35/52 - 2014

17:16:00 Alina Dobrawa 26 Comments

PORTRETY MOICH DZIECI, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ

35/52 - 2014

PORA NA GOTOWANIE

26 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

10 RAZY NA TAK DLA OLKA SPADŁO

22:12:00 Alina Dobrawa 10 Comments

Dzisiejszy post jest całkowicie poświęcony Olkowi Spadło.
Olek urodził się 9 lipca 2012 roku. Jest chłopcem wesołym i pogodnym. Niestety urodził się z poważną wadą serca. Tylko połowa jego serduszka jest sprawna. By mógł wyzdrowieć potrzebuję jeszcze jednej (trzeciej) operacji, która musi się odbyć przed ukończeniem przez niego 3 roku życia.
Na operację, Oluś musi się udać do Münster w Niemczech.

10 POWODÓW DLA ŻYCIA:
1. Jego życie dopiero się zaczęło.
2. Ma cudownych rodziców, dla których jest bardzo ważny.
3. Ogrom ludzi mu kibicuje i jest z nim.
4. Jest tyle miejsc, które musi zobaczyć.
5. Przed nim mnóstwo niezapomnianych przygód.
6. Rodzice chcą go nauczyć wielu rzeczy.
7. Czeka na niego mnóstwo cudownych przyjaźni.
8. Będzie marzył i te marzenia będą się spełniać.
9. Świat czeka na niego
10. O życie trzeba walczyć.


KONTA NA KTÓRYCH MOŻECIE ZNALEŹĆ OLKA:
Facebook (strona): TUTAJ.
Facebook (wydarzenie poświęcone akcji "Olusiowy zawrót głowy"): TUTAJ.
Siepomaga: TUTAJ.

Kochani, ogromnie zachęcam Was do dołączenia, do akcji. Możecie to zrobić na blogu, Facebooku, czy Instagramie. Podzielcie się swoimi 10 powodami dla życia.

10 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

LILI'S LITTLE STORE - SUKIENKI DLA MAMY I CÓRKI

08:57:00 Alina Dobrawa 28 Comments

Kilka dni temu odezwała się do mnie Asia, z chęcią zaprezentowania na blogu sklepu: Lili's Little Store.
Lubię produkty, marki, czy sklepy które wyróżniają się oryginalnością, czy swoim własnym stylem. Od razu się zgodziłam :). Asortyment bardzo przypadł mi do gustu. Już widzę siebie i Lili w jednej z kreacji :). Najbardziej spodobał mi się komplet Pure One.

Lili's Little Store to miejsce idealne jeśli mama i córka mają ważne wyjście, ale nie tylko. Sukienki sprawdzą się nawet na co dzień. W takich samych strojach na pewno mama z córką zrobią wrażenie :). I właśnie takie jest przesłanie sklepu.






Sklep dopiero startuje i ubrań jest nie wiele, ale ekipa się rozkręca i niebawem wybór będzie coraz większy. Kolekcja będzie się zmieniała w zależności od mody, czy pory roku. Ponieważ asortyment będzie się często zmieniać, serie będą krótkie i unikatowe.

UWAGA!
Razem z marką Lili's Little Store przygotowałyśmy dla Was rabat :).
20% ZNIŻKI NA CAŁY ASORTYMENT
rabat będzie ważny od 28.08.2014 do 30.09.2014
- podczas zakupów, po przejściu do koszyka i płatności w odpowiednim miejscu należy wpisać kod rabatowy: "alinadobrawa" (rabat zostanie naliczony automatycznie)
- przez cały czas trwania promocji, na blogu będzie informacja z przypomnieniem

Drogie mamy, lubicie ubierać się podobnie jak dzieci? Ta sama kolorystyka, krój, czy tak jak proponuje Lili's Little Store, czyli stroje identyczne?

28 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

WSPÓLNE WYCHOWYWANIE DZIECKA

16:15:00 Alina Dobrawa 30 Comments

Mam to szczęście, że wychowali mnie oboje rodzice. Szczęście, dokładnie. Nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie, by jednego z nich mogło nie być. Niestety, często dzieję się tak, że jednego, czy nawet obojga rodziców brakuje. Smutne to bardzo i nie powinno się tak dziać, ale świat jest jaki jest.

Dziś jednak chce się skupić na tym kiedy dziecko, czy dzieci wychowuje dwoje ludzi. Małżeństwo, czy związek, nieważne. Ważne jest, że jest mama i tata i takie powinno być rodzicielstwo kiedy małżeństwo żyje w zgodzie, wspólnie. Musi być podział. Nie ma, że mama wie lepiej, że mama jest najlepsza. Rodziców jest dwoje i koniec.
Współpraca między rodzicami jest bardzo ważna, niestety okazuje się, że często jest trudna do osiągnięcia. Matka i ojciec bardzo często różnią się w swoich poglądach na temat wychowania, a co za tym idzie i podział obowiązków nie wychodzi najlepiej. Dla mnie opieka musi być podzielona po równo. Oczywiście w miarę możliwości. U nas jest podział, który wdrążyliśmy od razu. Nie była do tego potrzebna jakaś rozmowa, czy umawianie się. To po prostu było naturalne z naszej strony.
Uzupełniamy się w ciągu całego dnia:
RANO:
Tu nie ma wyjścia, bo po prostu M. jest w pracy. 5 dni w tygodniu, poranek jest tylko dla mnie i Lili. Mama da jeść, mama przewinie i z mamą jest zabawa. Jednak kiedy tata, jest w domu to nadrabiają, a ja mam więcej czasu dla siebie.
POPOŁUDNIE:
Popołudnie zazwyczaj spędzamy razem. Choć nie zawsze się da, bo jedno lub drugie musi gdzieś wyjechać, coś załatwić, itp. Jednak myślę, że o tej porze Lil przebywa z nami po równo.
WIECZÓR:
Z wieczorem codziennie jest tak samo. Ja zawsze kąpie i ubieram, a tata daje mleczko i układa do snu.

Mamą jestem od 15 miesięcy i widzę jaką więź przez ten czas, nawiązała Lili ze swoim tatą. Ja się pomiędzy nich nie wpasuję. To już jest taki duet.
Tak samo jak Lili ze mną. Mamy już swoje pewne zachowania, rytuały, takie tylko dla nas.
Lilia mimo, iż jest jeszcze malutka wypracowała sobie, że zabawy najlepsze są z tatą, za to masowaniem po brzuszku, rozśmieszy tylko i wyłącznie mama. W nocy najlepiej przytulić się do mamy, ale przy chorobie utuli tylko tata. Takich przykładów jest u nas pełno.
Bardzo ważne jest dla mnie (staram się tego trzymać), by przy dziecku nie podważać decyzji drugiego rodzica. Nawet jeśli się z czymś nie zgadzam, wolę to powiedzieć M. kiedy Lili nie ma obok. Teraz ona i tak nie wiele rozumie, ale lepiej się wdrążyć wcześniej. Dziecko nie może być świadkiem, kiedy rodzice nie zgadzają się ze sobą z jego powodu. Nawet najbardziej zgrane małżeństwo, w kwestii wychowania może mieć zupełnie różne poglądy i to jest jak najbardziej normalne. Jednak trzeba umieć dogadywać się i obierać wspólny front na osobności. Jednolite i zgodne podejście do tej kwestii jest sprawą kluczową.

Od kiedy mam Lilię myślę też, że jeden rodzic nie zastąpi dziecku drugiego. Mama to mama, a tata to tata i choćby człowiek na rzęsach stanął nie będzie jednym i drugim. Już nie raz czytałam jak kobiety, które samotnie wychowują dzieci piszą, że bez problemu zastępują dziecku ojca. Nie wierzę, nie przemawia to do mnie. Na pewno można dziecku to wynagrodzić, ale nie zastąpić. Osobiście gratuluję i podziwiam ludzi, którzy podjęli się rodzicielstwa w pojedynkę. Z własnego wyboru, czy niezależnie od siebie. Ja mając u boku M. nawet nie umiem się postawić w sytuacji, że miałabym zostać sama.

Moje dzieciństwo wspominam głównie z tatą. Pracował w domu, więc to jego zadaniem było zrobić mi śniadanie, wyszykować do szkoły, itp. Mama po pracy miała jeszcze dużo obowiązków, więc siłą rzeczy najwięcej czasu spędzałam z ojcem. Był długi czas, że z nim lepiej się dogadywałam. Nie chce tego u Lili. Chce, żeby mnie i M. postrzegała w ten sam sposób i na obu mogła tak samo liczyć.

30 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

34/52 - 2014

15:35:00 Alina Dobrawa 22 Comments

PORTRETY MOICH DZIECI, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ

34/52 - 2014

KLOCKI PO TACIE

22 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

PRZYTULENIE MA ZNACZENIE

13:58:00 Alina Dobrawa 35 Comments

"Im więcej dotyku człowiek doświadcza w okresie dzieciństwa, tym będzie spokojniejszy w życiu dorosłym."
(M. Sundelrand)

Pierwsze nasze przytulenie. Malutkie ciałko w moich ramionach, nigdy tego nie zapomnę. Szpitalne łóżko, ja zmęczona, Lili wpatrzona we mnie. Czuła się bezpieczna, była taka spokojna. Patrzyła na mnie, na nas. Mamy zdjęcia, ale ten obraz i tak do końca zostanie w mojej głowie. Tyle czekania i w końcu miałam ją przy sobie. Poznałyśmy się, jednocześnie przytulając. Taki właśnie był nasz pierwszy kontakt, nasze poznanie się.

Każdy jej płacz uspokajamy przytuleniem, głaskaniem i czułością. Od pierwszych czułości minęło już sporo czasu i dziś Lilu już sama potrafi okazać, kiedy ma ochotę na bliskość z mamą, czy tatą. Uwielbiam, kiedy wyciąga do mnie rączki, a po chwili zatapia się w mojej szyi i dekolcie. Dla mnie to przyjemność, a dla niej stabilność i poczucie, że nic jej nie grozi.
Na samym początku, Lili była w moich ramionach bardzo często. Obie tego potrzebowałyśmy. Tej bliskości i ciepła. Jednak wiadomo, z czasem dziecko ma coraz mniejszą ochotę na tulenie. Z chęcią wróciłabym do tych czasów, kiedy mogłam ją mieć przy sobie całymi dniami. Dziś nadrabiam, kiedy Lili śpi. Śpiącą przekładam ją do naszego łóżka i tuląc się razem zasypiamy. Uwielbiam ten moment. Wiem, że ona czuję, że jestem obok.

Bliskość drugiego człowieka jest nam bardzo potrzebna i pewnie nawet największy twardziel przyzna mi rację. Jednak jeśli chodzi o dziecko, to dla niego ta bliskość jest też poczuciem bezpieczeństwa. Gdy jest niespokojnie lub boi się czegoś, ukojenie znajduję w naszych ramionach. Jest stwierdzone naukowo, że dzieci przytulane przez rodziców, czy opiekunów szybciej się rozwijają i rzadziej chorują. Dowiedziono też, że wcześniaki, często dotykane szybciej przybierają na wadze i szybciej rosną. Tyle przyjemności, a ile z tego plusów.
Czasem rodzice nie do końca rozumieją, że przytulenie jest tak ważne. Dziecko potrzebuję bliskości, a odsyłane jest do zabawek. Dziecko czuję strach, a ma powiedziane, że nic się nie dzieje, a przecież wystarczyłoby przytulić, ukochać i wyszeptać, że mama, czy tata są i bardzo kochają. Naprawdę to wystarczy, a ile może zmienić.
Jestem szczęśliwa i dumna z tego, że jednym gestem mogę mojemu dziecku tyle zapewnić.
Moi rodzice mimo tego, że bardzo mnie kochają, nie mówili mi tego i nie mówią. W moim rodzinnym domu okazywanie sobie miłości nigdy nie było jakoś mocno pielęgnowane. Im byłam starsza, tym mniej było bliskości. Dziś, kiedy jestem już dorosła, widzę po sobie, że jestem dosyć "chłodna" w niektórych kwestiach emocjonalnych. Przez to tym bardziej chcę w Lili od początku zakorzenić, jak ważne jest okazywanie sobie miłości i czułości.
Przytulajmy swoje dzieci. Mówmy im o naszej miłości. Przytulenie ma ogromne znaczenie.

35 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

PRZEPIS NA OMELTA

14:37:00 Alina Dobrawa 28 Comments

Lilka uwielbia omlety. Ja za nimi nigdy nie przepadałam i nawet do dziś, coś nie mogę się przekonać. Jajko wolę zdecydowanie w formie ugotowanego :).
Omleta przyrządzam zazwyczaj wtedy, kiedy brak mi pomysłu na cokolwiek innego. To taki nasz ratunek, bo jajka mamy zawsze, a owoc i warzywo też się znajdą. Pierwszy jaki Lili dostała był z owocem i myślałam, że z warzywami już nie będzie chciała zjeść, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca.

OMLET NA SŁODKO I NA SŁONO

SKŁADNIKI:
- jajko - 1 szt.
- mąka - 1 łyżeczka (płaska)
- woda - 1 łyżeczka
PRZYGOTOWANIE:
Do małej miseczki rozbijam jajko. Mieszam z mąką, wodą i wylewam na rozgrzaną patelnię. Obsmażam z dwóch stron.



28 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

33/52 - 2014

13:22:00 Alina Dobrawa 18 Comments

PORTRETY MOICH DZIECI, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ

33/52 - 2014

UKOCHANE BAŃKI MYDLANE

18 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

ZAKUPY Z SECOND HAND - 1

13:15:00 Alina Dobrawa 59 Comments

Od dziś zapraszam Was na nowy cykl.
Będę Wam pokazywać co ładnego udało mi się kupić w lumpeksach. W sumie to nie tylko mi, bo muszę zaznaczyć, że dużą część ciuszków dostajemy od Lili cioci, której wyszukanie czegoś pięknego idzie zdecydowanie lepiej niż mi. Nie wiem jak często będą pojawiać się posty. Po prostu jak w nasze ręce wpadnie coś ślicznego, czy fajnego to na pewno Wam pokażę.
Zapraszam do obejrzenia tego co kupiłam ostatnio.

ZAKUPY Z SECOND HAND

BLUZKA - MARKS&SPENCER
Cena: 12,50 zł






LEGGINSY - MARKS&SPENCER
Cena: 12,50 zł





SPODNIE - MARKS&SPENCER
Cena: 14,00 zł





Bluzka i legginsy tworzą komplet, ale równie dobrze wyglądają w zestawieniu z innymi ubrankami. Bluzeczka wyjątkowo mnie urzekła, piękna i dziewczęca :).
Spodnie w gwiazdki od razu wpadły w moje ręce i uwierzyć nie mogłam, że są tak tanie, Nawet się nie zastanawiałam, czy brać :).

WSZYSTKIE ZAKUPY Z SECOND HAND W JEDNYM MIEJSCU: ZAKUPY Z SH.

59 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

MATKA WARIATKA, CZYLI JA NA POCZĄTKU MACIERZYŃSTWA

14:28:00 Alina Dobrawa 38 Comments

Matka wariatka. Dokładnie tak, najkrócej mogłabym opisać pierwsze 6 miesięcy z życia Lileczki, a moje z bycia mamą.
Jednak nie od razu mogłam tak powiedzieć :). Musiało minąć trochę czasu, by zauważyć pewne przegięcia z mojej strony w kwestii wychowania i opieki nad Lili. Wyrocznią było dla mnie wszystko to co mówiła położna, pediatra, czy przykłady opisywane w książkach i poradnikach. Kurczowo trzymałam się pewnych reguł. Dziś się z tego śmieję, ale przecież początki nie są łatwe :). Ja potrzebowałam czasu, żeby do wszystkiego nabrać więcej dystansu.
Poznajcie kilka moich utrapień.

KARMIENIE MLEKIEM
Póki karmiłam piersią nie było problemu. Cyc na zawołanie i koniec. Jednak kiedy przeszliśmy na butelkę było jasne, że dziecko ma być karmione regularnie, co 3 godziny. Uwierzcie mi, że dosłownie to przyjęłam :), aż za bardzo. Równiutko, co do minuty podawałam Lilce kolejną butelkę w ciągu dnia. Nie było ważne co, gdzie i jak. Zawsze byłam przygotowana na karmienie. Cały plan dnia miałam tak podporządkowany, by na porę jedzonka Lili była w domu. Jednak wiadomo, nie zawsze się tak da, więc czasem karmienia odbywały się tam gdzie nas zaskoczyła "godzina zero" :).
Dopiero po pewnym czasie wyluzowałam i zrozumiałam, że pół godziny wcześniej, czy później to nie tragedia. Dziecko to nie robot, którego możemy zaprogramować.

JEDZENIE
W tej kwestii to już w ogóle byłam zakręcona. Schemat żywienia mam opanowany do perfekcji. Jak w tabeli było zalecenie, by żółtko podawać 2-3 razy w tygodniu, to tak robiłam. Nie mniej, nie więcej. Nigdy też nie przyspieszyłam podania nowego produktu. Jeśli coś było od 5 miesiąca to podałam dopiero gdzieś tydzień, czy dwa po skończonym piątym miesiącu.
W tej kwestii przeszło mi zdecydowanie później niż z całą resztą. W zasadzie to do dziś zdarza mi się z czymś przesadzać. Jednak już wiem, że obiady, które jem ja, Lili nie zaszkodzą i nie zawsze musi mieć swój osobno przyrządzony. Raz na jakiś czas może dostać jajecznicę usmażoną na patelni, a woda z odrobiną owocowego syropu, też szkody jej nie wyrządzi. Tak mogłabym wymieniać i wymieniać. Jeśli chodzi o dietę Lili, jestem przewrażliwiona i to bardzo, ale cieszę się, że zaczynam się poprawiać :).

CUKIER W DIECIE
Jeszcze będąc w ciąży wbiłam sobie do głowy, że cukru będziemy unikać jak ognia. Wiadomo, bo niezdrowy, bo słodki smak uzależnia. Przy sklepowych pułkach, starannie czytałam etykiety, Wybierałam najlepsze produkty.
W końcu zmiękłam, odpuściłam. Oczywiście to nie znaczy, że teraz Lili wyjada z cukierniczki. Po prostu czasem pozwalam jej na małe co nieco. Jeśli babcia, która nie do końca to wszystko (czyt. moje fobie) ogarnia i przyniesie Lili, Danonka to już krzywo na nią nie patrzę. Przecież ten jeden serek krzywdy jej nie wyrządzi. Wiadomo, że nie będzie tego jadła codziennie. Kiedy sama jem jakiś placek, czy coś podobnego, dam zawsze spróbować.

DRZEMKA
Lili lubi posapać. Od samego początku jest wielkim śpiochem. Dosyć szybko opanowałyśmy schemat dnia, który się codziennie powtarzał i zawsze mogłam przewidzieć kiedy wypadnie Lilkowe spanie. Wbiłam sobie do głowy, że o tej i o tej, Lilu powinna spać i czasem usypianie kończyło się płaczem. Przecież dziecko nie zawsze może mieć ochotę na sen codziennie o tej samej porze.
Później (i tak jest do dnia dzisiejszego) już zaczęłam rozpoznawać u Lili objawy senności. Czekam, aż sama pokaże, że czas ją położyć.

UBIERANIE
Oczywiście chodzi tu o standardowe zastanawianie się, czy Lili na pewno nie było zimno. Na szczęście ten etap trwał u mnie bardzo krótko, bo niecały miesiąc, ale nie raz w upalne dni chciałam na Lili wcisnąć kolejną warstwę. Dobrze, że M. pilnował i nie pozwalał :).

TYLKO RODZICE
O tak :), tylko ja i M. zrobimy przy Lili wszystko najlepiej. Długo tak myślałam, aż w końcu doszło do mnie, że babcia, dziadek, czy ciocia mogą równie dobrze przewinąć i nakarmić. Dziecko jest częścią całej rodziny, a ja przez pewien czas chciałam ją odseparować i mieć tylko dla siebie.

DOBRE RADY
Co tu dużo pisać. Kiedy rodzi się dziecko, od wszystkich wkoło słyszymy co jest dla nas i maleństwa najlepsze, co robić, jak postępować. Ja zawsze wysłuchałam, ale wiadomo jednym uchem wleciało, a drugim wyleciało.
Dziś już wiem, że czyjeś rady, mogą się naprawdę okazać pomocne. I teraz sama chętnie doradzam, bo nic nie uczy lepiej niż doświadczenie.

Pisząc ten tekst zastanawiałam się ile z Was mam, które to przeczytają pomyślą sobie, że też tak miały :). Podobno to jak najbardziej "normalne" zachowanie wśród kobiet, które zostają mamami po raz pierwszy. Mam rację? Pochwalcie się jak było z Wami :).

38 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

32/52 - 2014

12:38:00 Alina Dobrawa 24 Comments

PORTRETY MOICH DZIECI, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ

32/52 - 2014

PEŁNIA SZCZĘŚCIA

24 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

OCHRONA PRZECIWSŁONECZNA DLA MAMY I DZIECKA

13:49:00 Alina Dobrawa 35 Comments

Lato w pełni. Upały doskwierają, więc post idealny. Dziś chce się z Wami podzielić, tym jak z Lileczką chronimy się przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych.
Ja słońca nie lubię, albo w zasadzie to ono nie lubi mnie. Bez warstwy kremu z SPF 30+ lub SPF 50+ nawet nie mam co wychodzić, a jeśli się odważę lub po prostu zapomnę o posmarowaniu to wieczorem jak w banku mam zagwarantowaną czerwoną i piekącą skórę, która na końcu (po kilku dniach) mi zejdzie. Taki mój los, karnację mam bardzo jasną, która nie ma szans, by się opalić. Mogłabym leżeć na plaży cały dzień, a i tak się nie opalę. Słońce wpływa źle nie tylko na moją skórę, ale i na samopoczucie. Nie zawsze, ale często po przebywaniu w słońcu źle się czuję (mdłości, zmęczenie). Przez tyle lat już się przywykłam i nawet mi nie zależy, żeby ubrać strój i z przyjemnością wylegiwać się na ciepłym piasku.
Lili na szczęście, w tej kwestii ma geny po tacie :). Słońce jej nie straszne, a nawet wręcz przeciwnie. Lilu uwielbia przebywać w promieniach słonecznych. Ja ją do cienia, a ona ucieka :). Mam nadzieję, że tak jej zostanie. Pamiętam, że ja jako dziecko też mogłam bez problemu przebywać na słońcu. Moje problemy zaczęły się jak miałam może z 10-12 lat.

Przedstawiam Wam nasze kosmetyki.



Na początek moje, te które aktualnie posiadam.


BIODERMA
PHOTODERM MAX - FLUID OCHRONNY - SPF 50+
Cena: 54,00 zł / 40 ml



MOJA OPINIA:
To moje pierwsze opakowane tego kremu i już wiem, że nie prędko go zamienie. Ma konsystencje jak najzwyklejszy krem nawilżający i właśnie to jest w nim najlepsze. Wszystkie kremy z tak wysokim filtrem, jakie dotychczas miałam były gęste. Tak gęstę, że ciężko było je rozsmarować. Do tego oczywiście się bieliły, a na koniec cała twarz się tak świeciła, że bez pudru ani rusz. Niby nic, ale kiedy na dworze jest ponad 30 stopni, to taka dodatkowa warstwa na skórze to ostatnia rzecz na jaką mam ochotę. Z tym kremem problem się rozwiązał. Rozsmarowuje się w mig, szybko wchłania, nie bieli i skóra się po nim nie świeci. Chroni przed słońcem bez zarzutu. Cienka warstwa wystarczy, nawet przy najmocniejszych upałach. Ja wybrałam wersję klasyczną, czyli krem, ale jest też dostępny w formie podkładu. Dla mnie ideał, polecam go ogromnie :).

LA ROCHE POSAY
ANTHELIOS XL - FLUID OCHRONNY - SPF 50+
Cena: 58,00 zł / 50 ml



MOJA OPINIA:
Ten krem mam już na wykończeniu i przez powyższego ulubieńca za nic nie mogę go zużyć do końca :). Był moim faworytem, rok temu, ale w tym przegrał z Biodermą. Chroni dobrze, nigdy nie miałam z nim problemów w tej kwestii. Jednak konsystencja jest nie dla mnie. Gęsty niemożliwie, przez co rozprowadza się koszmarnie i bieli, nie jakoś tragicznie, ale jednak. Również dostępny w wersji standardowego kremu jak i podkładu. Podkład miałam, ale już dość dawno temu, więc szczerze to nawet nie pamiętam jak się spisywał, ale chyba średnio skoro go nie zapamiętałam :).

SORAYA
BALSAM DO OPALANIA - SPF 30+
Cena: 16,00 zł / 200 ml



MOJA OPINIA:
Tego balsamu używam do ciała. Nie jest zły, ale nie zrobił na mnie, aż takiego wrażenia, żeby kupić go ponownie. Wolę przetestować coś nowego. Stosuję go do rąk, ramion i jeśli mam krótkie spodenki, to też do nóg. Chroni przed słońcem i ładnie pachnie. Ja od balsamu więcej nie oczekuję.

Jeśli chodzi o ochronę Liliczki to nie miałam pojęcia co kupić. Wybór był całkowicie przypadkowy.


PHARMACERIS
KREM OCHRONNY - SPF 30+
Cena: 29,00 zł / 125 ml



MOJA OPINIA:
Z punktu widzenia mamy, mogę napisać, że jestem z niego zadowolona, ale w przyszłym roku pewnie z ciekawości kupię coś innego. Troszkę ciężko się rozsmarowuję, co przy małym dziecku jest nieco uciążliwe, ale już przywykłam :). Na plus jest jego wydajność. Najważniejsze, że chroni i to dobrze. Lili często przebywa na słońcu i skóra ani razu nie była czerwona, czy podrażniona.

OILATUM BABY
KREM PIELĘGNACYJNY
Cena: 20,00 zł / 50 g



MOJA OPINIA:
Krem Oilatum, to najlepszy kosmetyk jaki mogę polecić do pielęgnacji dziecka. Jest z nami od samego początku. Pisałam już o nim na blogu dwa razy (do zobaczenia: TUTAJ i TUTAJ). Kiedy nie jest upalnie, to smaruje Lili właśnie nim. Sprawdza się rewelacyjnie.

Tak wygląda kwestia ochrony przed słońcem u mamy i córki. Macie jakiś swoich ulubieńców? Coś do polecenia?

35 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

14 MIESIĄC Z ŻYCIA LILI

14:20:00 Alina Dobrawa 44 Comments

STATYSTYKA:
  Waga - 10,5 kg
  Wzrost - 80 cm
  Rozmiar ubrań - 74 i 80
  Rozmiar pieluch - 4
  Mleko - Bebilon 3
  Porcje mleka - 240 ml / 2 porcje
  Zęby - 12
OSIĄGNIĘCIA:
  Chodzi trzymana za jedną rączkę.
  Wykonuję proste polecenia.
  Coraz więcej świadomie mówi.

Trzymana za dwie rączki, Lili śmiga już bardzo pewnie i zawsze kiedy chce wstać podaje obie łapki :). Kiedy chce ją trzymać za jedną, długo muszę się siłować, bo Lilu za nic nie chce puścić, ale kiedy się uda, to powolutku idziemy :). Co prawda chwieje się mocno, ale kroczki robi ładne. O samodzielnym chodzeniu w ogóle nie ma mowy i myślę, że nie prędko to nastąpi.

Lileczka coraz więcej rozumie z tego co się do niej mówi. Kiedy poproszę, by podała mi jakąś zabawkę, zrobi to. Pokazuje też niektóre przedmioty o które proszę.

Lili najwięcej gada, oczywiście po swojemu lub stara się powtarzać to co jej powiemy. Ostatnio jednak sama z siebie zaczyna mówić odpowiednio do sytuacji :). Kiedy idzie Whiskas mówi "kici, kici", a kiedy idziemy na spacer woła "da, da" :).

Oczywiście jak co miesiąc napiszę, że nasze dni się w ogóle nie zmieniają. Wszystko przewidywalne do granic możliwości :). Drzemki dwie i ciągle długie, zazwyczaj po 2 godziny. Druga drzemka została przesunięta i Lili śpi teraz po obiadku. Kiedy kładziemy ją na nocne spanie o 20.00, to rano budzi się o 7.30. Jak widać, moja córka potrzebuje bardzo dużo snu.

Lipiec obfitował w upalne dni, dzięki czemu Lili dość często kąpała się na ogrodzie. Uwielbia to :). Jest pluskanie, piszczenie i ogrom śmiechu.

Od trzech miesięcy Lili, ani drgnie z wagą. Cały czas ma równe 10,5 kg. Nie dziwi mnie to, bo na miejscu nie usiedzi, a i gdzieś od 3 tygodni nie zawsze zjada całą porcje posiłku jak to miało miejsce dotychczas.

Zaraz na początku 14 miesiąca Lili przeszła pieluszkowe zapalenie skóry. Było ciężko, za późno wybraliśmy się do lekarza, bo myślałam, że Alantan sobie z tym poradzi. Niestety, w ciągu jednego dnia tak się pogorszyło, że Lili cały czas płakała, bo ją szczypało i pewnie bolało. Pani doktor poleciła świetną maść i już po jednej nocy różnica była kolosalna, a Lilu wrócił dobry humor.

LILIA W CZTERNASTYM MIESIĄCU ŻYCIA


POPRZEDNIE MIESIĄCE
1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8 / 9 / 10 / 11 / 12

44 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

31/52 - 2014

11:00:00 Alina Dobrawa 22 Comments

PORTRETY MOICH DZIECI, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ

31/52 - 2014

POMOCNIK W OGRODZIE

22 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

PRZEPIS NA TWAROŻEK Z POMIDOREM

16:43:00 Alina Dobrawa 22 Comments

Uwielbiam serek grani. Stosuję go jako dodatek do potraw, ale także jako główne danie. Idealny na słono i na słodko.
Lili też bardzo polubiła ten rodzaj serka, więc dość często gości w naszej kuchni.

TWAROŻEK GRANI Z POMIDOREM I SZCZYPIORKIEM

SKŁADNIKI:
- twarożek grani - 2-3 łyżki
- pomidor - 1 (mały)
- szczypiorek
PRZYGOTOWANIE:
Pomidora sparzam, obieram ze skórki i kroję w małą kosteczkę. Szczypiorek siekam na drobno. Mieszam wszystkie składniki.
Szczypiorek można zastąpić koperkiem, bazylią lub innymi ziołami.




Jakiś czas temu, gdzieś natknęłam się na informację, że nie powinno się łączyć twarogu z pomidorem. Poszukałam i rzeczywiście tak jest.

W tym wydaniu pomidor oprócz wielu zalet ma jedną wadę: silnie działające kwasy, które mogą nawet podrażnić błonę śluzową żołądka osób z chorobą wrzodową. Kwasy te wchodzą w reakcję z wapniem (głównym składnikiem np. białego sera), podczas której dochodzi do wytworzenia się nierozpuszczalnych kryształków. Odkładają się one w stawach, blokują je i przysparzają bólu podczas poruszania się.
Pomidor zawiera silnie działające kwasy. Jeśli połączymy go z białym serem, to zawarty w nim wapń wejdzie w reakcję z tymi kwasami i wytworzą się nierozpuszczalne kryształki. Odkładają się one w stawach, blokują je, a także przysparzają bólu podczas poruszania się.

Tak więc teraz już zdecydowanie rzadziej pozwalamy sobie na taki przysmak, bo całkowicie z niego nie zrezygnujemy. Wiadomo, że szkodzi to co w nadmiarze.
Pomidora Lili często zajada też samego lub jako obkład na kanapce. Najlepiej, kiedy łączymy go z oliwą z oliwek i bazylią.

22 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ