej postaci, a moim największym ulubieńcem jest czekolada Kinder.
9. Kwiaty - doniczkowe jak i cięte.
10. Aparat - lustrzankę mam od całkiem niedawna, fotografia wciąga mnie już coraz bardziej.

NIE LUBIĘ, NIE ZNOSZĘ, NIENAWIDZĘ
1. Przemocy - wszystko idzie załatwić spokojną rozmową.
2. Miodu - jest słodki, ale to nie przekona mnie do niego.
3. Upałów - męczą mnie po prostu.
4. Chorób - w ogóle nie powinno ich być.
5. Robić cokolwiek wbrew sobie - dlatego ciężko mi cokolwiek narzucić.
6. Nie mieć wolnego czasu - zawsze tak staram się organizować dzień, by mieć coś czasu tylko dla siebie.
7. Bólu - od zwykłego bólu głowy, bo już jakiś całkiem poważny.
8. Bałaganu - jestem pedantką, a to wszystko wyjaśnia.
9. Maku - pod żadną postacią i w żadnym daniu.
10. Wody w jeziorze, czy rzece - do jeziora lub rzeki nie wejdę, nie ma mowy.




40 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

DLACZEGO BLOGUJĘ?

12:16:00 Alina Dobrawa 27 Comments

Wczoraj na blogu pojawił się pierwszy z pięciu postów z serii o wyzwaniu blogowym. Dziś dzień drugi. Cały czas zachęcam tych z Was, którzy prowadzą bloga do przyłączenia się. To naprawdę świetny pomysł, by się lepiej poznać :).
Wszystko na temat akcji oczywiście na blogu: ULA PHELEP.

ŹRÓDŁO: http://urszula-phelep.com/

WYZWANIE BLOGOWE - DZIEŃ 2
DLACZEGO BLOGUJĘ?

Bloguję już prawie od dwóch lat, swoją drogą nie wiem kiedy to zleciało. Jak dziś pamiętam moment, w którym napisałam pierwszego posta (do przeczytania: TUTAJ). Po prostu włączyłam komputer, założyłam konto i poszło.
Jednak związana z blogowaniem jestem już o wiele dłużej z tym, że na początku tylko jako czytelnik. Pierwsze blogi, które mnie interesowały to te o tematyce kosmetycznej i włosowej. Interesują mnie takie sprawy, więc lubiłam wiedzieć co tam nowego. I nawet nie raz mnie kusiło, by spróbować. Jednak wiedziałam, że mimo iż dużo już wiem to wciąż jest to za mało, by zacząć prowadzić bloga i udzielać rad.

Kiedy zaczęłam poważnie myśleć o dziecku, blogi kosmetyczne zaczęły być wypierane przez te, pisane przez mamy. Wtedy ten świat zaczął mnie bardziej kręcić. Lubiłam podczytywać, co u kogo się zmieniło. I znów pojawił się pomysł, że może i ja zacznę. Minęło trochę czasu. Zaszłam w ciążę i już wiedziałam, że chce dołączyć do blogujących mam :). Tak się zaczęło i tak się kręci do dziś :). Cieszę się, że blog jest. To moja mała odskocznia od codzienności. Miejsce, w którym robię to co lubię. Jesteście też Wy :), głównie to właśnie Wy tworzycie ze mną to miejsce.
Jednak chyba takim najważniejszą sprawą, która przemawia za prowadzeniem bloga jest to, że tu mam wszystko. To pamiętnik opisujący moją przygodę z macierzyństwem i teraz wychowaniem dziecka. Często czytam stare wpisy i wiem, że o wielu ważnych rzeczach zapomniałbym już dawno. To miejsce zawsze mi wszystko przypomni. To również swego rodzaju poradnik dla innych mam. Już nie raz pisaliście mi, że moje wpisy Wam pomogły. To tylko dodaję mi skrzydeł i utwierdza w przekonaniu, że warto.
Poniżej przedstawiam Wam jak wyglądał blog na samym początku :).


No cóż, blog przeszedł kapitalną metamorfozę :). Dziś jest tu tak jak zawsze chciałam.
Bloguję w miejscu, które idealnie mnie odzwierciedla. Bloguję, bo sprawia mi to przyjemność.

27 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

HISTORIA NAZWY MOJEGO BLOGA

22:13:00 Alina Dobrawa 18 Comments

Pomysł na jaki wpadła Urszula, trafiłam już jakiś czas temu i od razu pomyślałam, że może dołączę. Tym bardziej, że ostatnio troszkę się rozleniwiłam. Dni mijały, a informacje o wyzwaniu ciągle gdzieś tam się pojawiały. No i tak zrobił się 14 lipiec, czyli pierwszy dzień. Na ostatnią chwilę, ale jestem i ja. W sumie to pierwszy raz biorę udział w tego typu zabawie. Zobaczymy jak mi pójdzie :).
Jeśli i ktoś z Was chciałby się przyłączyć to po szczegóły odsyłam Was na bloga Uli, czyli: ULA PHELEP.

ŹRÓDŁO: http://urszula-phelep.com/

WYZWANIE BLOGOWE - DZIEŃ 1
HISTORIA NAZWY MOJEGO BLOGA

"Z ŻYCIA MAMY I CÓRKI". W zasadzie co tu wiele tłumaczyć :). Ci z Was, którzy są z nami wiedzą, że blog jest głównie o córce, trochę o mamie, ale pisany tylko przez mamę.
Wiele tu z naszej codzienności. Tego co lubimy robić, jak rozwija się Lilka. Lubię też jako mama, dzielić się z Wami moimi przemyśleniami, poradami, czy przepisami. Oczywiście w naszym domu mieszka też kot, który również często się tu pojawia.

Tak dla ciekawości to aktualna nazwa bloga jest już trzecią z kolei. Na samym początku było: "MOJA CIĄŻA - W TRAKCIE I PO". W zasadzie to właśnie ta nazwa jest na stałe przypięta do bloga. Podobno tej pierwszej, nie da się tak całkowicie pozbyć. Był też krótki czas kiedy mogliście nas znaleźć po wpisaniu: "LILIA I JEJ ŚWIAT". Po narodzinach Lileczki chciałam zmiany, ale druga nazwa nie była do końca przemyślana i dosyć szybko coś mi zaczęło nie pasować. Tak narodziła się trzecia nazwa, która jest z nami do dziś :).


18 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

28/52 - 2014

15:40:00 Alina Dobrawa 26 Comments

PORTRETY MOICH DZIECI, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ

28/52 - 2014

TAKA ZABAWA

26 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

OBOWIĄZKOWA WIZYTA PIELĘGNIARKI ŚRODOWISKOWEJ

14:19:00 Alina Dobrawa 46 Comments

Po porodzie odwiedza nas w domu położna, wiadomo i nikogo to nie dziwi. Wybieramy same, kogo byśmy chciały. Z wyborem mojej położnej pomógł nam znajomy, który polecił swoją mamę. Już od pierwszych minut wiedziałam, że to był dobry wybór. Cudowna kobieta, sprawdzająca się w swojej roli. Dała nam dużo cennych wskazówek, z których czasami korzystamy nawet do dziś.
Na naszym ostatnim spotkaniu dała mi znać, że w okolicach ukończenia przez Lilię 6 miesiąca, może się u nas niespodziewanie pojawić pielęgniarka środowiskowa. Podobno taki jest wymóg. Chodzą i sprawdzają, czy wszystko w porządku z dzieckiem i dodatkowo jak wyglądają warunki w domu. Lili ma dziś skończone 13 miesięcy i wizyty nadal nie było.

Jak to wygląda według przepisów? Sporo szukałam, ale informacji jest niewiele. O wizytach położnych to co innego. Nawet kiedy wyszukiwałam w Internecie informacji na temat pielęgniarek, większość odpowiedzi była właśnie o położnych. Znalazłam jednak coś, co może poświadczyć, że pielęgniarka środowiskowa ma obowiązek pojawić się w każdym domu na terenie, do którego jest przydzielona.
"Pielęgniarka środowiskowa/rodzinna, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dn. 21 grudnia 2004 r. przeprowadza odwiedziny patronażowe w 3 miesiącu życia dziecka. W przypadku stwierdzenia zaburzeń w stanie zdrowia dziecka ponawia wizytę patronażową w 9 miesiącu życia dziecka".
"Pielęgniarka przeprowadza wizytę patronażową w rodzinie z dzieckiem, które ukończyło 2 miesiąc życia. W zależności od rozpoznania problemów pielęgniarka planuje następne wizyty".
Czyli mam potwierdzenie tego, co tak często słyszałam. Niestety w mojej okolicy nie spotkałam się, aby takie wizyty się odbywały. Nie wiem, czy pielęgniarki są tak zapracowane, leniwe, czy po prostu mają już odgórny nakaz, żeby wizyt nie przeprowadzać. Nie chce oceniać.

Zadaniem pielęgniarki środowiskowej, podczas wizyty jest sprawdzenie:
- warunków mieszkaniowych
- sytuacji socjalno-bytowej rodziny
- stanu higienicznego dziecka i miejsca, w którym ono przebywa
- sytuacji społecznej rodziny
- występowania chorób
- zagrożenia zdrowotnego i nałogów
- dokumentacji dziecka (książeczki zdrowia, karty wypisu ze szpitala)

Dlaczego w ogóle poruszyłam ten temat?
Ciągle słyszymy o tragediach. Dzieci są bite, czy maltretowane przez długi czas. Zdarzają się rodziny z problemami biedy, alkoholizmu, czy wieloma innymi. Takie wizyty mogłyby pomóc zapobiegać tragedią, czy po prostu pomagać tym którzy tego potrzebują.
Jeśli chodzi o problem biedy to nie ma co ukrywać, że wielu ludzi nie prosi o pomoc z powodu wstydu. Nie pójdą do opieki społecznej, bo może znajomi zobaczą. Wizyta pielęgniarki, która zauważyłaby trudną sytuację i sama wyszła z ofertą pomocy, mogłaby pomóc rozwiązać ten problem.
Kolejny poważny problem to przemoc. Ojca, matki, czy czasem nawet obojga. Ile jest takich domów, gdzie domownicy uchodzą za idealną rodzinę, a tymczasem po zamknięciu drzwi rozgrywa się koszmar. Jeśli dziecko jest bite, zostają ślady. Niespodziewana wizyta pielęgniarki na pewno, by pomogła. Zauważyłaby co się dzieje i zaalarmowała kogo trzeba.

W celu dowiedzenia się jak wygląda sytuacja, nie tylko w miejscowości gdzie mieszkam, zdałam pytanie na grupie poświęconej rodzicom. Byłam pewna, że wszędzie jest tak samo, ale zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona, ponieważ okazało się, że wiele rodzin miało taką wizytę. Przeważnie krótką, ale zdarzały się konkretne pielęgniarki, które zwracały uwagę na warunki w domu, oczywiście dziecko, a także chętnie służyły pomocą. Przytoczę Wam kilka odpowiedzi.
"Co prawda moja mała jeszcze nie ma sześciu miesięcy, ale była u nas pielęgniarka środowiskowa z niezapowiedzianą wizytą, kiedy mała miała cztery miesiące. Sama pielęgniarka przyznała, że powinna przyjść, kiedy dziecko miało trzy. Podobno przyjdzie jeszcze raz".
"U mnie pielęgniarka była przy każdym dziecku, wizyta zawsze niezapowiedziana. Później wizyty były w okresie 2 i 5 lat. Sprawdza, czy dziecko ma szczepienia, czy są bilanse, itp.".
"Moja córka skończyła 4 miesiące, a środowiskowa była, gdy córka miała skończone 2. Mówiła, że przyjdzie jeszcze za 4 miesiące. Cel wizyty jest napisany w notatce, którą pielęgniarka zostawia w książeczce zdrowia. U mojego dziecka przede wszystkim oglądała i sprawdzała bioderka, ale jak znam życie, na pewno zwróciła uwagę na warunki".

Oczywiście było też pełno (większość) wpisów, że takiej wizyty nie było. Dużo mam, nawet nie wiedziało, że takie wizyty powinny się odbywać, a już tym bardziej, że są one obowiązkowe. Pojawiły się też sugestie, że takie wizyty mogą być odbierane jako upokorzenie dla rodziców, bo przecież nie są przestępcami. Tu się zgodzę, ale nie do końca. Wiadomo, że możemy się czuć lekko stremowani, kiedy niespodziewanie w domu pojawia się obca kobieta i mówi, że chce obejrzeć dom i dziecko. Pół biedy, kiedy mamy posprzątane, ale co kiedy w domu jest bałagan, a nasz dzieciaczek właśnie cały się usmarował czekoladą. Możemy mieć milion myśli. Choć tu zaznaczę, że akurat stan czystości naszego domu nie powinien mieć większego znaczenia. Przecież nie każdy ma czas, żeby cały czas mu się wszystko świeciło i lśniło, a bałagan szybko idzie odróżnić od typowego zaniedbania. Jak znam życie to w momencie, kiedy pielęgniarka środowiskowa miałaby się pojawić, my mielibyśmy w domu niezły chaos. Możemy być wtedy źli, wiadomo. Jednak trzeba mieć na uwadze, ile te wizyty mogą przynieść dobrego.
Jedna z mam napisała, że zna przypadek, gdzie taka wizyta była i co najważniejsze, że rzeczywiście pielęgniarka w tej sytuacji pomogła. W rodzinie był problem alkoholowy. Rodzice pijani, dzieci bez opieki i tragedia gotowa, ale na szczęście udało się pomóc.

ŹRÓDŁO: https://pixabay.com/

Nie chce też, żeby ten wpis był odebrany jako jakiś mój atak na pielęgniarki środowiskowe lub organy, które zarządzają tym jak mają one pracować. Nie mówię też, że wszystkie te straszne tragedie, jakie mają miejsce są winą tego, że nie było wizyty. Jestem jednak przekonana, że wiele razy można było oszczędzić cierpienia i nieszczęść, gdyby przepisy były przestrzegane, a wizyty się odbywały.
Ciekawa jestem, jakie jest Wasze zdanie. Podpisujecie się pod tym, co napisałam, czy wręcz przeciwnie?

46 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

13 MIESIĄC Z ŻYCIA LILI

16:27:00 Alina Dobrawa 38 Comments

STATYSTYKA:
  Waga - 10,5 kg
  Wzrost - 79 cm
  Rozmiar ubrań - 74 i 80 
  Rozmiar pieluch - 4
  Mleko - Bebilon 2 i Bebilon 3 - mieszanka obu
  Porcje mleka - 240 ml / 2 porcje
  Zęby - 12
OSIĄGNIĘCIA:
  Pokazuje nam o co jej chodzi kiedy chce coś konkretnego.
  Powtarza czynności, które jej pokazujemy.
  Mówi po swojemu coraz dłuższe kombinacje.

Nie ukrywam, że Lili dosyć późno zaczęła nam dawać znać co chce. Dziś idzie jej to już całkiem sprawnie. Pokazuje paluszkiem co by chciała, np. co jej podać. Przychodzi też i daje nam coś, z czym nie może sobie poradzić, np. żeby otworzyć jej butelkę z piciem.

Powtarzanie czynności Lili zaczęła już dosyć dawno, ale były to tylko jakieś pojedyncze dźwięki. Dziś naśladuje nasze gesty i ruchy.

Lili gada, ciągle gada :). Od kilku tygodni wypowiada coraz dłuższe kombinacje. Wszystko oczywiście po swojemu.

W ciągu dnia nie mamy żadnych zmian. Drzemki nadal długie i wypadają po rannym mleczku i przed obiadem. Wieczorny rytuał z kąpaniem, mlekiem i czytaniem zaczynamy po 18.00. Noce cały czas w całości przespane, a dzień zaczynamy w okolicy 8.00.

poprzednich postach na temat Lilkowego jedzenia, często wspominałam, że mamy spore problemy z gryzieniem. Nie jest jeszcze super dobrze, ale już lepiej niż było. Naprawdę rzadko się zdarza połknąć jej większy kawałek.

Ostatnio trochę do narzekania na pewno ma kotek. Lili uwielbia się do niego tulić i próbuje to robić kiedy tylko Whiskas jest w pobliżu. Śmieje się do niego, piszczy :). My często wołamy do niego "kici, kici" i Lili cały czas próbuje tak samo. Wychodzi jej coraz lepiej.

13 miesiąc to także czas spróbowania pierwszej w życiu czekolady. Nie chcemy w Lili pakować niepotrzebnych słodkości, no ale wyjątki muszą być wszędzie. Czy zasmakowało? Chyba nie do końca, drugiego kawałeczka już nie chciała.

W końcu z miejsca ruszyły włoski. Najbardziej urosły z tyłu. Zapowiada nam się na bardzo jasną blondyneczkę.

Na początku miesiąca pojawił się też kolejny ząbek (dolna prawa czwórka). Tak więc mamy już komplet jedynek, dwójek i czwórek. Czekamy teraz na trójki.

Za nami kolejne szczepienie. Po ukończonym roczku, przypada szczepić przeciwko odrze, śwince i różyczce. Tak też zrobiliśmy, a dodatkowo zdecydowaliśmy się na szczepienie przeciwko pneumokokom. Miało być tego samego dnia, ale w przychodni stwierdzono, że nie ma sensu Lili męczyć i wybierzemy się ponownie niedługo.

LILIA W TRZYNASTYM MIESIĄCU ŻYCIA



POPRZEDNIE MIESIĄCE
1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8 / 9 / 10 / 11 / 12

38 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

27/52 - 2014

12:31:00 Alina Dobrawa 34 Comments

PORTRETY MOICH DZIECI, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ

27/52 - 2014

SZCZUR

34 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

PROPOZYCJA ZDROWEGO OBIADU DLA DZIECKA

13:43:00 Alina Dobrawa 32 Comments

W jednym z ostatnich postów pokazywałam Wam, jak przygotowuję obiady dla Lili (dla przypomnienia: TUTAJ). Dziś jest w pewnym sensie ciąg dalszy tego wpisu, bo zaprezentuję, jak wygląda gotowe danie do podania.
Obiadki mam zamrożone. Codziennie rano wyciągam jeden pojemnik i do czasu obiadu jest już rozmrożony. Podgrzewam go w mikrofalówce, wcześniej wykładając na talerzyk i dzieląc na malutkie kawałeczki.

Myślę, że teraz Wasze wątpliwości są już rozwiane, ale jeśli mimo tych dwóch postów macie jeszcze jakieś pytania, co do Lilkowych obiadków to śmiało piszcie :).




32 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ