piątek, 27 lutego 2015

BYĆ BLISKO

Lili rośnie, zmienia się z dnia na dzień.

Kiedyś bliskość była dla nas codziennością.
Miałam na rękach to małe ciałko bez przerwy.
Dla mnie to była przyjemność, a dla Lili bezpieczeństwo. Zawsze była taka spokojna.

Niestety, czas mija, a dziecko dorasta.
Coraz mniej momentów bliskości. Teraz najważniejsza jest przecież zabawa :).

Lili należy do przytulasków. Był nawet ostatnio o tym wpis: TUTAJ.
Nic się nie zmieniło. W momencie niepewności, strachu, wstydu, nadal ukojeniem są ramiona mamy.
Takich przytuleń jest dużo, ale trwają krótko. Lili się uspokoi, wyciszy i już jej wystarczy, a mi jest wciąż mało.

Wczoraj zaskoczyła mnie niesamowicie.
Zasnęła mi na rękach.
Kiedy się przytuliła i zamknęła oczka, poczułam, że góry mogę przenosić.
Tak mi tego brakowało. Już od bardzo dawna Lili śpi tylko w swoim łóżeczku.
Kiedyś był czas, że musiałam ją usypiać, przytulając się do niej. Bardzo to lubiłam i żal mi było kiedy Lila przestała akceptować taki sposób.
Przytulanie w ciągu dnia uwielbiam i cieszę się, że Lili sama z siebie przychodzi. Jednak to wczorajsze zaśnięcie było magiczne.
Kiedy wyczułam, że zapadła w mocny sen, przeniosłam ją na łóżko i położyłam się obok.
Miałam sporo rzeczy do zrobienia, ale ta chwila była ważniejsza.
Nie mogłam jej nie wykorzystać. Nic się nie liczyło, tylko być przy niej.
Pokazać jej, że będę obok kiedy się obudzi.

Trzeba pokazywać dzieciom, że jesteśmy dla nich.
Nawet kiedy przychodzą w najmniej odpowiednim momencie.
Czas pędzi jak szalony i nasze malutkie bobaski, zaraz przestaną nas potrzebować. Naszej bliskości, przytulenia, dotyku.
Korzystajmy póki czas. W szczególności kiedy to one same przychodzą.
Pokazujmy im, że dla nich jesteśmy zawsze.

To małe, codzienne kroczki do jak najlepszej relacji w przyszłości. Przecież za chwilę będę mieć w domu nastolatkę, a potem dorosłą kobietę.
Niech wie od samego początku, że na rodziców można zawsze liczyć.




Gdyby Lila mogła na jeden dzień, znów stać się niemowlakiem to z rąk bym jej nie wypuściła :).


Pozdrawiam
Alina Dobrawa ♥

czwartek, 19 lutego 2015

CZAS BEZ DZIECKA

Spełniam się w byciu mamą i uwielbiam spędzać czas z Lili.
To moje dziecko, więc to oczywiste. Jednak nie chodzi mi tu o samą Lili.
Ja po prostu lubię żyć tak jak teraz, czyli zajmować się domem i dzieckiem.

Tak jak lubię taki styl życia, tak samo wielbię czas bez dziecka.
W domu, czy poza. Potrafię docenić moment kiedy zostaję sama.

Mama to nadal kobieta. Ważne, żeby o tym pamiętać. Ja pamiętam i zapominać nie zamierzam.
Potrzebuję czasu tylko dla siebie. Na swoje przyjemności.

Kiedy chce wyjść na wieczór, czy wyjechać na noc lub kilka dni, nie mam z tym najmniejszego problemu.
Oczywiście, że tęsknie za Lili i myślę co jakiś czas, co tam może porabiać, ale wiem, że jest bezpieczna z tatą, czy babcią i to mi wystarczy.

Mam wrażenie, że ciągłe przebywanie z dzieckiem, dzień w dzień jest po prostu nie zdrowe.
Trzeba od siebie odpocząć, przede wszystkim mama musi oderwać się od tego wszystkiego. Nawet kiedy dobrze czuję się w swojej roli, to warto mieć chwile oderwania.
Dziecku przebywającemu każdy dzień z mamą, dłuższy czas spędzony z dziadkami też wyjdzie na dobre.
Cieszę się bardzo, że jestem w takiej sytuacji, że mam z kim zostawić dziecko, a przede wszystkim M. nie widzi problemu, że chce wyjść sama z domu.

Kiedy jestem bez Lilki, poza domem, mam chwilę wytchnienia i odpoczynku.
Będąc w domu mogę zająć się tym czym lubię lub po prostu poleżeć i nic nie robić.

Każdej mamie, która na co dzień jest z dzieckiem w domu, należy się czas tylko dla niej.

Ja takich chwil dla siebie mam dużo.
To pewnie dlatego, że nie potrzebuję wielkiego wyjścia, żeby oderwać się od rzeczywistości.
Dla mnie fajnym czasem są chociażby zwykłe zakupy. Chodzenie po sklepach w samotności, tak na spokojnie.
Kiedy jadę z Lilą do rodziców, dziadek zabiera ją na spacer, a ja zawsze rozkładam się na kanapie i nadrabiam zaległości w książkach.
Nie raz Lili na popołudniowy spacer idzie tylko z M. Lubię kiedy wychodzimy całą rodziną, ale są dni kiedy wolę sama zostać w domu.

Mama przytłoczona obowiązkami i stale zarobiona to przeważnie, mama poddenerwowana, która przez to szybciej się złości.
Tak więc warto odpoczywać. Od domu, dziecka, gotowania, prasowania.
Choćby się położyć i nic nie robić, ale mieć ten moment zatrzymania.

Bo szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko.




Pozdrawiam
Alina Dobrawa ♥

piątek, 13 lutego 2015

PUDEŁKO NA SKARBY

W pudełku na skarby, skarbów już pełno.
Codziennie inne. Wykładane, wkładane i tak w kółko :).

Pudełko należy tylko do Lili i ona dobrze o tym wie, bo nie bardzo pozwala, by je zabrać. Dobrze, że zdjęcia pozwoliła mi zrobić :).

Pudełeczko zostało ręcznie wykonane przez Lili ciocię i za prezent jeszcze raz bardzo
dziękujemy.











Pozdrawiam
Alina Dobrawa ♥

niedziela, 8 lutego 2015

20 MIESIĄC Z ŻYCIA LILI

Trochę spóźniony, ale jest.
Wpis o 20 miesiącu.

Ameryki nie odkryję jeśli napiszę, że czas przelatuję mi między palcami :).
W domu mam coraz większą dziewczynkę.

ZMIANY U LILKI

STATYSTYKA:
  • Waga - 12,6 kg
  • Wzrost - ? (dopiszę)
  • Rozmiar ubrań - 86 i 92
  • Rozmiar pieluch - 5
  • Mleko - Bebilon 3
  • Porcję mleka - 250 ml / 2 porcje
  • Zęby - 16

OSIĄGNIĘCIA:
  • Je samodzielnie za pomocą sztućców.
  • Rozpoznaję znane miejsca.
  • Pomaga w codziennych obowiązkach.

Dotychczas to ja karmiłam Lilę, ale od kilku dni robi mi niespodziankę i sama radzi sobie z widelcem, czy łyżeczką.
Sama z siebie nadal woli kiedy ktoś jej daję, jednak zachęcona potrafi już zjeść samodzielnie.

Kiedy wracamy ze spaceru, Lili już od dawna, bez problemu prowadzi do domu.
Jednak w ciągu ostatnich tygodni, zaczęła już z daleka rozpoznawać domy dziadków, czy inne miejsca, w których często jesteśmy.

Obowiązki to dla Lili oczywiście zabawa.
Mała zawsze chętne do pomocy.
Po zmianie pieluszki, brudną wyrzuca do kosza i ile przy tym radości :). Kiedy szykujemy się do posiłku, sama szykuję swoje miseczki na stole.
W ciągu dnia jeszcze wiele podobnych sytuacji. Ja uwielbiam te nasze wspólne prace :).

Dni bez większych zmian, w stosunku do ostatnich miesięcy.
Godzina chodzenia spać jest już stała od bardzo dawna i Lili nawet gdyby chciała to nie wytrzyma dłużej niż do 19.00.
Wstaję między 8.00, a 9.30 choć zdarza się jej pospać jeszcze dłużej.
Drzemka najczęściej jedna, przed obiadem.

Troszkę zmieniło nam się spacerowanie.
Otóż coraz częściej wychodzimy z domu bez wózka. Lili lubi maszerować na własnych nóżkach.
Nie zawsze chce iść za rączkę, ale ładnie słucha gdzie idziemy i nigdy nie ucieka.
Oczywiście obowiązkowe zatrzymywanie się przy prawie każdym krzaczku :).

To już chyba tradycja, że w ostatnich podsumowaniach wspominam o chorobie.
Lila jak zwykle znowu była chora. Chwytając się już każdych porad, postanowiłam do codziennej diety, oprócz tranu dołączyć witaminę C i probiotyk Dicoflor.
Oby pomogło.

Od dłuższego czasu, nie wiele zmienia się wagą Lili.
Wcale mnie to nie martwi, bo do chudzinek nie należy :).

Bunt o którym ostatnio wspominałam, w poprzednim miesiącu zdecydowanie osłabł na sile.
Wydaję mi się, że zadziałało moje zachowanie, czyli nie ustępowanie Lili. Może zauważyła, że takim zachowaniem i tak nic nie ugra i odpuściła.


LILIA W DWUDZIESTYM MIESIĄCU ŻYCIA




POPRZEDNIE MIESIĄCE

1 / 2 / 3 / 4 / 56 / 7 / 8 / 9 / 10 / 11 / 12
13 / 14 / 15 / 16 / 17 / 18 / 19


Pozdrawiam
Alina Dobrawa ♥

czwartek, 5 lutego 2015

JAK PIELĘGNUJĘ MOJE WŁOSY

Jakiś czas temu wrzuciłam na mój Instagram (TUTAJ) zdjęcie, pokazujące etapy wzrostu moich włosów.
Zdjęcie zostało bardzo pozytywnie odebrane, za co bardzo Wam dziękuję.

Do wymarzonych włosów jeszcze długa droga przede mną, ale najważniejsze, że idę w dobrym kierunku :).




I to właśnie Wasz odzew, jak i zadane mi pytania sprawiły, że powstał ten wpis jak i będzie jeszcze kilka kolejnych.
Nie jestem fryzjerką, ani kosmetyczką, a włosach i kosmetykach po prostu lubię pogadać.
Interesują mnie takie tematy i dużo o nich czytam. Lubię testować różnego rodzaju produkty, czy zabiegi.
Dużo ciekawych informacji i porad znajduje na blogach kosmetycznych, które uwielbiam czytać.
Moim ulubionym jest: ANWEN.

W tym poście będzie tylko o moich włosach, o tym czego ja używam i co mogę Wam polecić na własnym przykładzie.

Moje włosy od zawsze są w dobrej kondycji, choć oberwały już nie raz.
Najpierw katowałam je czarna farbą, której po 3 latach pozbyłam się poprzez zabieg dekoloryzacji. Dałam im spokój z kolorem na 5 lat.
Oczywiście przez cały ten czas, po każdym myciu w ruch szła suszarka i prostownica.
Pół roku temu naszło mnie na blond. Najpierw wizyta u fryzjera, który niestety nie zrozumiał jaki efekt chce uzyskać i potem samodzielne rozjaśnianie włosów w domu.
Byłam pewna, że teraz włosy już mi się zbuntują, ale na szczęście nie. Sama jestem w szoku, że są tak wytrzymałe.
Jedyny minus i mój ciągły powód do narzekań to ich strasznie powolne rośnięcie.
Z krótkich do łopatek urosły bardzo szybko, a potem spowolnienie i mozolna walka o każdy centymetr. Nawet regularne podcinanie nie pomogło.
Dopiero teraz coś się zmieniło i włosy minimalnie urosły.

Jak już wspomniałam włosy zawsze miałam w dobrej kondycji, ale gdzieś od 2 lat dbam o nie ze szczególną dbałością i widzę, że odwdzięczają mi się.
Mają więcej blasku, są bardziej miękkie i mają o wiele bardziej zdrowszy wygląd niż jeszcze kilka lat temu.

W tym poście podzielę się z Wami moją codzienną/stałą pielęgnacją włosów.
Na początek o tym jakich używam kosmetyków.


SZAMPONY




Już nawet nie pamiętam od jak dawna zawsze mam w łazience 2 szampony.
Używam ich naprzemiennie. Po pierwsze nie chce przyzwyczaić włosów do jednego i tego samego, a po drugie zawsze szybko nudził mi się zapach. Tak po prostu :).
Od kiedy jestem blondynką, jednym z dwóch szamponów, jest produkt Joanny przeznaczony to tego koloru. Ma on zapobiegać żółtemu odcieniowi, który pojawia się po jakimś czasie i rzeczywiście spełnia swoje zadanie.
Możliwe, że delikatnie rozjaśnia też włosy, bo często słyszę pytania, czy może poprawiałam jeszcze kolor, bo wydaje się jaśniejszy.
Drugi szampon jest mi już całkowicie obojętny. Kupuję je losowo.
Szamponu staram się nakładać jak najmniej i tylko u nasady.
Pozostałą długość włosów myje pianą, która spływa z góry.
Włosy myję co 2-3 dni.


MASKA / ODŻYWKA




Z odżywkami i maskami mam podobnie jak z szamponami.
Nie trzymam się jednego rodzaju i nie kupuję drugi raz tej samej.
Maskę z Kallosa szczerzę mogę Wam polecić. Pięknie pachnie, a cena niecałych 10 zł, za litrowe opakowanie tylko zachęca do zakupu.
Myślę, że kiedy mi się skończy wybiorę coś innego z tej samej firmy.
Maskę stosuję raz w tygodniu. Trzymam ją na mokrych włosach pod ręcznikiem minimum godzinę.
Na pozostałe mycia używam odżywki, którą spłukuję po chwili.


MGIEŁKI / ODŻYWKA (SPRAY) / OLEJEK




Odżywki w sprayu używam po każdym myciu.
Dzięki niej włosy rozczesują się bez problemu. Dove niebieską uwielbiam, nieraz próbowałam innych, ale potem zawsze wracałam to tej.
Jest bardzo wydajna i wygodna w użyciu. Pięknie pachnie i zapach długo utrzymuję się na włosach.
Stosują ją na całej długości, na osuszone ręcznikiem włosy.
Eliksir ziołowy z Grenn Pharmacy mam od niedawna i raz na jakiś czas spryskuję nim włosy u nasady. O jego działaniu na razie więcej nie mogę napisać, jednak od razu polubiłam go za piękny świeży zapach.
Mgiełka firmy Marion jest u mnie obowiązkowa zawsze przed użyciem prostownicy. Nie jest zła, ale mgiełki ochronne też zawsze kupuję inne.
Olejek arganowy u mnie działa na zasadzie jedwabiu. Używam go tylko na końcówki, na mokrych jeszcze włosach.
Ślicznie pachnie, a wydajność ma ogromną. Mam wrażenie, że chyba nigdy się nie skończy :).

To wszystkie moje kosmetyki z codziennej pielęgnacji.
Dla jednych dużo, dla innych pewnie przeciwnie. To już kwestia gustu.

Teraz o tym jak dbam i utrzymuję kolor blond.


KOLORYZACJA




Blond na moich włosach, otrzymałam za pomocą rozjaśniacza.
Nie mam na głowie jednolitego koloru tylko przejście od koloru ciemnego, do jasnego (od nasady po końce). Można powiedzieć, że to takie delikatne ombre na całej długości.
Na zdjęciach niestety tak dobrze tego nie widać.
Właśnie dlatego, by utrzymać taki efekt nie farbuję odrostów ponownie rozjaśniaczem, tylko sprayem rozjaśniającym.
Taki spray bardziej pozwala mi dobrać odcień, bo rozjaśnia włosy bardzo powoli.

Na koniec jeszcze kilka zasad, których zawsze się trzymam:
  • POD KONIEC MYCIA, WŁOSY PŁUCZĘ W ZIMNEJ WODZIE - taki trik powoduję zamknięcie się łusek włosa, a to powoduję większy ich blask.
  • WŁOSY ROZCZESUJĘ ZACZYNAJĄC OD DOŁU - dzięki temu nie plątają się mocniej i nie są wyrywane.
  • NIE ROZCZESUJĘ MOKRYCH WŁOSÓW - za nim w zacznę czesać włosy, podsuszam je suszarką. Mokre są bardziej podatne na łamanie.
  • WŁOSY SUSZĘ ZIMNYM POWIETRZEM SUSZARKI - mimo, że trwa to dłużej, to zdecydowanie lepsza opcja dla włosów.

Dbanie o włosy wcale nie jest trudne.
Jedyne czego trzeba się trzymać i co tak naprawdę jest podstawą to systematyczność. O włosy trzeba dbać cały czas!
To, że poświęcimy im więcej czasu przez miesiąc, czy dwa nic nie da.

Oprócz odpowiednio dobranych pod siebie kosmetyków, ważne są też różnego rodzaju zabiegi.
Ja domowymi sposobami funduję włosom olejowanie i laminowanie.
Dajcie znać w komentarzu, czy chcielibyście więcej poczytać na ten temat.


Pozdrawiam
Alina Dobrawa ♥
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...