NOWY WYGLĄD BLOGA

20:03:00 Alina Dobrawa 11 Comments

W końcu jest, alinadobrawa.pl w nowej odsłonie.
Długo nie mogłam się zabrać za zmiany. Z jednej strony chciałam coś zmienić, a z drugiej poprzedni wygląd mi odpowiadał i wystarczał. Jednak wiadomo, że w miejscu stać nie można i przyszedł w końcu ten czas, że zdecydowałam, że chce zmian. Nie jakiś dużych, ale nowy szablon to była podstawa. Miałam jeden warunek podczas poszukiwań tego idealnego. Klasyka, tego się trzymałam. Jak najmniej udziwnień, kolorów, gadżetów. Ciężko było, ale udało się, choć mój wybraniec do ideału potrzebował jeszcze wielu zmian. Głównie zależało mi na bardziej nowoczesnym wyglądzie, mam nadzieję, że się udało.

Ja jestem bardzo zadowolona z tego jak teraz prezentuję się moje miejsce. Bardzo jestem też ciekawa, czy Wam odpowiada. Na pewno lepiej będzie się teraz przeglądać posty oraz jest szybszy i łatwiejszy dostęp do dolnej części bloga. Rozbudowałam też menu, choć nad tym będę jeszcze pracować :). I koniecznie dajcie znać jak nagłówek, bo ja nie jestem pewna. Może poprzedni lepszy?



11 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

SZCZEPIENIA, CZYLI JAK WAŻNE JEST PODJĘCIE ŚWIADOMEJ DECYZJI

11:53:00 Alina Dobrawa 25 Comments

Szczepić nasze dzieci, czy nie szczepić?
Dla jednych decyzja oczywista, dla innych temat do poważnych przemyśleń. Ja nie ukrywam, że decyzję o pierwszych szczepieniach Lili podjęłam bez namysłu. Po prostu było to dla mnie naturalne. Ja byłam szczepiona, Lili tata też, wszyscy z naszych rodzin. Nawet nie przeszła mi przez głowę myśl, że mogłabym się na szczepionki nie zgodzić.

Do artykułów na ten temat nie zajrzałam ani razu, podjęłam decyzję i tyle. Oczywiście nie żałuję i nadal jestem zdania, by dzieci szczepić, ale dziś już wiedzę na ten temat mam większą. Może nie wiedzę, ale świadomość co niesie za sobą jedno i drugie. Jako mama, podejmuję decyzję za moje dziecko. Szczepię, bo uważam, że tak jest lepiej dla mojego dziecka, wierzę w to, że szczepionki chronią przed chorobami. Mimo tego, że tak bardzo jestem za tym, by szczepić nasze dzieci, w żadnym wypadku nie myślę źle o rodzicach, którzy podjęli inną decyzję. Widocznie ich przekonały inne argumenty. Każdy ma prawo sam podejmować decyzję. Decyzję popartą nie tylko o intuicję.
I właśnie do tego chciałabym Was w dzisiejszym poście nakłonić. Do tego, żeby szukać i dowiadywać się. Nie podejmujmy decyzji o szczepieniu bazując tylko na tym jak zrobili najbliżsi, czy znajomi. Spróbujmy trochę się dowiedzieć na ten temat, przemyślmy nasz wybór. Mimo, że ja decyzję podjęłam pochopnie to po zagłębieniu się w temacie dalej jestem tego samego zdania, ale wiem, że sporo osób po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw, albo żałowało decyzji o szczepieniu, albo miało sobie za złe, że odmówiło.

Oprócz tego jak ważne jest, aby szukać informacji na ten temat, tak samo ważne jest gdzie tych informacji szukać. Z przeprowadzonych badań i statystyk wynika, że niestety najczęściej informacji szukamy w Internecie. Nie tylko na temat szczepień, ale ogólnie zdrowia. Badania pokazują, że kiedy nasze dziecko daje niepokojące objawy, pierwsza rzeczą jaką robimy to nie telefon do lekarza, a pytanie na forum (na ten temat był już u mnie post: TUTAJ). Wiele z mam też przed pójściem z dzieckiem do przychodni szuka najpierw pomocy u innych mam, szczególnie tych z dzieckiem w podobnym wieku.
Mnie trochę przerażają te dane. Ja ufam tylko lekarzom, bo nie bez powodu zdobycie zawodu poprzedzili długoletnią nauką i praktyką. Każdy niepokojący sygnał konsultuję w przychodni i nigdy nie zaufałabym poradom obcych osób na forach internetowych. W przypadku choroby dziecka najlepiej udać się do lekarza. W przypadku dowiedzenia się więcej na temat szczepień też doradzi nam lekarz/pediatra, ale nie tylko. Na ten temat informacji możemy szukać na stronach poświęconych tej tematyce. Fundacje zajmujące się promowaniem szczepień udzielają rzetelnych informacji, którym możemy zaufać.

Rodzaj poszukiwanych informacji, związanych z ciążą lub dziećmi.


UWAGA!
Fundacja "Aby żyć" przygotowała quiz :).
NA PROFILU FUNDACJI, NA FACEBOOKU JEST UTWORZONA ZAKŁADKA: "QUIZ". DOKŁADNIE: TUTAJ.
- quiz trwa od 22.05.2015 do 31.05.2015 (do godz. 20.00)
- quiz odbywa się tylko na Facebooku (na stronie fundacji: TUTAJ)
- do wygrania są książki edukacyjne

Zapraszam i zachęcam do udziału.

25 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

BUNT DWULATKA

13:18:00 Alina Dobrawa 24 Comments

Bunt dwulatka, kto by o nim nie słyszał. Z opowiadań innych lub już z doświadczeń z własnymi dziećmi.

Kiedy jeszcze nie było z nami Lili i co jakiś czas dochodziły mnie słuchy o buncie, myślałam sobie, no ale jak to tak, że każde dziecko właśnie w tym okresie zaczyna się buntować. Na pewno są jakieś wyjątki, a zachowanie dzieci pewnie jest konsekwencją wychowania. Tak właśnie sobie myślałam, do czasu.
Kiedy sama zostałam mamą, całe moje postrzeganie macierzyństwa i wychowania się zmieniło. Wiecie, co innego czytać w poradniku, a co innego trzymać dziecko na rękach i tego doświadczać. Niebo, a ziemia i tak właśnie, niby na wszystko byłam przygotowana, a okazało się, że wszystko mnie zaskoczyło i zaskakuje nadal. Od porodu, przez ząbkowanie po dzień dzisiejszy.
Dzień dzisiejszy, czyli czas, kiedy wkraczamy w magiczne, osławione 2 lata i oczywiście bunt jaki się za tym niesie.

Kiedyś tam przez głowę mi przeszło, że może mnie i moje dziecko to ominie. Przecież tyle rzeczy potoczyło się zupełnie inaczej. Nigdy nie ukrywałam, że z Lilą macierzyństwo jest naprawdę lekkie. Dziecko mam bardzo spokojne i wyrozumiałe, więc skąd nagle miałaby się wziąć taka nagła zmiana? A jednak.
Sławny bunt dwulatka, chyba naprawdę dopada każdego. Moje anielskie dziecko właśnie zaczyna się przeobrażać w małego chochlika (najdelikatniej pisząc). Jakieś tam przejawy, że coś zaczyna się zmieniać pojawiały się już kilka miesięcy temu. To były sporadyczne przypadki, ale już wtedy powinna mi się zapalić czerwona lampka, że coś jest na rzeczy i dziecku trzeba się lepiej przyjrzeć, obserwować, bo szykują się zmiany. Ja na te drobnostki nie zwracałam uwagi, tłumacząc sobie, że może ma gorszy dzień, przecież każdemu się zdarza. Dziś wiem, że to były początki tego, co teraz rozkręciło się teraz na całego, a rozkręciło się w bardzo szybkim tempie, praktycznie z dnia na dzień. Nagle moje zakazy zaczęły wywoływać w Lili gniew, płacz i ogólny sprzeciw na moje słowa. Jednak nie tylko zakazy. Cokolwiek, na co Lili w danym momencie po prostu nie ma ochoty.

Każdy kto przez to przeszedł lub przechodzi wie jak czasem potrafi być ciężko. Nie poznaję własnego dziecka. Wiem, że jedyne co można zrobić to czekać. Czekać, aż minie, bo minie. Taki etap w rozwoju dziecka i trzeba go przetrwać.
Jak sobie radzimy? Przede wszystkim wszystko zależy od sytuacji, bo są momenty kiedy ja, czy M. możemy odpuścić i się wycofać, ale są też przykłady kiedy w żadnym wypadku nie można pokazać, że dziecko krzykiem i wrzaskiem postawi na swoim. Wiadomo, że bunt dwulatka to dla dziecka dobry sposób rozpoznania na ile rodzice pozwolą. W ciągu dnia różnych sytuacji mogłabym naliczyć dziesiątki, ale bez sensu byłoby wypisywanie wszystkiego.
Odpuszczamy w błahych sprawach. Jeśli Lila, zaczyna się złościć, bo chcę ją rano przebrać z piżamy to odpuszczam. Nie to nie, bo czy to coś zmieni? Jeśli nigdzie się nie wybieramy to niech ma tę piżamę ile chce, po jakimś czasie sama przyjdzie i pokaże, żeby ją przebrać.
Nie ulegnę za to nigdy w momencie kiedy widzę, że robi na złość (nie często, ale zdarza się) lub próbuję wymusić coś czego chwilę wcześniej zabroniłam. Jestem konsekwentna i nie ulegam. Lila uwielbia się kąpać i gdyby mogła przesiedziałaby w wodzie sporo czasu. Ja daje jej maksymalnie jakieś 20-30 minut na zabawę, potem myjemy zęby i wychodzi. Kiedyś nie było z tym problemu, teraz sprzeciw na wyjście jest praktycznie codziennie, mimo to nie opuszczam. Zawsze na chwilę przed wyjściem informuję Lilę, że zaraz przyjdę to umyjemy zęby, a potem wyjdzie z wody. Dzięki temu wie co ją czeka i, że krzyki nic nie dadzą.

Niestety mimo mojego spokojnego podejścia, ataki histerii są coraz częściej. Moment złości u dziecka nie jest łatwy i pierwsze takie zachowania mogą rodzica nieźle zaskoczyć. Ja za pierwszym razem stałam jak wryta, dosłownie. Przy kolejnych razach już wiedziałam, że przede wszystkim to zostać przy dziecku, nie odchodzić, żeby zostało z tą złością same. Jestem obok i na ile to możliwe staram się przytulić, tłumaczę jej w zależności od sytuacji co się stało. Przeważnie Lili odwzajemnia przytulenie, ściska mnie i tuli mimo płaczu i złości, bo czegoś zabroniłam. Jednak są momenty, że nawet nie mam się co zbliżać, wtedy odpuszczam, ale jestem cały czas w pobliżu i czekam.
Takie napady buntu w naszej sytuacji są mocniejsze i trwają tym dłużej, im Lila jest bardzie zmęczona.

Najczęściej opisywane zachowanie towarzyszące buntowi dwulatka to:
- notoryczne używanie słowa "nie", ewentualnie "daj"
- skrajne reakcje na zakazy - wściekłość, niekontrolowane rzucanie się, krzyk, bicie
- rzucanie i plucie jedzeniem, rozlewanie płynów przeznaczonych do picia, czy odmowa jedzenia
- rysowanie lub malowanie po ścianach, książkach i innych zakazanych powierzchniach
- wymaganie natychmiastowej realizacji wszystkich pragnień
- sprzeczne zachowania, np. niszczenie przedmiotów (zabawek), a potem płacz z powodu ich zniszczenia
- nieustanna walka z rodzicami na każdej płaszczyźnie, okazywanie chęci samodzielnego działania
Wiele z tego sprawdza się u Lili, niestety. Nie wiem ile to jeszcze potrwa, oby jak najkrócej. Mamy z Lilką cudowną więź i boję się, że przez cały ten bunt może się coś pogorszyć.

24 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

KIEDY DZIECKO WOŁA MAMĘ

19:54:00 Alina Dobrawa 14 Comments

"Mamo" - długo czekałam na to słowo. Dziś słyszę je dziesiątki razy w ciągu doby. Lubię, a nawet bardzo lubię kiedy Lileczka tak do mnie woła, miło to po prostu słyszeć od dziecka :).

Woła z różnych powodów. Kiedy czegoś chce, kiedy mnie szuka lub sprawdza, czy jestem w pobliżu. Czasem woła w nocy, przez sen. Kiedy chce się przytulić, woła głosem cichutkim, a kiedy jest zła zwróci się do mnie głośno i dosadnie.
Reaguję zawsze, przyjdę lub zawołam, że jestem. Dla niej to ważne, że odpowiadam, przychodzę, po prostu reaguję. Taka właśnie jest rola mamy. Pokazać i być przy dziecku, wtedy kiedy tego potrzebuje.
Czasem wystarczy tylko przytulić, pocałować, czy najzwyczajniej spojrzeć.

14 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

PAT&RUB - BALSAM SAMOOPALAJĄCY

13:14:00 Alina Dobrawa 8 Comments

Wiosna w pełni. Dni robią się coraz cieplejsze i już powoli możemy myśleć o krótkich szortach i sukienkach.
Jednak zanim ubierzemy letnie ciuszki, warto pomyśleć o opaleniźnie. Opalone ciało wygląda estetyczniej i po prostu zdrowiej.

Kosmetyk, który Wam dzisiaj przedstawię to propozycja idealna dla tych, którzy chcą szybko uzyskać ciemniejszy odcień skóry, po lecie poprawić odcień opalenizny, czy tak jak ja nie mogą się opalać.

PAT&RUB
BALSAM SAMOOPALAJĄCY PLUS BRONZER
Cena: 95 zł / 200 ml


OPIS PRODUCENTA:
Samoopalacz z bronzerem to kosmetyk dla tych, którzy nie mają czasu czekać. Potrzebują efektu opalonego ciała natychmiast. Mineralne pigmenty działają jak make-up, natychmiast nadają piękny, opalony odcień. Działa jak klasyczny samoopalacz, czyli w czasie 4-6 godzin barwi naskórek. Jest balsamem pielęgnacyjnym, zawiera roślinne substancje nawilżające, odżywiające oraz łagodzące podrażnienia skóry.
Pigmenty nie wchłaniają się w skórę i łatwo je spłukać pod prysznicem, ale składniki odpowiedzialne za barwienie skóry działają nadal w naskórku i "samoopalają". Samoopalacz wyjątkowo dobrze rozprowadza się na skórze, świetnie się wchłania i nie pozostawia smug, a dzięki pigmentom rozprowadzenie balsamu jest precyzyjne, bo widać gdzie został nałożony.

MOJA OPINIA:

Pierwsze co muszę napisać o tym produkcie to potwierdzenie jego głównej zalety, czyli możliwość uzyskania szybkiej i naturalnej opalenizny. Balsam jest idealny, jeśli na szybko chcemy przyciemnić naszą karnację.
Dla mnie to w ogóle pierwszy samoopalacz, w którym są zawarte dwa składniki, dzięki którym przy jednokrotnym użyciu możemy uzyskać efekt, który będzie zmywalny, a przy stosowaniu regularnym kolor zostanie z nami na dłużej. Ja mam bardzo jasną karnację i już po pierwszym zastosowaniu uzyskałam efekt skóry jakby muśniętej słońcem, dla osób już opalonych, potrzebne będę pewnie minimum 2 aplikacje. Kosmetyk ma w miarę gęsta konsystencję, dzięki czemu dobrze i w miarę szybko się go rozprowadza. Nakładam go tyle samo i taki sam sposób jak zwykły balsam nawilżający z tym, że z większą dbałością, bo im równomierniej jest rozprowadzony tym lepszy (bardziej naturalny) uzyskamy efekt.
Nie ma znaczenia o jakiej porze go stosujemy, jednak ja lubię to robić wieczorem po kąpieli, przed spaniem, żeby rano wziąć prysznic i zmyć zapach, który nie jest tak intensywny jak przy innych samoopalaczach, ale jednak wyczuwalny.
Na koniec dam też plus za wygodne opakowanie z pompką, w którym też widać ile produktu nam zostało. Jedyny słaby punkt produktu to cena. Niestety nie jest tani, ale warto tu pamiętać, że został wykonany z naturalnych składników.

Balsam kupicie na stronie producenta PAT&RUB: TUTAJ.












8 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

23 MIESIĄC Z ŻYCIA LILI

17:37:00 Alina Dobrawa 15 Comments

STATYSTYKA:
  Waga - 13,1 kg
  Wzrost - 88 cm
  Rozmiar ubrań - 86 i 92
  Rozmiar pieluch - 5
  Mleko - Bebilon 3
  Porcje mleka - 200 ml / 1 porcja
  Zęby - 16
OSIĄGNIĘCIA:
  Wszystko je samodzielnie.
  Łączy słowa.

Już kilka razy wspominałam, że Lila długa nie chciała jeść samodzielnie. Każda próba kończyła się oddawaniem łyżki, czy widelca. Potem nagle nastąpił przełom i już nie pozwalała, żeby ktokolwiek jej pomagał. Problem był tylko z zupami, ale dziś już jedzenie łyżką też nie stanowi problemu.

Lili słownictwo powolutku się rozkręca. Mówi dużo, ale w większości używa swoich określeń i wyrazów na dane rzeczy. Ja i M. ją rozumiemy, gorzej z innymi :). Kilka dni temu, zaskoczyła nas i zaczęła łączyć wyrazy, np. "mama pa pa".

ciągu dnia nadal utrzymuje się stan jednej drzemki. Jej czas wypada różnie, w południe, przed obiadem, czy po obiedzie. Po prostu trzeba wyczuć, a zdarza się, że Lili sama się upomni, że czas na spanie. Kąpanie niezmiennie około 18.30, a dzień zaczynamy między 8.00, a 9.00.

Wybierając się na spacer, coraz częściej rezygnujemy z wózka na rzecz spacerowania pieszo lub na małym rowerku biegowym. Z rowerkiem Lili od razu załapała o co chodzi.

23 miesiącu, Lilę dopadła ospa. Kiedy szła spać wszystko było dobrze, w środku nocy przebudzała się z płaczem i nie mogła zasnąć, a rano była już mocno wysypana krostami. Całą chorobę zniosła bardzo dzielnie. Po posmarowaniu zmian, spała już ładnie, nie drapała się i humor w miarę dopisywał. Skąd złapała choróbsko, nie wiadomo.

Miniony miesiąc to też czas coraz większego buntu. Zdarzają się momenty, że nie poznaję własnego dziecka, które na słowo sprzeciwu reaguje wrzaskiem, piskiem i ogólną złością na wszystko. Takich scen za nami póki co kilka i boję się myśleć co może być dalej.

LILIA W DWUDZIESTYM TRZECIM MIESIĄCU ŻYCIA


POPRZEDNIE MIESIĄCE
1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8 / 9 / 10 / 11 / 12
13 / 14 / 15 / 16 / 17 / 18 / 19 / 20 / 21 / 22

15 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

NASZ KWIECIEŃ 2015

21:29:00 Alina Dobrawa 7 Comments

Mamy maj, czyli zdecydowanie mój ulubiony miesiąc.
Wiosenny kwiecień za sprawą pięknej zieleni i kwiatów minął nam wyjątkowo szybko i wesoło. Były szaleństwa na sali zabaw, słodkości w cukierni, czy prace na ogrodzie. No i oczywiście wspomniane już piękne kwiaty :).
Zapraszam na kilka zdjęć z Instagrama.

NASZE ZDJĘCIA Z KWIETNIA 2015






7 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ