MOJA KOCIA MIŁOŚĆ

08:30:00 Alina Dobrawa 0 Comments

Jako dziecko, nie przepadałam za kotami. Zdecydowanie bardziej byłam za psami i to właśnie u ich boku zawsze widziałam swoją przyszłość. Nie to, że nie lubiłam kotów, ale były mi w zasadzie całkowicie obojętne. Nie czułam się nigdy z nimi tak związana, jak właśnie z psem, który wydaje się bardziej oddany i przywiązany do człowieka.

Czas mijał, a ja coraz bardziej zaczęłam dostrzegać w kotach coś wyjątkowego i magicznego. Po kilku latach związku z Lili tatą postanowiliśmy, że to właśnie obojętny mi kiedyś kociak, będzie dla nas najlepszym zwierzakiem. Na dziecko było jeszcze za wcześnie, a chcieliśmy mieć kogoś u boku. Tak właśnie zamarzył nam się malutki brytyjczyk. Wybór rasy był kierowany głównie wyglądem. Kot brytyjski po prostu nam się spodobał i tak naprawdę dopiero później zaczęłam czytać i interesować ich zachowaniem i charakterem, które na szczęście okazały się bardzo pozytywne.
Na temat kota dużo było rozmów, ale ostatecznie nie podjęliśmy decyzji i jak się później okazało, nasz kot miał być dla mnie niespodzianką. W wielkiej niewiadomej dla mnie, z Poznania pojechaliśmy do Wrocławia i dopiero na miejscu dowiedziałam się po co, a właściwie po kogo przyjechaliśmy.
Tak doszło do naszego pierwszego spotkania z Whiskasem i po chwili zabrania go do domu. Od tej pory całkowicie przepadłam na jego punkcie, a mój zachwyt trwa niezmiennie do dziś.
Uwielbiam tego małego szaraka, choć są momenty, że denerwuje mnie niemiłosiernie. Dumna jestem niesamowicie z tego, jak zaakceptował Lili, bo to przecież on był wcześniej w domu najważniejszy. Choć sprzątania przy nim jest dwa razy więcej i sporo też obowiązków, to nie wyobrażam sobie, by mogło go zabraknąć. Naszego kota, który daje nam ogrom radości i najzwyczajniej jest po prostu naszym ukochanym, wymarzonym zwierzakiem.







0 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

3/52 - 2016

08:00:00 Alina Dobrawa 0 Comments

ZDJĘCIE TYGODNIA, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ

3/52 - 2016

MAGIA BIAŁEGO PUCHU


Dookoła znów śnieżno i biało. Zimowa aura jest w tym roku wyjątkowo łaskawa i nie odpuszcza, dając nam nacieszyć się pięknym śniegiem.
Lili zauroczona i wprost zachwycona. W śniegu, w robieniu śladów i śniegowych kulek, w spadających płatkach. W tym ostatnim zdecydowanie najbardziej. Uwielbia wychodzić na dwór, kiedy z nieba sypie biały puch. Dziecięcej radości nie ma końca, a ja dzięki niej na nowo odkrywam piękno i urok tej pory roku.

0 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

BEZCENNA MIŁOŚĆ MATKI

11:29:00 Alina Dobrawa 0 Comments

"Jedynym wytłumaczeniem bezinteresowności, poświęcenia, lojalności i ciepła macierzyństwa, jest miłość."
(Leroy Brownlow)

Miłość do dziecka jest bezwarunkowa i jedyna w swoim rodzaju. Z mojego punktu widzenia to uczucie największe i najpiękniejsze, jakiego dotychczas doświadczyłam. Od kiedy mam Lilię nic nie liczy się bardziej niż to, żeby zapewnić jej wszystko, czego potrzebuje. Nie chodzi mi tu o sprawy materialne, które oczywiście też są ważne, ale przecież nie najważniejsze. Chodzi mi o miłość, o interesowanie się, o uczucie do własnego dziecka, po prostu o bycie przy nim.
Od samego początku mówię do Lilki o tym, co do niej czuję. Chce, żeby wiedziała, jak wiele dla mnie znaczy i jak bardzo ją kocham. Czasami same uczucia nie wystarczą i trzeba o nich mówić. Powtarzać dziecku jak najczęściej, jak bardzo jest dla nas ważne.

Matka dla dziecka jest w stanie wiele poświecić. Od momentu, kiedy zostałam mamą, wszystko zmieniło swoją kolejność. Na pierwszym miejscu stawiam wszystko to, co jest związane z Lili. Teraz to jej potrzeby realizuję w pierwszej kolejności, a dopiero potem myślę o sobie i nie robię tego, bo tak powinnam, czy muszę, tylko dlatego, że chce. Ona jest najważniejsza i całkiem dobrze mi z tą myślą.
Zresztą o to chyba w życiu chodzi, że najpierw sami jesteśmy dziećmi, potem dorastamy, rozwijamy się, aż w końcu przychodzi czas na dziecko i od tego momentu żyjemy właśnie dla niego.
Tak właśnie było i jest u mnie i jestem niesamowicie szczęśliwa z tego, jak potoczyło się moje życie. Od momentu pojawienia się Lili, ja jestem po prostu dumna z tego, że zostałam mamą. Tak samo, jak ponad 2 lata temu, tak samo i dziś ta duma nie maleje, a wręcz rośnie i to jest właśnie miłość.

Miłość matki do dziecka jest jedyna i niepowtarzalna. Nie da się tego uczucia zastąpić żadnym innym. Dziecko od samego początku potrzebuje największego kontaktu właśnie z mamą. Jej dotyku i głosu. Prostym przytuleniem dajemy mu całkowite poczucie bezpieczeństwa. Kontakt z matką lub jego brak ogromnie wpływa na dorosłe życie. Na charakter, zachowanie i okazywanie uczuć. Dziecko, któremu jest okazywana miłość, będzie w życiu dorosłym łatwiej to uczucie przekazywało.
Tak naprawdę rola mamy i jej miłości rozpoczyna się już w ciąży. Szczęśliwa lub nie, zachowuje się z odpowiednim nastawieniem. Dba o siebie lub niestety wprost przeciwnie.
To bardzo smutne, że nie każda kobieta czuje radość z tego stanu, że nie każda mama zaspokaja u swojego dziecka tak ważne poczucie bliskości.
To jest coś, co powinien dostać każdy z nas, a niestety tak często jest inaczej. Czasami tej mamy nie ma od początku, ale nie dlatego, że nie chciała. Innym razem kobiety odtrącają dziecko z własnej woli i to jest chyba najgorsze. Rezygnowanie z tak bezcennego uczucia, które na zawsze pozostawi w dziecku pewnego rodzaju pustkę, której nie wypełni już nic innego.

0 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

PRZEPIS NA PIECZONEGO KURCZAKA Z WARZYWAMI

08:30:00 Alina Dobrawa 0 Comments

Na blogu już od dawna nie pojawił się żaden przepis. W sumie to nawet dużo ich tu nie ma, ale ciągle nie mam nawyku, żeby podczas gotowania chwycić za aparat i zrobić kilka zdjęć. Na szczęście zaczynam nad tym pracować i ostatnio udało się uchwycić jeden z naszych ulubionych obiadów :).

Pieczony kurczak to taki mój sprawdzony sposób, kiedy nie mam żadnego pomysłu na obiad. Wszystkim smakuje, a przy okazji robi się błyskawicznie.
W tym przepisie użyłam kurczaka, a konkretnie nóg, ale świetnie nadają się też filety. Równie dobrze możecie wykorzystać inne mięso, np. z indyka. Według upodobań można też zmienić warzywa, ich rodzaj i ilość. Po prostu to, co lubicie najbardziej.

PIECZONY KURCZAK Z WARZYWAMI, MIODEM I MUSZTARDĄ

SKŁADNIKI:
- mięso z kurczaka - 1 kg
- marchew - 3 szt.
- por - 1 szt.
- cebula - 1 szt.
- musztarda - 3 łyżki
- miód - 2 łyżki
- oliwa
- bazylia suszona
- sól
- pieprz
PRZYGOTOWANIE:
Opłukane i osuszone mięso dzielę na mniejsze części. Formę do pieczenia smaruję oliwą i układam mięso, które wcześniej przyprawiłam bazylią oraz solą i pieprzem. Każdy kawałek mięsa smaruję odrobiną musztardy i miodu. Na koniec układam pokrojone w cienkie plastry warzywa. Tak przygotowane mięso nakrywam folią aluminiową i wstawiam na około godzinę do piekarnika, nagrzanego do 190 stopni. Na ostatnie 15-20 minut pieczenia ściągam folię.



0 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

2/52 - 2016

18:05:00 Alina Dobrawa 0 Comments

ZDJĘCIE TYGODNIA, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ

2/52 - 2016

WYCZEKIWANY KWIAT


Minione siedem dni upłynęło nam bardzo leniwie. Od poniedziałku zostałyśmy z Lilką same, a przez chorobę byłyśmy zmuszone do spędzenia tych dni w domu.
Najważniejszym wydarzeniem minionego tygodnia, okazał się nasz hiacynt, a w zasadzie to czekanie, kiedy w końcu zakwitnie. W poniedziałek były jeszcze same liście, a dziś już piękne bladoróżowe kwiaty. Lilia codziennie rano po przebudzeniu, biegła do parapetu zobaczyć ile już urósł. W ciągu dnia też często się kwiatkiem interesowała. Podchodziła, wąchała i dotykała, a kiedy już zakwitł to jej zachwyt nagle znikł :).

0 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

TEDDY, CZYLI NASZ MIŚ PODRÓŻNIK

18:54:00 Alina Dobrawa 0 Comments

Pośród wszystkich pluszaków i maskotek, mamy kilka nietypowych. Takich, które coś znaczą, czymś się wyróżniają, czy po prostu są niezwykłe i inne od reszty. Chce je Wam pokazać, bo nie dość, że są piękne to mogą też okazać się idealnym pomysłem na prezent dla dziecka, czy nawet dorosłego.

Dziś będzie o małym, białym misiu. Misiu podróżniku, który ma na imię Teddy. Teddy to imię z paszportu, bo jak na podróżnika przystało, miś podróżuje z dokumentami. Przyleciał do nas dwa lata temu, z pięknego i słonecznego Kataru. Od razu się zadomowił i podbił Lili serce. Jest jednym z ulubionych pluszaków i jeździ z nami na prawie wszystkie wycieczki. Prawie, bo czasami zostaje w domu i grzecznie czeka na nasz powrót.
Teddy jest misiem niedużym. Piękne i mięciutkie futerko zdobi prześliczny szalik w błękitnym kolorze. Pod kolor szalika Teddy ma malutką walizeczkę. Do kompletu oczywiście paszport :).
Poznajcie naszego małego podróżnika.










0 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

MIAŁAM MARZENIE

20:37:00 Alina Dobrawa 0 Comments

Miałam jakieś 10 może 11 lat. Podczas letniej, upalnej nocy leżałam na kocu w ogrodzie i obserwowałam niebo, które było piękne i intensywnie gwieździste. Bez trudu zauważyłam spadającą w pewnym momencie gwiazdę.
Tradycyjnie pomyślałam sobie życzenie. Marzenie dość dojrzałe i poważne jak na moje lata wtedy. Zamiast pomyśleć o czymś, co interesuje dzieciaki w tym wieku, ja zamarzyłam sobie, że chce zostać mamą. Mamą taką fajną i dobrą, której dziecko będzie szczęśliwe i niczego mu nigdy nie zabraknie.

Nie mam pojęcia, dlaczego tak wcześnie pojawiły się u mnie pierwsze poważne wzmianki o macierzyństwie. Od kiedy tylko pamiętam najbardziej lubiłam się bawić właśnie w dom, opiekować się lalkami, czy być mamą ulubionych maskotek.
Od zawsze miałam w sobie ogrom uczuć i pragnienie posiadania dziecka, zaczęło dawać o sobie znać już tak całkiem na poważnie, kiedy miałam zaledwie jakieś 17 lat. Oczywiście wiedziałam, że to za wcześnie. Rok później poznałam Lili tatę i po dwóch latach związku mój instynkt macierzyński już mocno bił na alarm. Nie uważałam tego za nic dziwnego, więc otwarcie mówiłam o tym, że chciałbym już zostać mamą i oczywiście spotykałam się ze sporym zdziwieniem i niezrozumieniem.
Mimo ogromnych chęci przyszło mi na Lilkę jeszcze trochę poczekać. Sama wiedziałam, że chcę i nawet powinnam najpierw skończyć szkołę. Do dziecka trzeba dwojga, a Lili tata nie był gotowy tak szybko jak ja, więc musiałam dać czas i jemu, aby sam wiedział, że jest świadomy i przede wszystkim pewien, podjęcia decyzji o zostaniu ojcem.

Ponad 2 lata temu, moje marzenie się spełniło. Urodziłam upragnione dziecko. Po porodzie pomyślałam o tej sytuacji sprzed kilkunastu lat. Łzy szczęścia popłynęły po policzku, ponieważ spełniło się to, o czym zamarzyłam tak dawno temu. Zostałam mamą, tak jak zawsze tego chciałam. W końcu spełniło się marzenie małej dziewczynki.
Teraz sama o sobie myślę, że sprawdzam się w tej roli i jestem dobrą mamą, choć tak naprawdę nie mnie jest to oceniać i dziś moim małym życzeniem jest, żeby usłyszeć to kiedyś od Lili, mojej córki.

0 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

1/52 - 2016

17:36:00 Alina Dobrawa 0 Comments

ZDJĘCIE TYGODNIA, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ

1/52 - 2016

MAMY BIAŁO


W pierwszym tygodniu tego roku najważniejszy zdecydowanie był śnieg. Powitał nas razem z Nowym Rokiem i jeszcze minimalnie do dziś się utrzymuje. Niestety nie jest tak pięknie jak na początku tygodnia, ale to nic. Wierzymy, że jeszcze uda nam się nim nacieszyć.
Zabawę w śniegu zaliczyli wszyscy, choć nie każdy z tego powodu był zadowolony :). Kociak zdecydowanie woli ciepły kocyk od białego puchu, ale krótki spacer na pewno wyjdzie mu na zdrowie :).

0 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

ULUBIONE POSTY W 2015 ROKU

18:50:00 Alina Dobrawa 0 Comments

Tak jak w poprzednim roku i teraz postanowiłam zrobić podsumowanie i wybrać 10 ulubionych postów z bloga. Wymienione wpisy są dosyć ważne dla mnie lub poruszające ważne tematy. Według mnie są warte przypomnienia i z przyjemnością do nich powróciłam.

NAJWAŻNIEJSZE WPISY Z BLOGA W 2015 ROKU



1 - TOKSOPLAZMOZA - PRZYCZYNY, OBJAWY I LECZENIE
Temat istotny przede wszystkim dla przyszłych rodziców, którzy mają już w domu kota. Niestety nadal panuje duże przekonanie, że kobieta w ciąży nie powinna mieć styczności z tym zwierzakiem, co jest oczywiście nieprawdą.

2 - PRZYTULIĆ TU I TERAZ
Tulenie dziecka jest jednym z najmilszych dotyków, a jeśli dziecko samo wychodzi z inicjatywą, aby być tak blisko to nie odmawiajmy mu. Potem może nadejść czas, że przestanie do nas przychodzić.

3 - BYĆ BLISKO
Dla mnie to jeden z piękniejszych widoków, kiedy dziecko śpi w ramionach rodzica. Uwielbiam takie chwile i żałuję, że zdarzają się już coraz rzadziej.

4 - JAK DOBRZE WYCHOWAĆ DZIECKO?
Cały czas się uczę i cały czas wierzę, że się sprawdzę. Mój plan to sprawić, alby Lili po prostu była dobrym człowiekiem.

5 - BUNT DWULATKA
Bunt trwa tak jak trwał, ale z silnymi emocjami potrafimy sobie już bez problemu poradzić.

6 - MIŁOŚĆ MATKI SILNIEJSZA NIŻ WSZYSTKO
Mieć dziecko to najlepsze co mnie spotkało i kiedyś nawet nie przypuszczałam, że będę w stanie tak mocno kochać.

7 - KIEDY TWOJE DZIECKO CIĘ NIENAWIDZI
Chcesz dobrze dla swojego dziecka, ale ono akurat w tym momencie odbiera to zupełnie inaczej. Mimo złości z jego strony warto spokojnie przy nim czekać. Nie zostawiajmy dziecka z tak silnymi emocjami samego.

8 - 3 PRZYKŁADY JAK NIE ZACHOWYWAĆ SIĘ NA PLAŻY
Nikomu nie dogodzimy, ale niektórych rzeczy po prostu nie wypada robić.

9 - NIE STRASZMY NASZYCH DZIECI
Dzieci czasem dają w kość i bywają momenty, że ciężko nam sobie poradzić z ich zachowaniem. Straszenie ich w tym momencie to niestety jedynie objaw naszej bezradności.

10 - ZATRZYMAĆ CZAS
Niech stanie w miejscu, teraz kiedy mam jeszcze w domu takie maleństwo.

0 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

CZY WYCHODZIĆ Z DZIECKIEM NA MRÓZ?

12:25:00 Alina Dobrawa 1 Comments

Czy wychodzić z dzieckiem, kiedy na dworze panuje mróz? To odwieczny problem wielu rodziców, a w szczególności mam. Do niedawna także ja miałam ogromne obawy i do końca nie wiedziałam jak postępować. Iść, czy nie i niestety z lęku nie wiadomo, przed czym wybierałam tę drugą opcje.

Pierwsza zima z Lili w ogóle była pełna strachu. Niby była zdrowa i tak naprawdę nic nie stało na przeszkodzie, żeby wyjść to jednak, kiedy temperatura wskazywała poniżej 0 stopni, zostawałyśmy w domu.
Dzisiaj to nawet trudno mi zrozumieć samą siebie wtedy. Gdzieś tam przeczytałam, ktoś jeszcze dopowiedział, że to niezdrowo, że dziecko się rozchoruje i uwierzyłam. Nie sprawdzając niczego, zimniejsze dni wolałam spędzać z Lili na zabawie w domu.
Zapomniałam nawet, że ja sama jako dziecko cały dzień potrafiłam bawić się w śniegu, zwłaszcza kiedy temperatura nie zachęcała do wyjścia. Muszę tutaj też dodać, że jako dziecko nie chorowałam praktycznie wcale. Przypadek? Nie sądzę.
Dziś już na szczęście wiem, że moje myślenie sprzed dwóch lat było błędem i aktualnie, kiedy nieźle mrozi, a Lilka zdrowa, wychodzimy codziennie. Dziecko wręcz potrzebuję przebywania na zimnym, mroźnym powietrzu, zresztą dla niego to nawet niezła zabawa tak samo jak dla nas, kiedy byliśmy mali. Teraz śmiało wychodzimy na dwór do - 10 stopni. Oczywiście nie są to długie spacery tylko 15-30 minutowe przechadzki w pobliżu domu. Pochodzimy, pobiegamy, poskaczemy i wracamy.
Jest takie powiedzenie, które mówi, że nie ma brzydkiej pogody, a jest tylko nieodpowiednie ubranie. Przy mrozach sprawdza się to idealnie. Nie chce nam się wychodzić z powodu zimna, ale grube ubranie, ciepłe buty i ochronny krem na odsłonięte części ciała spowodują, że będzie nam ciepło :).

Co tak naprawdę daje nam spacer w mroźnym powietrzu?
Mróz uodparnia i hartuje nasz organizm, wzmacnia się nasza odporność, giną wszystkie bakterie i drobnoustroje. Spacer w mrozie, kiedy jeszcze dodatkowo jest słoneczna aura poprawi nam samopoczucie, doda energii i sił.
Wbrew opinii to właśnie w domu jesteśmy bardziej narażeni na rozchorowanie się. Ciepłe pomieszczenia z dodatkowo suchym powietrzem to idealne miejsce dla rozwijających się wirusów. Dlatego oprócz wychodzenia, warto też porządnie wietrzyć mieszkanie.
Tak więc pamiętajmy, że warto wychodzić z dziećmi jak i samemu z domu, kiedy mrozi. Nie bójmy się przeziębienia i korzystajmy z cudownego rześkiego powietrza.

1 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

NASZ GRUDZIEŃ 2015

08:30:00 Alina Dobrawa 4 Comments

Mamy styczeń, rok 2015 to już tylko wspomnienia. Za mną dużo przemyśleń, planów, trochę niewiadomych oraz kilka marzeń i celów. Mam nadzieję i ogromnie wierzę w to, że przyszłe dwanaście miesięcy będzie można wspominać z uśmiechem na ustach.
Nasz grudzień był bardzo pozytywny i rodzinny. W zasadzie to standardowo wszystko kręciło się wokół Świąt. Najpierw planowanie, potem przygotowania i w końcu się doczekaliśmy :).
Codzienne czekoladki z kalendarza, wiecznie leniwy kot, świąteczne ozdoby, prezenty. Nasz grudzień to miesiąc rodzinnych chwil, wspólnych zabaw, po prostu szczęścia. Bardzo lubię ten czas i już nie mogę się doczekać kolejnych Świąt :).
Zapraszam na kilka zdjęć z Instagrama.

NASZE ZDJĘCIA Z GRUDNIA 2015








4 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ

PROJEKT 52 TYGODNIE - 2016

11:40:00 Alina Dobrawa 14 Comments

Tym postem rozpoczynam kolejny rok z blogiem. Postanowień nie mam, ale kilka planów i celów jak najbardziej. Już ponad miesiąc temu myślałam, żeby wprowadzić od nowego roku jakiś blogowy projekt, coś co regularnie będzie się tu pojawiać. Pomysłów było kilka, ale zdecydowałam się dosyć szybko na jeden.
W 2014 roku był projekt "PORTRETY MOICH DZIECI, RAZ W TYGODNIU, CO TYDZIEŃ". Po roku przerwy postanowiłam wprowadzić coś na wzór właśnie tego z tym, że nie będą to już zdjęcia Lili. Nie mówię, że nie pojawi się w ogóle, ale nie będzie to już projekt poświęcony tylko dla niej.
Każdego tygodnia w niedzielę, będę wybierać jedno zdjęcie z minionych siedmiu dni. Mam nadzieję, że uda mi się stworzyć mieszankę fajnych chwil i ważnych momentów z naszego życia.
Może ktoś z Was dołączy?

14 komentarze:

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY POZOSTAWIONY KOMENTARZ