INSTAGRAM MIX - SIERPIEŃ 2015

Wakacje i po wakacjach. Sierpień upłynął nam wyjątkowo upalnie i szybko, dla nas to też czas wyczekanego wyjazdu nad morze.
Zapraszam na kilka zdjęć z Instagrama (moje konto: TUTAJ).

NASZE ZDJĘCIA Z SIERPNIA 2015






LETNIE SMAKI MOJEGO DZIECIŃSTWA

Lato i dzieciństwo wspominam bardzo miło. W większości te czasy, przywodzą mi na myśl szkołę i beztroską zabawą. Lato i wakacje, praktycznie całe spędzone na dworze, zupełnie inaczej niż dzisiaj. Lato z dzieciństwa przypominam sobie nie tylko tymi wspomnieniami, ale i smakiem. Jest kilka potraw, które dziś przypominają i kojarzą mi się z czasem kiedy byłam dzieckiem.

ZUPA JAGODOWA

ŹRÓDŁO: https://pixabay.com/

Zupa jagodowa przeważnie gotowana przez moją babcię. Mój dom rodzinny znajduje się blisko lasu, wiec jagody zawsze są pod ręką :), wystarczyło pójść i nazbierać. Zbierałam ja i nawet to lubiłam, zwłaszcza kiedy jagody były duże i słoik napełniał się błyskawicznie. Zupa babci zawsze była z kluskami i goździkami, te drugie nadawały specyficzny smak, który nie każdy lubi. Mi nie przeszkadzały i pamiętam jak zawsze się ścigaliśmy z braćmi kto ich więcej wyłowi :). Sama zupa dobra na ciepło jak i zimno, idealna kiedy nachodziło mnie na "coś słodkiego" :).

PRZEPIS NA ZUPĘ JAGODOWĄ

SKŁADNIKI:
- jagody - 0,5 l
- woda - 1 l
- mąka - 3 łyżki
- jajko - 2 szt.
- mleko
- goździki - 3-5 szt.
- cukier
- sól
PRZYGOTOWANIE:
Jagody z wodą zagotowuję i gotuję przez chwilę. W tym czasie przygotowuję kluski. W małej miseczce rozbijam jajka, wsypuję mąkę, szczyptę soli i mieszam. Mąki można dać więcej lub mniej. Konsystencja powinna być w miarę gęsta, by łatwo nakładało się kluski. Do cały czas gotującej się zupy, przekładam na łyżce, masę na kluski (na łyżkę nabieram mało ciasta, bo lubię kiedy kluski są nie za duże). Po przelaniu ciasta jeszcze chwilę gotuję, mieszając. Na koniec doprawiam cukrem, mlekiem i goździkami.
Jagód można też użyć mrożonych, czy zaprawionych.

KOMPOT Z RABARBARU

ŹRÓDŁO: https://pixabay.com/

W przygotowaniu tego przysmaku, specjalizował się zawsze mój tata. Dziś już nawet nie ma rabarbaru u rodziców, ale pamiętam, że jak byłam dzieckiem to wiosną lubiłam co jakiś czas podglądać jak rośnie i czekać kiedy już będzie na tyle duży, by można go zerwać. Kiedy już kompot był zrobiony, najgorzej było wytrzymać czas do ostygnięcia :). Kompot z tego owocu jest idealny na upały. Ostatnio pierwszy raz piła go Lilka :)

PRZEPIS NA KOMPOT Z RABARBARU

SKŁADNIKI:
- rabarbar - 10 szt. (łodygi)
- woda - 2,5 l
- cukier
PRZYGOTOWANIE:
Łodygi rabarbaru kroję na kawałki (około 3 cm), przekładam do garnka i zalewam wodą. Od zagotowania, gotuję przez 15-20 minut. Na koniec doprawiam cukrem.

Lubicie zupy owocowe, czy kompoty, a może macie jakieś swoje smaki z dzieciństwa?

DERMEDIC - LOTION DO CIAŁA

Balsam, czy mleczko nawilżające mam w kosmetyczce praktycznie zawsze, używam od dawna. Kiedyś nie miałam problemu ze skórą, ale w ciąży z Lili, nagle skóra zaczęła mi się mocno wysuszać, szczególnie na nogach. Użycie balsamu stało się i jest do dziś, obowiązkiem po każdej kąpieli.
Ostatnio jednak, zamiast balsamu stosuję lotion i to moje pierwsze doświadczenie z tego typu produktem.

DERMEDIC
LOTION DO CIAŁA - EMOLIENT LINUM
Cena: 15,90 zł / 200 g


OPIS PRODUCENTA:
Lotion do ciała został stworzony na bazie zaawansowanych technologicznie składników, dostarczających skórze niezbędnych substancji odżywczych. Działa przeciwzapalnie i przeciwświądowo. Preparat dostarcza substancji aktywnie wspomagających naturalne funkcje fizjologiczne skóry, dzięki czemu kompleksowo chroni i pielęgnuję skórę suchą, bardzo suchą oraz atopową, również skłonną do alergii.
- łagodzi podrażnienia i wspomaga regenerację naskórka
- zapewnia skórze intensywne i długotrwałe nawilżenie
- wpływa na odbudowę płaszcza hydrolipidowego skóry
- wspomaga odnowę komórkową, przez co skóra odzyskuje zdrowy wygląd

MOJA OPINIA:
Tak jak napisałam na początku, użycie lotionu z Dermedic to było moje pierwsze doświadczenie z tego rodzaju kosmetykiem. Jest rzadszy od balsamu jak i mleczka i zdecydowanie szybciej się wchłania co jest oczywiście jego atutem. Mimo, że konsystencja jest dosyć wodnista to z nawilżeniem świetnie sobie radzi, chociaż to już kwestia rodzaju skóry. Zapach ma bardzo delikatny, ale od razu wyczuwalny. Przy podrażnieniu skóry, zaraz po nałożeniu lotionu, czuć ulgę i ukojenie (idealnie się sprawdził kiedy spiekłam sobie ramiona na słońcu). Produkt jak najbardziej na plus i gdyby opakowanie miało pompkę to było by idealnie :).







3 PRZYKŁADY JAK NIE ZACHOWYWAĆ SIĘ NA PLAŻY

Tak, ja wiem, że wpisów na ten temat jest pełno, tym bardziej teraz w okresie letnim, wiadomo spostrzeżenia na świeżo, ale no muszę dodać i coś od siebie. Wkurzają mnie po prostu niektóre sprawy i chce o tym napisać.
Wszystko tak jak w tytule, czyli chce Wam przedstawić moje przykłady na to, jak nie zachowywać się i czego nie robić na plaży. Kiedyś takie rzeczy mnie nie ruszały, albo zwyczajnie nie zwracałam na nie uwagi, ale teraz kiedy jestem mamą, takie zachowania denerwują mnie niesamowicie.

1. ŚMIECI
To zdecydowanie najważniejsza sprawa. Śmieci jak śmieci, ale głównie chodzi mi pety, wszędzie pełno petów. Naprawdę nie rozumiem, sama nie raz na plaży paliłam i piasek to ostatnie miejsce, w którym bym tego papierosa zgasiła i zostawiła. Naprawdę zawsze znajdzie się coś, w co można go wyrzucić. Pusta butelka, puszka opakowanie po jedzeniu, czy zwykła chusteczka, a potem do kosza. Do kosza też warto wyrzucić po sobie całą masę śmieci, które często po plażowiczach zostają. Nie wiem co jest w tym trudnego, żeby po sobie posprzątać.

2. POTRZEBY FIZJOLOGICZNE ZAŁATWIANE W WODZIE
W wodzie, na wydmach, byle nie w WC. Ja wiem, że toalety przy plażach, czy to nad morzem, czy jeziorem do tanich nie należą, ale naprawdę nie zbankrutujemy z tego powodu :). To jedno, a drugie to dawanie złego przykładu dzieciom, czyli od samego początku wpajanie im, że nie korzystanie z WC jest takie "naturalne". Byłam świadkiem sytuacji gdzie dziecko (dziewczynka 4-5 lat), wchodzi na brzeg, staje w rozkroku i robi co trzeba, bez żadnego zawahania, czy skrępowania. Obracam się do tyłu, a dumny tata z uśmiechem podziwu, pokazuje jej, że okej. To nic, że zaraz obok bawił się inny maluch, a tłumy wokoło obserwowały jak dziewczynka wykonuje polecenie ojca. Ważne, że sprawa załatwiona i nie trzeba było schodzić z plaży.

3. GOŁE PUPY
Jedno wielkie "nie". Nic i nikt nigdy nie przemówi do mnie, by puszczać malucha na golasa na plażę, czy inne publiczne miejsca. Po pierwsze nie wyobrażam sobie, by obcy ludzie mogli oglądać moje dziecko nago. To, że to dziecko niczego nie tłumaczy. Zresztą, jeśli dla nie których to nic takiego, to nie znaczy, że dla wszystkich. Mnie osobiście nie podoba się, kiedy obok biega nagie dziecko, bo po prostu nie mam ochoty na to patrzeć. Może dla jego rodziców jest słodki, ale dla mnie nie. Po drugie to higiena i wystarczy wrócić do pierwszego przykładu w tym poście, by mieć uzasadnienie i wyobrazić sobie na jakim syfie ta goła pupa siada. O potencjalnych zboczeńcach, którzy na to małe nagie dziecko, mogą patrzeć nie tak jakbyśmy chcieli, chyba już się rozpisywać nie muszę.

Bądźmy świadomi swoich zachowań i wyborów.
Dodalibyście coś od siebie?