15, 16 I 17 TYDZIEŃ CIĄŻY

Chciałam pisać więcej i częściej, a tu znowu taka długa przerwa. Teraz już nie będę się nastawiać na częstsze pisanie, bo widzę, że to nie wychodzi. Po prostu postaram się to robić. W głowie mam pełno pomysłów na ciekawe posty, czas je w końcu zacząć pisać.

Aktualnie jestem w 17 tygodniu (jak ten czas szybko leci). Zaszło trochę zmian, ale najważniejszą jest to, że ustąpiły mi mdłości. Znacznie za to zwiększyła się moja senność i prawie w każdy dzień muszę ucinać sobie popołudniową drzemkę. Oczy same mi się zamykają, a nogi prowadzą do łóżka.

Maleństwo rośnie już coraz bardziej i ciężko mi się zaczyna dopinać w niektóre spodnie, a inne już mocno cisną, więc pewnie niedługo odłożę je wszystkie na jakiś czas.

Ostatnią wizytę u mojego lekarza miałam 5 grudnia i wszystko jest jak w najlepszym porządku. Największą przyjemnością było dla mnie oglądanie na obrazie USG, naszego dzieciątka, które było niezwykle aktywne. Już nie mogę się doczekać kiedy pierwszy raz to poczuję.


11, 12, 13 I 14 TYDZIEŃ CIĄŻY

Ja naprawdę jestem w ciąży? Często w myślach zadaję sobie to pytanie, bo tak naprawdę zdarza mi się o tym po prostu zapominać. Sama nie wiem, czy to dziwne, czy jak najbardziej normalne. Kiedy cały dzień czuję się dobrze, a fizycznie też jeszcze tej ciąży po mnie nie widać, zdarza mi się zatracić i zabrać za coś czego nie powinnam robić.

Obecnie jestem w 14 tygodniu ciąży, czyli nareszcie zaczął się dla mnie ten upragniony II trymestr, w którym podobno jest tak cudownie. Zobaczymy jak to będzie u mnie. Bardzo chciałabym mieć trochę więcej energii i nie być ciągle taka nieobecna (choć po części pewnie pogoda za oknem ma na to wpływ). Będę ogromnie wdzięczna jeśli któraś z Was, która była lub jest na tym etapie napisze mi, czy faktycznie jest jakaś poprawa. Moje mdłości pomału zaczynają ustępować i dokuczają mi już tylko późnymi wieczorami, niestety co wieczór, ale nie narzekam na to zbytnio, bo jednak cały dzień czuję się dobrze. Poza tym uważam, że u mnie jest z tym naprawdę nieźle. Nie ma co, trzeba pamiętać, że zawsze może być gorzej.

Z racji, ze nie posiadam prawa jazdy, a teraz jest na to ostatni dzwonek, postanowiłam jakiś czas temu zapisać się na kurs. Zaczynam się zastanawiać, czy dobrze zrobiłam, bo nie ma co ukrywać, że początkujące jazdy są bardzo stresujące i nie wiem jak to wpłynie na dziecko. Mam nadzieję, że nie będzie w przyszłości małym złośnikiem i, że rozwój mojej ciąży na tym nie ucierpi.

Od kiedy podjęłam decyzję o prowadzeniu bloga byłam pewna, że często będę dodawać nowe posty, ale wcale nie jest tak łatwo. Trzeba mieć co napisać i jeszcze sensownie to skomponować, ale myślę, że idzie mi coraz lepiej i notatki będą się pojawiać częściej.

5, 6, 7, 8, 9 I 10 TYDZIEŃ CIĄŻY

Od momentu kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży moje życie i myślenie zmieniło się diametralnie. Do dziś nie mogę ochłonąć i uwierzyć, że naprawdę się udało, ale jednak i jest to już 11 tydzień.
Poniżej w skrócie przybliżę poprzednie tygodnie.

ciąży dowiedziałam się w domowym zaciszu, za pomocą płytkowego testu ciążowego. Była to cudowna i niezapomniana niedziela 23 września. Przez następne 2 dni powtarzałam testy i za każdym razem miałam przed oczami 2 piękne fioletowe kreski. W połowie tygodnia zapisałam się do lekarza na potwierdzenie, niestety wizyta skończyła się nie po mojej myśli, bo ginekolog nic nie wykrył. Skierował mnie za to na badanie krwi (B-HCG), które wykazało wynik: 1166,0 mlU/ml, czyli 5 tydzień (licząc, że ciąża rozpoczyna się od pierwszego dnia ostatniej miesiączki). Wtedy nie było już żadnych wątpliwości, choć wiadomo, że jak lekarz to osobiście potwierdza to czujemy się tak pewniej. Dokładnie tydzień po poprzedniej wizycie, miałam następną i na USG było już widać śliczny mały pęcherzyk ciążowy :).
Dodatkowo dostałam już skierowanie na długą listę badań i zamieniłam kwas foliowy Folik, który brałam dotychczas na zestaw witamin Femibion 1.

Do 7 tygodnia wszystko było cudownie. Najbliżsi już wiedzieli o dziecku, a ja nadal nie mogłam ochłonąć. Jednak od połowy tygodnia całymi dniami, dzień w dzień już czułam, że będę mamą ponieważ dopadł mnie jeden z "uroków" ciąży, czyli mdłości. Na całe szczęście bez wymiotów, ale całodzienne odczuwanie, że chce się zwymiotować wcale nie jest przyjemne.

Do 10 tygodnia nie wiele się zmieniło. Mdłości jak były tak są, ale przywykłam do tego, tak ma być i tyle. Moja waga wzrosła o 2 kg. Najcudowniejsze jest jednak to jak rozwija się nasze dzieciątko. W tym tygodniu miałam kolejną wizytę u lekarza i podczas USG widać było już wyraźnie malutkiego człowieczka z bijącym serduszkiem.



JAK TO WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO, CZYLI MAŁY SKOK W PRZESZŁOŚĆ

Zacznijmy od początku.
O dziecku myślałam już od 3 lat, a tak bardziej intensywnie od ponad roku. Jednak najważniejszą wtedy sprawą było dla mnie ukończenie szkoły i znalezienie pracy. Przygoda z ciążą zaczęła się na początku roku, od długich rozmów z partnerem (Michałem) i wyobrażania sobie wszystkiego w myślach. Jestem z tych osób, które muszą mieć wszystko zaplanowane i ciąża również miała taka być :).

Na samym początku ustaliliśmy, że starać zaczniemy się od sierpnia. Sama nie wiem dlaczego właśnie tak, ale jakiś czas trzeba było wybrać. Kiedy już to mieliśmy ustalone, od razu miałam rozplanowane, że niedługo trzeba się zapisać do lekarza. Zrobić podstawowe badania, przejść na zdrowszą dietę, rzucić palenie no i brać witaminy.
Jednak to, było zaplanowane tylko w mojej głowie, a jak się skończyło? Lekarza i badań brak, diety jeszcze bardziej brak, palenie rzucone dopiero od momentu dowiedzenia się o ciąży. Jedyne co mi się udało to witaminki, a konkretnie kwas foliowy Folik, który zaczęłam brać pod koniec maja.

Nasze starania niestety za pierwszym razem nie poszły po naszej myśli. 1 kreska na teście ciążowym. Z mojej strony trochę płaczu, trochę smutku, ale przecież trzeba iść do przodu. Po miesiącu, we wrześniu kolejna próba i strach, że i tym razem się nie uda. Na szczęście udało nam się.
Tak, tak. Jestem w ciąży :). Dowiedzieliśmy się w bardzo miłym dla nas czasie, bo dzień przed naszą 5 rocznicą. Cudowny prezent :).

POWITANIE

Witam wszystkich razem i każdego z osobna :).
Blog miałam prowadzić od kwietnia kiedy to zaczęła się moja przygoda z ciążą, a raczej z przygotowaniem się do niej. Niestety, jakoś nie wyszło.
Powodów było kilka. Brak czasu, chęci i pełno pytań. Czy w ogóle warto? Czy ktokolwiek tu zajrzy?
W ten sposób zrobił się listopad. Ja zaszłam w ciążę, a bloga cały czas nie było.

Do dziś, w końcu się przełamałam i postanowiłam spróbować, bo w sumie to co mi szkodzi? Przecież zawsze można zrezygnować. Myślę jednak, że to nie nastąpi.