CIĄŻOWY BRZUSZEK TYDZIEŃ PO TYGODNIU

Ciąża to taki cudowny, dla nas kobiet stan. Wiem, że nie wszystkie się ze mną zgodzicie, ale dla mnie osobiście, nie ma chyba rzeczy bardziej niezwykłej, niż właśnie to, jak w naszym ciele powstaje i rozwija się mały człowiek, nasz mały cud.
Mimo wszystkich problemów, z jakimi przyszło mi się zmierzyć, obie moje ciąże wspominam bardzo pozytywnie i w ogóle lubię często myślami wracać właśnie do tego czasu.

Rośniemy, kilogramy przybywają, ale czy któraś z nas się tym przejmuje? To chyba jedyny czas w życiu kobiety, kiedy te wszystkie zmiany tak bardzo nas cieszą. Przecież dobrze wiemy, jaki jest wspaniały cel i finał tego wszystkiego.

Trzy lata temu, kiedy urodziła się Lili, żałowałam nie tylko zakończenia ciąży, ale i tego, jak mało miałam zrobionych zdjęć z tego okresu. Od razu obiecałam sobie, że przy kolejnym maleństwie będzie inaczej. Słowa dotrzymałam.
Na uwiecznienie rosnącego brzuszka tydzień po tygodniu, miałam kilka pomysłów. Ogólnie miało być bardziej profesjonalnie, ale byłam zdana tylko na siebie i dodatkowo bez statywu, więc wyszło właśnie tak i taką oto mam pamiątkę. Cudownie widać jak rosła Dalia w brzuszku, a o to przecież najbardziej mi chodziło :). Jakość w sumie przestała mieć znaczenie.
Zabawę zaczęłam z początkiem drugiego trymestru, bo dopiero wtedy brzuszek zaczął się zmieniać. Sukcesywnie, raz w tygodniu dodawałam kolejne zdjęcie i tak do samego końca.

Bardzo lubię te zdjęcia, wracać do nich co jakiś czas i przeglądać. Mam też nadzieję, że ten wpis będzie fajną i pomocną podpowiedzią dla przyszłych mam, o tym, jak zmienia się brzuszek w ciąży.






Kochane, a Wy robiłyście lub aktualnie robicie zdjęcia z każdego tygodnia Waszej ciąży?

CHRZEST ŚWIĘTY DALII

Po raz drugi zimowo i po raz drugi krótko po Świętach Bożego Narodzenia. Dalia, tak jak trzy lata temu jest starsza siostra, przyjęła Chrzest Święty.
Decyzję podjęliśmy my, rodzice. Jeśli kiedyś wybiorą inną drogę, ich sprawa, ale teraz decydujemy ja i Michał i postanowiliśmy, aby tak jak my i one zostały ochrzczone.

Ja osobiście nie wdaję się w to, kto chrzci swoje dziecko, a kto nie. Niech to będzie decyzja rodziców, której nikt nie powinien podważać i komentować.

Tak, jak w przypadku Lili, tak i teraz nie robiliśmy z tego powodu wielkiej uroczystości, ale chcieliśmy uczcić to wydarzenie, choć małym poczęstunkiem dla najbliższych. Najbliższych zebrało się prawie 20 osób, więc pozostało nam tylko rezerwować miejsce w restauracji. To była dobra decyzja, bo nie musiałam martwić się żadnym gotowaniem, przygotowaniami, czy sprzątaniem. Było miło i przyjemnie.
Dalia głównie przespała swój dzień, a Lili szczęśliwa w towarzystwie innych dzieci.














TRZYMAM ZA RĘKĘ

Po raz drugi przechodzę przez ten cudowny etap macierzyństwa. Etap, kiedy maluszek jest niemowlęciem, które tak bardzo potrzebuje mamy.
Dziecko oczywiście zawsze potrzebuje drugiej osoby, ale zdecydowanie tylko z początku potrzeba bliskości jest tak silna.

Przytulenie mamy jest ukojeniem na wszystko. Każdy płacz, czy strach uspokoją moje ramiona, mój dotyk, i ciche szeptanie do małego uszka.
Bezgranicznie uwielbiam ten etap. Czas, kiedy do woli mogę nosić, przytulać i być z nią tak blisko. Wiem, że lada moment zacznie ją interesować pełno innych ważniejszych spraw i zabaw. Wiem, że zacznie mi umykać i wiem też, jak bardzo będę tęsknić za tym, co jest właśnie teraz.

Jednym gestem bliskości daję do zrozumienia tej małej istotce, że jestem obok, że może czuć się bezpiecznie.
To jest właśnie niesamowita moc rodziców. Dotykiem ukoić każdy lęk.

Pewnie dobrze wiecie, jak cenię i uwielbiam to, że jestem mamą, że mam dwie cudowne córki. Codziennie tuląc Dalię czuję, że tak właśnie miało być, że tak chciałam. Trzymam za rękę moje największe szczęście. To, co najważniejsze mam najbliżej siebie.


PIELĘGNACJA SKÓRY NIEMOWLAKA, CZYLI O NASZYCH KOSMETYKACH NIVEA BABY

Dziś zapraszam na wpis kosmetyczny. Pokażę i opiszę Wam produkty, które stosujemy przy wieczornej pielęgnacji głównie naszej najmniejszej dziewczynki.
Nie będę ukrywać, że po trochu każdy z nas sięga po te produkty :).

Pierwsze kąpiele Dalii, to tak jak w przypadku jej starszej siostry, kąpiel z dodatkiem emulsji nawilżającej. Taka pielęgnacja trwa u nas tylko pierwsze 2-3 tygodnie i po skończonym jednym opakowaniu, tak jak kiedyś, przyszła pora na zmiany.
Tu z pomocą przyszło nam NIVEA BABY, dzięki któremu w naszej łazience zagościł cały zestaw nowej linii emolientów, czyli cztery nowe produkty.
Po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii nawet się nie zastanawiałam, czy się zdecydować. To był świetny wybór!

Czym w ogóle są emolienty?
To po prostu substancje o działaniu nawilżającym i natłuszczającym, które utrzymują odpowiednią elastyczność naskórka. Po wchłonięciu zatrzymują wodę i inne ważne składniki poprzez blokowanie kanałów, którymi są one normalnie wydzielane za zewnątrz. Emolienty wchłaniają też wilgoć z otoczenia, dzięki czemu powierzchnia skóry jest stale wilgotna.
Dlatego właśnie kosmetyki zawierające emolienty, idealnie sprawdzą się w pielęgnacji skóry suchej, czy wrażliwej.
Na bazie emolientów powstały właśnie nowe produkty NIVEA. Przeznaczone szczególnie dla młodej, dziecięcej skóry, która dopiero buduje swoją naturalną odporność.

EMOLIENTY NIVEA BABY - PURE & SENSITIVE






NIVEA BABY EMOLIENT
ŁAGODZĄCY ŻEL DO MYCIA CIAŁA I WŁOSÓW
Cena: 20,99 zł / 500 ml


OPIS PRODUCENTA:
Łagodzący żel do mycia ciała i włosów delikatnie myje, łagodzi i nawilża skórę, aby zapobiegać podrażnieniom i swędzeniu. Dzięki wyjątkowej formule z lipidami Omega 6 pomaga zapobiegać wysuszeniu skóry i chroni jej barierę ochronną. Pozostawia skórę oraz włosy czyste i zadbane.

MOJA OPINIA:
Ten żel to podstawa naszych codziennych kąpieli. Sięgam po niego najczęściej. Sama uwielbiam go za delikatny i przyjemny zapach. Dodam też, że i Lili często prosi, żeby i jej zrobić kąpiel z dodatkiem właśnie tego żelu.
Producent zaleca, aby myć żelem ciało i włosy. Ja jednak wolę dodać do wody 2-3 pompki produktu, rozprowadzić i w tak przygotowanej wodzie wykąpać Dalię, czy w ten sam sposób przygotować kąpiel dla Lili. Podczas mycia cały czas unosi się przyjemny delikatny zapach.







NIVEA BABY EMOLIENT
EMULSJA DO KĄPIELI
Cena: 15,99 zł / 200 ml


OPIS PRODUCENTA:
Emulsja do kąpieli wyjątkowo łagodnie myje oraz odżywia suchą i wrażliwą skórę, zapobiegając podrażnieniu i swędzeniu. Bogata formuła pomaga uzupełnić naturalną barierę ochronną skóry. Zapewnia długotrwałą ochronę skóry przed wysuszeniem i podrażnieniem.

MOJA OPINIA:
Po emulsję do kąpieli dla Dalii, sięgam raz w tygodniu. Dalia na szczęście nie ma skóry wrażliwiej, ale zdecydowanie jest skłonna do przesuszania się i mycie z dodatkiem tego typu emulsji na pewno zapobiega większemu wysuszeniu. Zaraz po kąpieli skóra dziecka jest niesamowicie gładka i nawilżona. Całkowicie zbędne są wtedy jakiekolwiek dodatkowe kosmetyki nawilżające.
Bardzo polecam, jeśli Wasze maleństwa też mają skłonność do suchej skóry.





NIVEA BABY EMOLIENT
MLECZKO INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCE
Cena: 15,99 zł / 200 ml


OPIS PRODUCENTA:
Mleczko intensywnie nawilżające przynosi komfort suchej i wrażliwej skórze, intensywnie nawilża i zapobiega wysuszeniu. Zapewnia skórze komfort, ukojenie i ochronę, a dzięki lekkiej konsystencji łatwo się rozprowadza i wchłania.

MOJA OPINIA:
Mleczka używamy codziennie rano, po przebraniu z piżamki i wieczorami po kąpieli z dodatkiem delikatnego żelu NIVEA (opisanego wyżej). Tak jak zapewnia producent, ja szczerze potwierdzam, że mleczko świetnie nawilża. Dodatkowo uwielbiam je za piękny zapach.
Nakładanie mleczka na małe ciałko to nie tylko dodatkowy sposób, aby utrzymać nawilżenie, ale to też czas delikatnego masażu. Dalia bardzo lubi tę część pielęgnacji. Uśmiecha się delikatnie, szczególnie kiedy masuję nóżki i brzuszek. To nasz czas wspólnych przyjemności.





NIVEA BABY EMOLIENT
KREM S.O.S.
Cena: 14,99 zł / 150 ml


OPIS PRODUCENTA:
Krem S.O.S. skutecznie łagodzi zaczerwienioną, suchą i wrażliwą skórę na całym ciele. Unikalna formuła z masłem shea, naturalnymi lipidami Omega 6 i pantenolem natychmiast przynosi ulgę, intensywnie nawilża oraz zapobiega podrażnieniom i swędzeniu.

MOJA OPINIA:
Po ten krem sięgamy tylko wtedy, kiedy pojawia się nagła potrzeba. Stosuję go czasami u Dalci pod pieluszkę. Świetnie sprawdza nam się też u Lili, u której co jakiś czas pojawia się zaczerwieniona skóra. Krem Nivea bardzo szybko przynosi poprawę. Dla mnie jest ukojeniem na skórę twarzy i dłoni po spacerze, szczególnie mroźnym. Taki nasz idealny S.O.S., kiedy u kogoś z rodziny pojawia się problem skórny. Szybko i skutecznie nawilża każdą partię ciała.





Wszystkie kosmetyki marki NIVEA BABY posiadają pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka. Nie zawierają mydła, parabenów, alkoholu i barwników. Jak dla mnie po prostu - idealnie!
Każdy z wymienionych kosmetyków jest niesamowicie wydajny. Za niewysoką cenę mamy świetny produkt, który długo nam posłuży.

Na sam koniec jeszcze coś dla wszystkich czytelników :).
Możecie przetestować wybrany przez siebie produkt NIVEA BABY EMOLIENTY. Wystarczy wejść na stronę BABY.NIVEA.PL i wypełnić ankietę.
Czekam na Wasze opinie :).


OPOWIEŚĆ O MOIM KARMIENIU

Moja mleczna przygoda trwa nieustannie od ponad trzech miesięcy. Niektórzy z Was mogą pomyśleć, że to przecież tyle, co nic i skąd w ogóle tak wczesna radość, ale dla mnie to już ogromny sukces i wielki powód do dumy. Tym bardziej, że po raz drugi miałam kiepski start.
Nasze początki nie były łatwe. Pierwsze nieudane przystawienie, pierwszy nawał, nad którym ciężko było mi zapanować, ból i karmienie przez łzy. Karmiłam, cały czas mając w głowie, że to tylko teraz, że tylko ten początek jest taki ciężki. Wiedziałam, że trzeba zacisnąć zęby i przetrwać, bo potem będzie już tylko lepiej. Nie myliłam się, jest cudownie :).

Co najbardziej mi pomogło?
Otóż to, że nie wyszło mi z Lilką. Niestety, ale przy karmieniu Lili popełniłam pełno błędów, które spowodowały, że nasza przygoda skończyła się po miesiącu. Na samej piersi Lilka była ledwie dwa tygodnie. Skończyło się, bo nie miałam wiedzy i zbyt mało silnej woli, żeby zawalczyć. Nie katuję się z tego powodu, bo moje starsze dziecko świetnie wyrosło na mleku modyfikowanym, ale obiecałam sobie, że przy kolejnym maluszku będzie już inaczej.
Trzy lata temu popełniłam błąd już na samym początku. Jeszcze będąc w pierwszej ciąży, mówiłam sobie, że na nic się nie nastawiam, co ma być, to będzie. To był błąd, bo problemy, które się pojawiły, po prostu przyjęłam, zamiast próbować je pokonać.
Tym razem już od samego początku, kiedy wiedziałam, że po raz drugi zostanę mamą, od razu obiecałam sobie, że zrobię wszystko, żeby zawalczyć o karmienie moim mlekiem. Takie właśnie nastawienie pomogło mi już od pierwszego dnia bycia mamą Dalii. Tym razem też nie bałam się pytać i prosić o pomoc. Tutaj też po raz kolejny bardzo chcę podziękować Weronice (BUDUJĄCA MAMA) za poświęcony mi czas i przekazanie ogromniej wiedzy i wielu cennych wskazówek, które bardzo mi pomogły przetrwać i pokonać wszystkie przeszkody.
Mając dzisiejszą wiedzę na temat karmienia piersią, wiem na sto procent, że z Lilką też by się nam udało. Kryzys, który wtedy mnie dopadł, poszłoby pokonać. Dzień, czy dwa i wszystko wróciłoby do normy.

Teraz przy drugiej przygodzie z karmieniem zdecydowanie najgorszy okres dotychczas, miałam zaraz po wyjściu ze szpitala. Wtedy właśnie dostałam nawału, nad którym ciężko było mi zapanować. Zaczęło też mocno boleć ssanie Dalii. Do tego jeszcze ogólne zmęczenie po porodzie i tak namnożył się spory kryzys.
Przy nawale ciężko było sobie poradzić. Dalia piła krótko, a mleko nachodziło szybko w coraz większej ilości. Co chwilę lądowałam pod prysznicem, żeby w miarę naturalnie sobie z tym poradzić. Po dwóch dniach mozolnego odciągania i w miarę częstego przystawiania Dalci, w końcu pomogło. Nadeszła pierwsza niesamowita ulga. Wiedziałam i na szczęście nie myliłam się, że teraz będzie już tylko z górki.
Zdarzały się jeszcze gorsze dni, czy momenty, ale potrafiłam sobie już z nimi sama radzić. To jest chyba mój największy sukces! Wiedza, której tak bardzo mi zabrakło przy Lilce.

Karmienie piersią to cudowna sprawa, teraz to wiem. Uwielbiam tę bliskość, dotyk, te malutkie rączki trzymające się mojej bluzki, te oczka, które tak się we mnie wpatrują. Naprawdę warto było przejść przez ten ciężki początek, żeby teraz mieć taką nagrodę.
Tak, karmienie Dalii to dla mnie piękna nagroda macierzyństwa.


JEST IDEALNIE

Czas płynie tak szybko, zdecydowanie za szybko. Ostatnio, dni dosłownie przeciekają mi przez palce. Ledwo zacznie się dzień, a po chwili już szykujemy się do snu.
Nie do końca tak lubię. Takiego pędu, braku czasu na wszystko. Powoli oswajam się z nowym trybem życia. Mimo wszystko jednak, na swój sposób, dobrze mi w całym tym nieładzie codzienności. Można by pomyśleć, że jedno wyklucza drugie, no ale tak to właśnie aktualnie u mnie jest :).

Tak jak pod koniec okresu ciąży narzekałam na nudę, tak teraz chętnie bym się właśnie, tak ponudziła. Drugie dziecko zmienia wiele, przybywa pełno obowiązków. Więcej prania, sprzątania, a doba ciągle ma tylko 24 godziny.
24 godziny, które mija tak szybko. Mimo wszystko jest już u mnie lepiej niż jeszcze z dwa miesiące temu. Powoli przyzwyczajam się i zmieniam na życie z dwójką dzieci. Myślę sama o sobie, że jestem już coraz bardziej zorganizowana.
Przede wszystkim nie wymagam od siebie już tyle, co kiedyś. Jak czuję zmęczenie, to po prostu odpuszczam sprzątanie, czy inne sprawy, które mogą poczekać.
Teraz zdecydowanie bardziej doceniam wolną chwilę, czas tylko dla mnie, kiedy mogę odsapnąć, odpocząć, pomyśleć w ciszy i spokoju.

Bywa stresująco i męcząco, ale za nic bym tego nie zamieniła. Mam Lilię i Dalię i jest idealnie :).
Kładąc się wieczorem do łóżka i czując spokojny oddech Dalii, wiem, że właśnie tak miało być. To zmęczenie wtedy mija i zasypiam z pozytywną energią, by następnego dnia działać od nowa jako zadowolona i spełniona podwójna mama.


KONTRASTOWA MATA EDUKACYJNA

Jakiś czas temu w sklepach pojawiły się pierwsze zabawki kontrastowe, przeznaczone z myślą o najmłodszych, czyli niemowlętach. A dlaczego? Bo bobas lubi kontrast :).
W pierwszych tygodniach życia noworodki widzą 30 razy słabiej niż dorosły człowiek. Dlatego właśnie takie maluszki lepiej dostrzegają kontrastowe kolory, jak i duże wzory. Łatwo się o tym przekonać. Wystarczy pokazać niemowlęciu kolorową i kontrastową książeczkę. Od razu skupi się właśnie na tej drugiej.

Przy Lilce przyznam szczerze, że nie interesowałam się tym tematem i od samego początku wszystko kupowałam głównie w kolorach. Teraz jest inaczej i dla Dalii w pierwszych miesiącach życia postawiłam właśnie na kontrasty.
Oprócz kilku książeczek skierowanych dla maluszków, postawiliśmy też na matę edukacyjną.

BABY SENSES
KONTRASTOWA MATA EDUKACYJNA
Cena: 349,00 zł


OPIS PRODUCENTA:
Mata została zaprojektowana tak, aby stymulować różne zmysły małego dziecka. Duże wzory i kontrastowe kolory przyciągają uwagę maluszka i pobudzają jego główkę do skupiania uwagi.
Mata jest uszyta z wysokiej jakości polskich tkanin (bawełna 100%), które posiadają certyfikat - Oeko Tex Standard 100, dający gwarancję bezpieczeństwa już od pierwszych chwil życia. Innowacyjna ścianka z książeczką dodatkowo zachęci dziecko do zabawy, a zabawki/zawieszki z grzechotkami i dzwoneczkami na pewno go na długo zaciekawią.
Wymiary:
- mata po rozłożeniu - 77x77 cm / wysokość - około 40 cm
- ścianka - 18x44 cm
- książeczki - 15x15 cm

Wszystkie produkty w kontrastowej kolorystyce są dostępne w sklepie, tutaj - BABY SENSES.

MOJA OPINIA:
Pierwsze i najważniejsze to to, że mata w pełni spełnia swoje zadanie. Dwumiesięczna Dalia położona na macie, od razu zaczyna się z zaciekawieniem rozglądać. Zatrzymuje wzrok na dłużej na poszczególnych elementach. W czasie, kiedy robi się troszkę grymaśna, to właśnie na macie szybko i na dłuższy czas się uspokaja.
Sama mata świetnie wykonana. Mając porównanie do naszej poprzedniej, już widzę, że posłuży nie jednemu dziecku :). Coś, z czym spotkałam się pierwszy raz to zaczepy na napy. Pałąki, jak i zabawki są mocowane właśnie na napy, co jest o wiele wygodniejsze, łatwiejsze i wygląda znacznie lepiej niż wiązane sznurki.
Wszystkie elementy maty można odczepić, więc zabawkami, czy książeczkami dziecko może się bawić osobno. Równie dobrze można do leżenia wykorzystać samą matę bez pałąków.
Całość bardzo ładnie się prezentuje.

























Aktualnie mata jest dostępna w promocyjnej cenie - 310,00 zł - http://babysenses.pl/kategoria/maty-kontrastowe/kontrastowa-mata-edukacyjna-2.
W cenie otrzymujemy:
- mata + 2 pałąki
- ścianka
- 2 książeczki
- 3 zabawki

Post powstał dzięki współpracy alinadobrawa.pl z Baby Senses.